Jesienią zdecydowanie częściej urządzam sobie małe domowe SPA. Kiedy za oknem robi się chłodno i ponuro, uwielbiam poświęcić wieczorem trochę więcej czasu na pielęgnację. Ciepły prysznic, ulubiona piżama i przyjemny zapach potrafią poprawić mi humor po całym dniu. Lubię też od czasu do czasu zamienić dobrze znane kosmetyki na coś nowego, szczególnie gdy zapowiadają odrobinę przyjemności. Ostatnio właśnie taką perełkę wypatrzyłam w Rossmannie.

Pianka z Rossmanna przypomina mi kosmetyki Rituals. Po chwili zmienia się w olejek, który pielęgnuje skórę

Zwykle po kąpieli sięgam po klasyczny balsam do ciała, ale tym razem miałam ochotę na coś ciekawszego. Podczas zakupów w Rossmannie moją uwagę przyciągnął kosmetyk Bielendy z serii Ayurveda Skin Yoga Fire. Już samo opakowanie wyglądało bardzo zachęcająco. Intensywnie różowa butelka ze złotym dozownikiem i orientalnym ornamentem od razu skojarzyła mi się z eleganckimi produktami do domowych rytuałów pielęgnacyjnych.

Zobacz także:

Przyznam, że ten produkt od razu skojarzył mi się z marką Rituals. Ich kultowe pianki pod prysznic słyną z przyjemnych zapachów i ciekawej konsystencji, która zmienia się podczas używania. W przypadku produktu Bielendy pomysł jest równie interesujący, choć służy on do czegoś innego. To olejek do pielęgnacji ciała, który początkowo ma postać puszystej pianki.

Najciekawsze dzieje się dopiero po nałożeniu kosmetyku na skórę. Delikatna pianka pod wpływem kontaktu z ciałem zmienia się w odżywczy olejek, który można wygodnie wmasować. Jego zadaniem jest pielęgnacja, nawilżanie i odżywianie skóry. Producent zaleca nałożenie niewielkiej ilości kosmetyku na dłoń, a następnie wmasowanie go w całe ciało. Dla mnie to świetna alternatywa dla tradycyjnego balsamu, szczególnie podczas wieczornej pielęgnacji.

Spodobała mi się również cena. Opakowanie o pojemności 150 ml kosztuje w Rossmannie 25,99 zł. Jak na kosmetyk o tak nietypowej formule uważam to za całkiem rozsądną kwotę. Szczególnie że nie potrzebuję kolejnego zwykłego balsamu, a właśnie czegoś, co uprzyjemni mi codzienną rutynę.

fot. rossmann.pl

Olejek w piance pachnie słodką pomarańczą i orientalnymi nutami. Jesienią taki aromat uwielbiam najbardziej

Jesienią moje upodobania zapachowe mocno się zmieniają. Latem najchętniej wybieram lekkie, świeże aromaty, ale kiedy robi się chłodniej, zaczynam szukać czegoś cieplejszego i bardziej otulającego. Dlatego zapach olejku Bielendy tak szybko przypadł mi do gustu.

Najważniejszą rolę gra tutaj słodka pomarańcza. Jej aromat jest soczysty, przyjemnie cytrusowy i ma w sobie delikatną słodycz, która od razu poprawia mi nastrój. To właśnie takie zapachy najbardziej kojarzą mi się z jesienią i zbliżającą się zimą. Wystarczy pomyśleć o świeżo obranych mandarynkach, pomarańczach i ich skórkach, żeby od razu poczuć ten przyjemny, domowy klimat.

W przypadku Ayurveda Skin Yoga Fire cytrusowa słodycz została połączona z orientalnym charakterem całej linii. Dzięki temu zapach kojarzy mi się z czymś cieplejszym i bardziej zmysłowym niż zwykła owocowa mgiełka. Ma w sobie odrobinę egzotyki, która pięknie pasuje do jesiennej pielęgnacji.

Ten boski zapach też może cię zainteresować. Zobacz: 250 ml za 22 zł w Hebe. Ten arabski zapach otula szafranem i bursztynem jak mięciutki sweter. Nowość, a już robi szał

Olejek do ciała z Rossmanna zebrał już 100 opinii. Kobiety oceniają go naprawdę wysoko

Wygląda na to, że olejek w piance Bielendy spodobał się nie tylko mnie. Na stronie Rossmanna zamieszczono już 100 opinii, a ich średnia wynosi 4,6 na 5 gwiazdek. To bardzo dobry wynik, szczególnie że kosmetyk wyróżnia się dość nietypową konsystencją. Wśród komentarzy kupujących można przeczytać między innymi:

Rewelacyjny produkt - bardzo wydajny, pięknie pachnie, doskonale się wchłania a nawilżenie skóry długo się utrzymuje. Po zastosowaniu skóra jest miękka i gładka.

Ładny zapach i miły w nakładaniu.

Bardzo przyjemna konsystencja, szybko się wchłania i w końcu nie jestem wysuszona. Polecam!

Mnie najbardziej przekonało połączenie puszystej pianki z olejkiem, który przyjemnie rozprowadza się na skórze. Do tego dochodzi zapach słodkiej pomarańczy, dzięki któremu codzienna pielęgnacja staje się znacznie przyjemniejsza. Czuję, że jesienią będę sięgała po ten kosmetyk naprawdę często.