Nakładanie balsamu czy masła do ciała teoretycznie powinno być jednym z najprostszych etapów pielęgnacji. U mnie przez długi czas kończyło się jednak podobnie – kosmetyk stał na półce, bo nie miałam ochoty czekać, aż tłusta warstwa przestanie kleić się do piżamy czy ubrań. Pod koniec lata wracam do regularnego nawilżania, bo po słońcu i częstych kąpielach moja skóra potrzebuje go bardziej. Tym razem zmieniłam jednak nie tylko kosmetyk, ale również sposób jego nakładania. Ta drobna różnica sprawiła, że znacznie chętniej sięgam po niego po prysznicu.
Ten balsam z Ziaji kupuję stacjonarnie. Zapach od razu skojarzył mi się z perfumami
Od pewnego czasu w mojej łazience regularnie pojawia się hialuronowe serum aktywnie nawilżające do ciała Baltic Home Spa Witalizacja marki Ziaja. Ja kupuję je w sklepie stacjonarnym marki, a opakowanie o pojemności 400 ml kosztuje 27,99 zł. Kosmetyk ma pompkę, więc można wygodnie dozować niewielką porcję bez odkręcania butelki. Producent podaje, że 92 proc. jego składników jest pochodzenia naturalnego, a w składzie znajdziemy m.in. kwas hialuronowy, masło shea, ekstrakt z moreli ume i wegański kolagen.
Zobacz także:
fot: ziaja.com
Sięgam po ten balsam przede wszystkim dlatego, że ma lekką konsystencję i nie przypomina ciężkich maseł do ciała, za którymi zwyczajnie nie przepadam. Producent deklaruje działanie nawilżające, wygładzające i zmiękczające skórę. Dla mnie dodatkowym plusem jest zapach – dość mocny, perfumeryjny i wyczuwalny po aplikacji. Osobiście kojarzy mi się z Dior Addict. Nie powiedziałabym, że balsam pachnie identycznie, bo zdecydowanie nie jest to odpowiednik 1:1, ale wyczuwam w nich podobny, intensywny klimat.
Nie czekam, aż skóra wyschnie po prysznicu. Wtedy balsam sprawdza mi się najlepiej
Przełom nastąpił, kiedy zamiast dokładnie wycierać ciało ręcznikiem, zaczęłam nakładać kosmetyk na skórę, która jest jeszcze lekko wilgotna. Nie chodzi o to, żeby woda po niej spływała. Po kąpieli delikatnie przykładam ręcznik do ciała, ale nie wycieram go do sucha. Następnie od razu rozprowadzam niewielką porcję kosmetyku. Mam wrażenie, że balsam niejako wysycha razem ze skórą, dzięki czemu znacznie mniej przeszkadza mi jego lepkość.
fot: archiwum prywatne/Story.pl
W moim przypadku różnica jest zauważalna także później – skóra wydaje się gładsza i lepiej nawilżona niż po aplikacji na całkowicie suche ciało. Jest też praktyczne uzasadnienie takiego sposobu pielęgnacji. Nałożenie kosmetyku bezpośrednio po kąpieli pomaga zatrzymać wilgoć w skórze i ograniczyć jej utratę. Sam sposób jest bardzo prosty:
- po prysznicu lekko osuszam ciało ręcznikiem,
- pozostawiam skórę delikatnie wilgotną,
- od razu rozprowadzam cienką warstwę kosmetyku,
- czekam chwilę przed założeniem ubrania.
Warto pamiętać, że więcej produktu nie oznacza lepszego efektu. Zbyt gruba warstwa może właśnie zwiększyć uczucie lepkości.
Czytaj także: Po urlopie miałam siano na głowie, a ta maska z Rossmanna za 4,99 zł zdziałała cuda. Nic dziwnego, że Polki oceniają na 4,9/5
Sam balsam nie wystarczy. Te nawyki pomagają mi przy suchej skórze
Sposób aplikacji to tylko część pielęgnacji, bo sporo można zmienić już podczas samego prysznica. Jesienią łatwo ulec pokusie bardzo gorącej wody, ale długie, gorące kąpiele mogą sprzyjać przesuszeniu skóry. Dlatego wybieram raczej ciepłą wodę i staram się nie przedłużać prysznica bez potrzeby. Po wyjściu nie pocieram też mocno ciała ręcznikiem – delikatne osuszenie wystarcza, a przy okazji przygotowuje skórę do mojego sposobu nakładania kosmetyku.
Przekonałam się też, że w pielęgnacji ciała regularność daje mi więcej niż nakładanie ogromnej ilości produktu raz na kilka dni. Jeśli nie lubisz uczucia ciężkiej warstwy, warto zacząć od naprawdę małej porcji i zwiększyć ją tylko tam, gdzie skóra jest bardziej sucha, np. na łydkach, kolanach czy łokciach. Lżejsza konsystencja serum Ziaja dobrze wpisuje się w taki sposób używania. Dzięki temu balsamowanie przestało być dla mnie kolejnym obowiązkiem po kąpieli, który najchętniej bym pominęła. I właśnie taki prosty patent sprawił, że butelka wreszcie nie stoi miesiącami niemal pełna.

Obserwuj nas na Google







