Jesienią mam ochotę urządzić mieszkanie tak, żeby po powrocie z zimnego, mokrego dworu naprawdę chciało się w nim zostać. Koc i herbata robią swoje, ale największą różnicę często tworzą zapach, delikatne światło i drobne rytuały. W Lidlu wypatrzyłam ultradźwiękowy dyfuzor Silvercrest za 59,90 zł, który wypuszcza chłodną mgiełkę, może zmieniać kolory i ma timer. Co więcej, w komplecie jest już olejek o zapachu lawendy, więc jesienną strefę relaksu można zacząć urządzać od razu po rozpakowaniu urządzenia.
Za oknem deszcz zacina w szyby, a ja gaszę duże światło i robię sobie spokojniejszy wieczór. Delikatna mgiełka i lawendowy zapach wystarczą
Są takie jesienne wieczory, kiedy naprawdę niewiele trzeba mi do szczęścia. Wracam do domu po całym dniu, zdejmuję mokrą kurtkę, robię herbatę i absolutnie nie mam ochoty patrzeć na ostre światło z sufitu. Wolę małe lampki, ciepły koc i coś, co wprowadzi do wnętrza przyjemny zapach. Właśnie w takim scenariuszu widzę ultradźwiękowy dyfuzor Silvercrest z Lidla. Urządzenie wykorzystuje ultradźwięki do tworzenia delikatnej, chłodnej mgiełki, a do wody można dodać odpowiedni olejek eteryczny.
Zobacz także:
Producent dołącza do zestawu olejek o zapachu lawendy, dlatego nie trzeba od razu dokupować pierwszego aromatu. Oczywiście nie oczekuję, że sam zapach magicznie zdejmie ze mnie stres po ciężkim dniu. Traktuję go raczej jako element budowania atmosfery – podobnie jak ulubioną muzykę, miękkie światło czy świeżo wypraną pościel. Dyfuzor ma przy tym dekoracyjny wygląd imitujący drewno, więc zamiast chować urządzenie za doniczką, spokojnie można zostawić je na komodzie czy stoliku. Jego obła forma i ciepła kolorystyka pasują mi szczególnie do wnętrz pełnych beżu, zieleni, drewna i naturalnych dodatków. Jesienią, kiedy za oknem robi się szaro już późnym popołudniem, taki niepozorny detal może pomóc stworzyć w salonie małą, domową strefę odpoczynku.
fot. mat. własne Story.pl
Nie chcę pilnować urządzenia z zegarkiem w ręku, dlatego timer od razu zwrócił moją uwagę. Ustawiam 1, 3 albo 6 godzin i mogę zająć się swoim wieczornym rytuałem
Dyfuzor ma zbiornik o pojemności około 300 ml, a deklarowany przez producenta czas działania przy pełnym zbiorniku wynosi około 6 godzin. Dla mnie jeszcze ciekawsza jest jednak możliwość ustawienia timera na 1, 3 lub 6 godzin. Jeśli mam przed sobą tylko odcinek serialu i herbatę, wybieram krótszy czas. Jeśli spędzam cały wieczór w domu, mogę ustawić dłuższy. Producent przewidział również automatyczne wyłączenie bezpieczeństwa, kiedy w zbiorniku zabraknie wody. To jeden z tych drobiazgów, których nie widać na pierwszy rzut oka, a które sprawiają, że urządzenie jest wygodniejsze w codziennym użytkowaniu.
Chcesz więcej ciekawych dodatków aranżacyjnych? To też może wpaść ci w oko: Kiedy zobaczyłam to retro cacko, zrobiło mi się cieplej na sercu. Oświetli mi jesienne wieczory i stworzy przytulny klimat w salonie
W zestawie, oprócz olejku lawendowego, znajduje się też miarka oraz zasilacz sieciowy, a przewód ma 2 metry długości. Warto o nim pamiętać podczas wybierania miejsca – mimo niewielkich rozmiarów dyfuzor nie jest bezprzewodową dekoracją i potrzebuje dostępu do gniazdka. Lidl opisuje go również jako urządzenie mogące pełnić funkcję niewielkiego nawilżacza, ale nie traktowałabym 300-mililitrowego dyfuzora jako zamiennika pełnowymiarowego nawilżacza dobranego do konkretnej powierzchni pomieszczenia. Jego główną zaletą jest dla mnie połączenie subtelnej mgiełki, zapachu i dekoracyjnego charakteru w jednym małym urządzeniu.
Wieczorem nie potrzebuję już kolejnej lampki dekoracyjnej, bo dyfuzor potrafi również świecić. Wygląda pięknie
To właśnie światło sprawia, że ten gadżet najbardziej kojarzy mi się z jesiennym umilaczem, a nie tylko urządzeniem do rozpylania zapachu. Silvercrest ma funkcję zmiany kolorów i daje kilka możliwości ustawienia efektu. Mgła może pojawiać się przy wybranym kolorze światła, kolory mogą się zmieniać albo podświetlenie można całkowicie wyłączyć. I dobrze, bo nie każdego wieczoru mam ochotę na kolorową poświatę. Czasem wolę postawić urządzenie na komodzie, zostawić samą mgiełkę i zapach, a do oświetlenia wykorzystać zwykłą lampę z ciepłą żarówką. Innym razem delikatne podświetlenie może być częścią całej aranżacji – szczególnie gdy główne światło w salonie jest zgaszone.
Do tego dochodzi wygląd samego dyfuzora. Obudowa wykonana jest z PP i ABS, ale wykończenie ma dekoracyjny wzór przypominający drewno. Nie myliłabym go więc z urządzeniem wykonanym z prawdziwego drewna, choć z daleka może dawać podobny wizualny efekt. Na zdjęciu przypomina trochę niewielki wazon albo pękatą dekoracyjną butelkę. Dzięki temu nie wygląda jak typowy sprzęt AGD, który najchętniej schowałabym po zakończeniu używania. Widzę go na stoliku obok fotela, komodzie w salonie albo półce w sypialni – oczywiście na stabilnej powierzchni i zgodnie z zasadami użytkowania podanymi przez producenta.
Za 59,90 zł dostaję mgiełkę, światło, timer i pierwszy zapach na start. Jesienią właśnie takie małe przyjemności najchętniej ustawiam obok kanapy
W Lidlu ultradźwiękowy dyfuzor Silvercrest kosztuje 59,90 zł. W tej cenie dostajemy urządzenie ze zbiornikiem 300 ml, timerem, funkcją kolorowego podświetlenia, automatycznym wyłączeniem po opróżnieniu zbiornika, miarką, zasilaczem i olejkiem lawendowym. Podoba mi się szczególnie to, że nie jest to gadżet przeznaczony wyłącznie do jednego zadania. Mogę uruchomić samą mgiełkę bez światła, połączyć ją z wybranym kolorem albo potraktować całość jako niewielki element wieczornej aranżacji salonu. Z olejkami eterycznymi warto jednak zachować zdrowy rozsądek: stosować je zgodnie z instrukcją urządzenia, nie przesadzać z ilością i upewnić się, że wybrany olejek jest odpowiedni dla domowników. Szczególną ostrożność warto zachować, jeśli w domu są małe dzieci lub zwierzęta, ponieważ nie każdy olejek eteryczny jest dla nich odpowiedni.

Obserwuj nas na Google







