Długie, zadbane włosy to moje małe marzenie, ale przyznam, że czasami brakuje mi cierpliwości. Zwłaszcza gdy końcówki zaczynają się plątać, pasma tracą blask, a rano coraz trudniej doprowadzić fryzurę do porządku. Wtedy najłatwiej sięgnąć po kolejny kosmetyk, który obiecuje poprawę ich wyglądu. Tylko czy naprawdę potrzebujemy tylu produktów? Ja wolę najpierw sprawdzić, co mogę zrobić bez dodatkowych wydatków. W tym celu zajrzałam do kuchennej szafki.

WIDEO…

player placeholder

Ocet jabłkowy może przydać się nie tylko w kuchni. Domowa płukanka pomaga zadbać o wygląd włosów

Ocet jabłkowy większości z nas kojarzy się przede wszystkim z gotowaniem. Dodajemy go do sałatek, marynat czy domowych przetworów. Okazuje się jednak, że od dawna wykorzystuje się go również w domowej pielęgnacji włosów. I właśnie to zastosowanie szczególnie mnie zainteresowało. Skoro jeden produkt może przydać się do kilku rzeczy, po co od razu kupować kolejną butelkę kosmetyku?

Cały sekret tkwi w jego kwaśnym odczynie. Włosy mają naturalnie kwaśne środowisko, a odpowiednie pH produktów pielęgnacyjnych ma znaczenie dla ich wyglądu i podatności na puszenie. Dlatego rozcieńczony ocet jabłkowy bywa stosowany jako płukanka, która może sprawić, że pasma będą gładsze i bardziej błyszczące.

Zobacz także:

Najbardziej podoba mi się tutaj prostota. Nie potrzebuję kilku różnych preparatów ani specjalnych akcesoriów. Wystarczą produkty, które łatwo znaleźć w domu, oraz naczynie do ich połączenia.

Nie traktuję jednak tej metody jako cudownego sposobu na porost włosów. Ocet jabłkowy nie sprawi, że kosmyki nagle zaczną rosnąć szybciej. Może natomiast stanowić dodatek do pielęgnacji, której celem jest poprawa wyglądu długości. A przecież podczas zapuszczania równie ważne jak sam wzrost jest ograniczanie uszkodzeń. Co z tego, że włosy rosną, skoro później trzeba regularnie podcinać mocno zniszczone końcówki?

Właśnie dlatego wolę myśleć o takich domowych sposobach jak o drobnym wsparciu, a nie zastępstwie całej pielęgnacji. Szczególnie że nawet naturalny składnik może zaszkodzić, gdy użyjemy go w niewłaściwy sposób.

Ocet jabłkowy
fot. yavdat/Adobe Stock

Domowa płukanka do włosów powstaje z 2 składników. Wystarczy połączyć ocet jabłkowy z wodą

Przygotowanie tej mieszanki jest naprawdę proste. Potrzebujemy jedynie octu jabłkowego oraz wody w proporcji 1:2, czyli jedną część octu na dwie części wody. Przykładowo do 50 ml octu dodajemy 100 ml wody i dokładnie mieszamy.

Warto jednak wiedzieć, że taka płukanka jest dość mocna. Ocet ma kwaśny odczyn, dlatego zbyt stężona mieszanka przy częstym stosowaniu może przesuszać włosy. Osobiście przy pierwszych próbach zdecydowanie postawiłabym na łagodniejszą wersję. Można zacząć od jednej lub dwóch łyżek octu jabłkowego dodanych do około pół litra wody. To rozsądniejsze rozwiązanie, zwłaszcza gdy nie wiemy jeszcze, jak nasze pasma zareagują.

Jak stosować domową płukankę do włosów? Najwygodniej przygotować ją tuż przed myciem lub w jego trakcie. Po umyciu głowy szamponem delikatnie odsączamy nadmiar wody z włosów, a następnie rozprowadzamy rozcieńczoną mieszankę na całej ich długości. Najlepiej robić to powoli, zwracając uwagę na końcówki i unikając kontaktu ze skórą głowy oraz oczami.

Nie ma potrzeby mocnego wcierania płukanki ani intensywnego pocierania kosmyków. Wystarczy równomiernie je zwilżyć. Po krótkiej chwili dokładnie spłukujemy wszystko letnią wodą. Nie zostawiałabym octowej mieszanki na włosach na wiele godzin, tym bardziej na całą noc.

A co z charakterystycznym zapachem octu? Trudno go pomylić z czymkolwiek innym i nie każdemu przypadnie do gustu. Po dokładnym wypłukaniu powinien być mniej wyczuwalny, ale nie mogę obiecać, że zniknie całkowicie. Dla mnie to jeden z tych drobnych minusów, które warto wziąć pod uwagę, zanim zdecydujemy się na domową kurację.

Przy zapuszczaniu włosów liczy się nie tylko długość. Nawet najlepsza płukanka nie zastąpi codziennej pielęgnacji

Kiedy zapuszczamy włosy, łatwo skupić całą uwagę na tym, ile centymetrów przybyło od ostatniego podcięcia. Sama rozumiem tę niecierpliwość. Jednak z czasem coraz ważniejsze staje się to, w jakiej kondycji pozostają końcówki. Suche, łamliwe i mocno splątane kosmyki mogą sprawić, że mimo zapuszczania fryzura wcale nie będzie wyglądała tak, jak sobie wymarzyłyśmy.

Dlatego domowa płukanka z octu jabłkowego to dla mnie jedynie opcjonalny dodatek, a nie podstawa pielęgnacji. Nie zastąpi dobrej odżywki, gdy włosy potrzebują ułatwienia rozczesywania, ani produktu zabezpieczającego końcówki przed uszkodzeniami mechanicznymi. Warto o tym pamiętać, zanim całkowicie zrezygnujemy z kosmetyków kupowanych w drogerii.

Dużo można zdziałać również bez wydawania pieniędzy. Przede wszystkim staram się nie szarpać mokrych pasm szczotką. Rozczesywanie zaczynam od końcówek i stopniowo przesuwam się ku górze. Dzięki temu łatwiej poradzić sobie z supełkami bez niepotrzebnego ciągnięcia.

Zwracam też uwagę na temperaturę podczas suszenia. Gorące powietrze może dodatkowo osłabiać włosy, szczególnie gdy regularnie kierujemy nawiew na te same miejsca. Wolę poświęcić chwilę więcej i korzystać z umiarkowanej temperatury. Staram się również nie trzeć głowy mocno ręcznikiem. Delikatne odsączenie wody to znacznie lepszy pomysł niż energiczne pocieranie.

Warto również sprawdzić: Zaparz, ostudź i nie wyrzucaj. Dzięki temu sprytnemu patentowi mojej babci już nie wydaję kasy na maseczki

Nie wszystko, co pomaga zadbać o wygląd, musi kosztować kilkadziesiąt złotych. Czasami warto sprawdzić, czy naprawdę potrzebujemy kolejnego kosmetyku, czy może wystarczy zmienić kilka codziennych przyzwyczajeń.

Zapuszczanie włosów to raczej maraton niż sprint. Nie spodziewam się efektu jak po wyjściu od fryzjera po jednym płukaniu. Wolę cierpliwie dbać o pasma, rozsądnie wybierać kosmetyki i nie przepłacać tam, gdzie nie ma takiej potrzeby. A domowa płukanka z octu jabłkowego? To jeden z prostych sposobów, które można rozważyć, pamiętając o odpowiednim rozcieńczeniu i ostrożności.