Są takie dodatki do domu, które potrafią całkowicie odmienić klimat sypialni, choć wcale nie kosztują fortuny. Czasami wystarczy nowa pościel, aby łóżko wyglądało bardziej przytulnie i zachęcało do odpoczynku po całym dniu. Najbardziej lubię produkty, które łączą praktyczność z ładnym wyglądem, bo wtedy codzienne korzystanie z nich sprawia jeszcze większą przyjemność. Inspiracji do takich zakupów coraz częściej szukam w mediach społecznościowych. Właśnie tam trafiam na perełki, których wcześniej w ogóle nie brałam pod uwagę.

Pościel z Jysk zrobiła furorę na niemieckim Instagramie. Jedno nagranie wystarczyło, żebym dopisała ją do listy zakupów

Wieczorne scrollowanie Instagrama skończyło się zupełnie inaczej, niż planowałam. Trafiłam na krótki filmik niemieckiej twórczyni, która pokazała swój najnowszy zakup z Jysk, czyli pościel. Rozłożyła ją na łóżku, a ja od razu zwróciłam uwagę na jej niezwykłą fakturę. Materiał był delikatnie pofalowany i naturalnie pomarszczony, przez co całość wyglądała miękko, puszyście i lekko. Pierwsze skojarzenie? Puszysta chmurka, w którą aż ma się ochotę wskoczyć po ciężkim dniu.

Zobacz także:

Autorka napisała w opisie, że to absolutny niezbędnik w każdej sypialni i zachęciła obserwatorów, aby pobiegli po tę pościel. W komentarzach szybko zrobiło się naprawdę ciekawie. Jedna z kobiet przyznała, że sama ma ten model i jest z niego bardzo zadowolona. Kolejne osoby były zachwycone wyglądem, więc po obejrzeniu filmiku zapewne również planują zakupy w Jysk. Trudno było nie odnieść wrażenia, że w Niemczech ta pościel wywołała prawdziwy szał. Po przeczytaniu wszystkich komentarzy doszłam do wniosku, że ja również chcę przekonać się, o co tyle zamieszania.

Komplet pościeli przyciągnął mnie nie tylko wyglądem. Praktyczne rozwiązania przekonały mnie jeszcze bardziej

Zaraz po obejrzeniu nagrania weszłam na stronę Jysk i szybko znalazłam dokładnie ten sam model. To komplet pościeli LUSINE wykonany z mikrowłókna, stylizowanego na klasyczną korę. Już na zdjęciach było widać charakterystyczną, delikatnie pogniecioną fakturę, która nadaje mu przytulny wygląd. Komplet przeznaczony jest na kołdrę o wymiarach 140 x 200 cm i zawiera poszewkę na poduszkę 70 x 80/90 cm. Producent zastosował wygodne zapięcie na zamek błyskawiczny oraz certyfikat OEKO-TEX® STANDARD 100, co dla wielu osób będzie dodatkowym atutem.

fot. jysk.pl

Jeszcze bardziej spodobało mi się to, że pościel nie wymaga prasowania. Właśnie dzięki charakterystycznej strukturze lekko pofalowany materiał wygląda dobrze zaraz po wyschnięciu. Można ją prać w temperaturze do 60°C, suszyć w suszarce bębnowej, a producent zaleca jedynie zapiąć zamek przed praniem i przez pierwsze kilka cykli prać komplet oddzielnie. Na stronie kosztuje 60 zł i muszę przyznać, że taka cena pozytywnie mnie zaskoczyła. Spodziewałam się znacznie wyższej kwoty, zwłaszcza że produkt wygląda na dużo droższy, niż wskazuje metka. Nic dziwnego, że wiele osób wrzuca go do koszyka przy okazji wizyty w sklepie.

Prawdziwy hit upolowałam też w Dino. Zobacz: Przestałam wydawać pieniądze na wodę w plastiku. Lawendową nowość z Dino zabieram wszędzie ze sobą

Pościel z Jysk występuje w dwóch kolorach. Chyba skończy się na zakupie obu wersji

Największy problem pojawił się dopiero wtedy, gdy zobaczyłam dostępne kolory. Producent przygotował dwa warianty – klasyczną biel oraz ciemnopiaskowy odcień. Biała wersja od razu skradła moje serce. Wygląda świeżo, lekko i właśnie ona najbardziej przypomina miękką chmurkę, którą zobaczyłam na filmiku. Bez problemu pasowałaby do mojej sypialni i świetnie komponowałaby się z jasnym drewnem oraz beżowymi dodatkami.

Im dłużej jednak patrzyłam na zdjęcia, tym bardziej zaczęłam przekonywać się również do ciemnopiaskowej wersji. Jest cieplejsza, bardziej przytulna i wpisuje się w naturalne wnętrza, które od dawna najbardziej mi się podobają. Zamiast wybierać między jednym a drugim kolorem, coraz częściej łapię się na myśli, że najchętniej kupiłabym oba komplety. Po obejrzeniu niemieckiego filmiku trudno mi wyrzucić tę pościel z głowy i mam przeczucie, że podczas najbliższej wizyty w Jysk nie wyjdę ze sklepu z pustymi rękami.