Kiedy przychodzi jesień i zima, mam ochotę zamienić całą garderobę na miękkie, wygodne ubrania. Rano najchętniej nie wychodziłabym spod kołdry, a wieczorem marzę tylko o gorącej herbacie i czymś ciepłym do ubrania. Nie przepadam jednak za rozciągniętymi dresami, które po kilku praniach nadają się wyłącznie do sprzątania. Lubię wyglądać schludnie nawet wtedy, gdy nigdzie się nie wybieram. Właśnie dlatego coraz częściej zaglądam do sklepów w poszukiwaniu niedrogich kompletów, które łączą wygodę z ładnym wyglądem.

Welurowe dresy opanowały jesienną modę. Ja postanowiłam jednak znaleźć coś jeszcze cieplejszego

W tym roku welurowy dres znów cieszy się ogromną popularnością. Tego rodzaju komplety widać zarówno w sklepach odzieżowych, na zdjęciach stylizacji, jak i w mediach społecznościowych. Przyznaję, że sama lubię ten materiał. Delikatnie połyskuje, jest miły w dotyku i nawet prosty komplet potrafi dzięki niemu wyglądać elegancko.

Zobacz także:

Mam jednak z welurem jeden problem. Kiedy robi się naprawdę chłodno, nie każdy taki komplet zapewnia mi tyle ciepła, ile potrzebuję. Zwłaszcza wieczorem, kiedy siedzę przy książce albo oglądam telewizję, wolę coś bardziej puszystego. Zaczęłam więc rozglądać się za alternatywą. Nie chciałam kolejnego grubego szlafroka ani zwyczajnej piżamy. Marzył mi się komplet, który mogę założyć po powrocie do domu i nie przebierać się z niego przy każdej okazji.

I właśnie podczas wizyty w Action wypatrzyłam coś, czego początkowo nawet nie szukałam. Na półce leżały jasnoróżowe, puszyste komplety z ciekawą fakturą. Wyglądały tak przytulnie, że od razu podeszłam bliżej. Od razu wiedziałam, że welurowy dres może jeszcze trochę poczekać.

Polarowy komplet z Action kosztuje 56,95 zł. Warkoczowy wzór i pudrowy róż wyglądają wyjątkowo uroczo

Podczas zakupów w Action znalazłam dwuczęściowy polarowy komplet za 56,95 zł. Składa się z bluzy oraz długich spodni, a całość utrzymana jest w delikatnym, pudroworóżowym kolorze. Mnie ten odcień od razu skojarzył się z różowym ptasim mleczkiem.

fot. archiwum prywatne/Story.pl

Najbardziej spodobała mi się jednak faktura materiału. Zamiast gładkiej powierzchni mamy wypukły wzór przypominający grube, dziergane warkocze. Dzięki temu komplet wygląda trochę jak miękki sweter, chociaż jest wykonany z puszystego polaru.

Bluza ma krótki zamek przy szyi i kołnierz, który można postawić, gdy zrobi się chłodniej. Spodnie mają luźniejsze nogawki zakończone ściągaczami przy kostkach. Taki fason bardzo lubię, bo nie krępuje ruchów podczas siedzenia czy chodzenia po mieszkaniu. Jeśli chodzi o rozmiary, to dres jest dostępny w wersjach od S do XL.

Gruby, puszysty polar może być przyjemnym wyborem na chłodne wieczory, choć oczywiście nie zastąpi kurtki podczas zimowego spaceru. Przed zakupem warto sprawdzić skład na metce oraz zalecenia dotyczące prania. Przy takiej fakturze zależy mi przede wszystkim na tym, żeby materiał jak najdłużej zachował miękkość.

Puszysty komplet nie musi służyć wyłącznie jako piżama. Ja noszę go również poza domem

Największą zaletą takich zestawów jest dla mnie to, że nie trzeba długo zastanawiać się nad stylizacją. Bluza i spodnie już do siebie pasują, więc wystarczy dobrać kilka dodatków.

W domu nosiłabym ten komplet z grubymi skarpetkami albo miękkimi kapciami. Do tego włosy spięte klamrą, kubek herbaty i jestem gotowa na spokojny wieczór. Jasny róż pięknie wygląda w towarzystwie kremowych i beżowych dodatków, dlatego całość sprawia bardzo przytulne wrażenie.

Ja jednak nie ograniczam takich kompletów wyłącznie do chodzenia po mieszkaniu. Kiedy wyskakuję na szybkie zakupy, odbieram paczkę albo idę na krótki spacer, chętnie zakładam na wierzch dłuższą kurtkę. Do pudroworóżowego polaru pasuje mi szczególnie beżowa puchówka, kremowa czapka i jasne sportowe buty. Można też postawić na szary płaszcz o luźniejszym kroju. Wtedy całość wygląda bardziej jak przemyślany, sportowy strój niż typowa odzież domowa.

To również może cię zainteresować: Weszłam do Lidla po zakupy na obiad, a wyszłam z kardiganem jak z paryskiego butiku. Z wełną, a tylko 4 dyszki

Mam jeszcze jeden sposób. Bluzę z kompletu można zestawić z klasycznymi jeansami, a spodnie nosić z prostą, gładką bluzą. Dzięki temu nie muszę za każdym razem zakładać obu części razem. Przy tak charakterystycznym warkoczowym wzorze najlepiej sprawdzają się spokojne dodatki, bez dużych napisów i krzykliwych kolorów. Oczywiście na wyjście do restauracji wybrałabym coś innego. Ale na zwykły, chłodny dzień, kiedy liczy się przede wszystkim wygoda, taki zestaw bardzo mi odpowiada.