Kiedy urządzałam sypialnię, byłam przekonana, że jakoś uda mi się wcisnąć obok łóżka małą szafkę. W sklepach wszystko wygląda przecież tak zgrabnie: łóżko, dwie identyczne szafeczki, lampki i jeszcze dekoracyjny wazon. U mnie rzeczywistość szybko zweryfikowała te plany. Po ustawieniu łóżka zostało tak mało przestrzeni, że nawet najwęższy mebel utrudniałby przechodzenie. Przez długi czas radziłam sobie bez niego. Telefon odkładałam na podłogę, książkę wciskałam pod poduszkę, a szklankę z wodą stawiałam na parapecie po drugiej stronie pokoju. Rano szukałam telefonu, strony w książce niemożebnie się gniotły, a wodę nie raz rozlałam. Kiedy myślałam, że zostało mi pogodzić się z losem, zobaczyłam w Agacie niewielki stolik boczny. 

Rozwiązał kilka problemów naraz. Wreszcie wszystko mam pod ręką

Najważniejszą zaletą tego stolika jest jego smukła konstrukcja. Podstawa może znaleźć się częściowo pod łóżkiem, a blat pozostaje tuż obok materaca. Dzięki temu mebel nie zajmuje tyle miejsca co klasyczna szafka nocna. Blat jest okrągły i ma 35 cm średnicy, a noga 53 cm wysokości. Po ustawieniu go przy łóżku od razu poczułam różnicę. Na blacie zmieściłam telefon, szklankę i okulary. Wreszcie nie muszę po ciemku szukać telefonu pod łóżkiem ani zastanawiać się, gdzie odłożyć czytaną przed snem książkę. Wszystko ma swoje miejsce, a wąskie przejście nadal pozostaje dostępne. Co więcej, wielkość blatu pozwala na postawienie na nim laptopa i obejrzenie wieczorem w łóżku filmu. Stolik wygląda lekko i nie przytłacza małego wnętrza. W mikrosypialni każdy masywny mebel sprawia, że pomieszczenie wydaje się jeszcze ciaśniejsze. Tutaj blat daje potrzebną powierzchnię, ale konstrukcja nie tworzy wizualnej ściany obok łóżka.

Zobacz także:

fot. agatameble.pl

Wsuwam go pod łóżko. Odzyskuję wolną podłogę

W małych mieszkaniach liczy się nie tylko rozmiar mebla, lecz także sposób, w jaki wykorzystuje przestrzeń. Zwykła szafka nocna potrzebuje wolnego miejsca na całej szerokości i głębokości. Wsuwany stolik stoi na fragmencie podłogi znajdującym się już pod łóżkiem lub sofą.
Właśnie dlatego blacik z Agaty sprawdził się u mnie znacznie lepiej niż kolejny klasyczny mebel. Mogę przysunąć blat bardzo blisko materaca, a kiedy potrzebuję więcej miejsca, delikatnie odsunąć całość. Nie muszę przeciskać się między kantem szafki a ścianą ani martwić się, że podczas wstawania uderzę kolanem w wystający róg. Takie rozwiązanie docenią szczególnie osoby mieszkające w kawalerce, wynajmowanym pokoju albo niewielkim mieszkaniu w bloku. Sprawdzi się również wtedy, gdy łóżko stoi niemal przy samej ścianie i tradycyjna szafka po prostu nie ma szans się zmieścić.

Chcesz zmienić klimat w sypialni, żeby była bardziej przytulna. Przeczytaj naszą propozycję: Designerska, a najtańsza w mojej sypialni. Lampka świeci bez prądu, ma ściemnianie na dotyk, a ten przydymiony fiolet to hit

Nie tylko szafka nocna. Czasem to małe domowe biurko

Szybko okazało się, że niewielki stolik może pełnić więcej niż jedną funkcję. Kiedy nie potrzebuję go przy łóżku, przesuwam go do fotela albo kanapy. Stawiam na nim laptop, kiedy zdarza mi się pracować w domu. Nie zastąpi pełnowymiarowego biurka, ale do krótkich zadań sprawdza się bardzo dobrze. Może też służyć jako miejsce na roślinę, dodatkową lampę albo koszyk z kosmetykami. W niewielkim wnętrzu najbardziej cenię właśnie meble, które nie są przypisane do jednego miejsca. Zamiast kupować osobno szafkę nocną, stolik przy kanapie i podstawkę pod laptop, korzystam z jednego lekkiego elementu, który przesuwam tam, gdzie jest akurat potrzebny.

Myślałam, że nie mam miejsca. Okazało się, że po prostu szukałam niewłaściwego mebla

Moja sypialnia nadal jest bardzo mała i żaden stolik tego nie zmieni. Zmieniło się jednak to, jak korzystam z dostępnej przestrzeni. Wieczorem mam pod ręką wszystkie potrzebne rzeczy, a rano nie zbieram telefonu, książek i okularów z podłogi. Najlepsze jest to, że nie musiałam przemeblowywać całego pokoju ani wymieniać łóżka. Wystarczyło spojrzeć na problem inaczej i wybrać mebel, który odpowiednio wykorzystuje przestrzeń. Smukły stolik boczny z Agaty okazał się dokładnie tym, czego brakowało w mojej mikrosypialni. Takie wysuwane meble zajmują niewiele miejsca, a mogą pełnić kilka funkcji i pomagają zagospodarować niewykorzystane centymetry. U mnie jeden prosty stoliczek wystarczył, żeby ciasna sypialnia stała się znacznie wygodniejsza.