Nie trzeba jechać w góry ani planować drogiego wyjazdu, żeby miło spędzić wolny weekend. Sama uwielbiam odkrywać takie miejsca, gdzie można pospacerować, napić się kawy i na chwilę zapomnieć o codziennych obowiązkach. Szczególnie podobają mi się niewielkie, rodzinne gospodarstwa, które mają zupełnie inny klimat niż zatłoczone atrakcje turystyczne. Jedno z nich znajduje się niedaleko Wrocławia i właśnie zrobiło się o nim naprawdę głośno.

Farma dyniowa pod Wrocławiem przyciąga setki osób. Właściciele nie spodziewali się takich tłumów

W miejscowości Zaprężyn niedaleko Wrocławia działa Pumpkin Patch, rodzinne pole dyniowe, które w krótkim czasie zdobyło ogromną popularność. Wstęp jest całkowicie darmowy, a na odwiedzających czeka aż ponad 50 odmian dyń, zarówno jadalnych, jak i ozdobnych. Do tego 3,5 hektara terenu spacerowego, jesienne dekoracje, kwiaty i możliwość samodzielnego wybrania dyni prosto z pola.

Zobacz także:

Za powstaniem Pumpkin Patch stoją tylko trzy osoby - małżeństwo prowadzące rodzinne gospodarstwo od lat oraz ich córka. To oni przygotowali całe miejsce, dekoracje i niewielką kawiarenkę.

Pomysł okazał się znacznie popularniejszy, niż ktokolwiek przypuszczał. Po jednym z weekendów właściciele opublikowali szczery wpis, w którym przyznali, że skala zainteresowania zupełnie ich zaskoczyła. „Na naszej farmie pojawiły się setki osób”, napisali w mediach społecznościowych.

Tak duża liczba gości oznaczała jednak również pewne problemy. Na kawę i ciasto trzeba było niekiedy czekać nawet 1,5 godziny. Rodzina otwarcie wyjaśniła, że Pumpkin Patch prowadzą tylko trzy osoby, dlatego nie byli przygotowani na obsłużenie tak wielkiego ruchu. Poprosili odwiedzających o cierpliwość i wyrozumiałość. Podkreślili też, że farma powstała przede wszystkim po to, aby pokazać prawdziwe gospodarstwo i umożliwić ludziom samodzielne wybieranie dyń. Kawiarenka miała być jedynie miłym dodatkiem.

Ponad 50 odmian dyń i piękne jesienne dekoracje. Tutaj można spędzić całe popołudnie

Najbardziej podoba mi się to, że do Pumpkin Patch nie trzeba przyjeżdżać wyłącznie po zakupy. Można po prostu wybrać się na spacer, posiedzieć na świeżym powietrzu i zrobić kilka ładnych zdjęć. A sceneria naprawdę temu sprzyja.

Na terenie gospodarstwa ustawiono drewniane dekoracje, kosze wypełnione kolorowymi dyniami, bele słomy i kwiatowe kompozycje. Są też miejsca, w których można przysiąść i odpocząć. Całość ma przyjemny, wiejski charakter, bez przesadnego przepychu. Dynie występują tu w najróżniejszych kształtach i kolorach. Są klasyczne pomarańczowe, niewielkie ozdobne, jasne i zielonkawe. Można wybrać coś do jesiennej dekoracji domu albo poszukać odmiany do przygotowania zupy, ciasta czy pieczonych warzyw.

Na miejscu działa również Pumpkin Café, niewielka kawiarenka z kawą i jesiennymi wypiekami. To miły pomysł na zakończenie spaceru, choć trzeba pamiętać, że w najbardziej obleganych godzinach oczekiwanie na zamówienie może się wydłużyć.

Na farmę można przyjechać także z psem, pod warunkiem że jest grzeczny. To dobra wiadomość dla tych, którzy lubią zabierać swojego pupila na weekendowe wycieczki.

Zobacz też: Tysiące dyń, kukurydziany labirynt, mini zoo i gigantyczny monster truck. Wstęp od 25 zł, więc na pewno zajrzę

Dyniowe pole w Zaprężynie można odwiedzić za darmo. Sprawdź godziny otwarcia i adres

Pumpkin Patch znajduje się pod adresem Zaprężyn 10, niedaleko Wrocławia. W soboty i niedziele gospodarstwo zaprasza odwiedzających w godzinach od 11:00 do 19:00. Wtedy działa również niewielka kawiarenka. W tygodniu można przyjechać po dynie, kwiaty, miód lub na zdjęcia, ale trzeba wcześniej skontaktować się z właścicielami. Kawiarenka w te dni nie jest czynna.

Rodzina zapowiada, że farma dyniowa będzie czynna dla odwiedzających do 31 października. Przed wyjazdem najlepiej jednak zajrzeć na profil Pumpkin Patch w mediach społecznościowych, żeby sprawdzić aktualne informacje. Co ważne, za sam wstęp nie płacimy ani złotówki. Pieniądze przydadzą się dopiero wtedy, gdy zechcemy kupić dynię, coś do jedzenia albo napić się kawy.

Właściciele przyznają, że to dopiero ich pierwszy sezon w takiej formie. Zainteresowanie przerosło oczekiwania, dlatego rozważają powiększenie kawiarni w przyszłości. Na razie proszą jedynie o wyrozumiałość, szczególnie podczas weekendów.
Ja na taką wycieczkę wybrałabym się raczej wcześniej, zanim pojawią się największe tłumy. Można wtedy spokojniej obejrzeć dynie, wybrać coś do domu i nacieszyć się spacerem. A przy okazji wesprzeć niewielkie, rodzinne gospodarstwo, które stworzyło coś naprawdę sympatycznego.