Kiedy wieczory robią się chłodne, moja ochota na zimne desery praktycznie znika. Zamiast lodów wolę wtedy gorącą herbatę, kakao albo coś słodkiego, ale na ciepło. Jesienią szczególnie lubię takie drobne rytuały. Koc, dobry film i miseczka owoców potrafią mi poprawić humor po całym dniu. Ostatnio do tego zestawu doszła jeszcze czekolada, ale podana w trochę ciekawszy sposób.

Fondue kojarzyło mi się z restauracją i specjalnym naczyniem ustawionym na środku stołu. Wersja z Action sprawiła, że jesienny deser mogę zrobić sama w domu

Fondue to deser, który najczęściej kojarzy się ze wspólnym jedzeniem i zanurzaniem niewielkich kawałków produktów w ciepłej, płynnej masie. W słodkiej wersji główną rolę gra oczywiście czekolada. Można maczać w niej to, co akurat mamy pod ręką i lubimy najbardziej. Mnie od razu przychodzą do głowy truskawki, banany, winogrona czy kawałki jabłka. Jesienią chętnie wykorzystałabym również gruszkę. Do tego można przygotować pianki, kruche ciasteczka albo niewielkie kawałki domowego ciasta i gotowe.

Zobacz także:

Do tej pory fondue wydawało mi się jednak zabawą raczej na większe spotkanie. Duże naczynie, sporo czekolady, przygotowywanie dodatków i późniejsze sprzątanie skutecznie studziły mój zapał. Dopiero jeden mały kubek z Action pokazał mi, że można podejść do tego znacznie prościej.

Taka forma najbardziej podoba mi się właśnie na jesienne wieczory. Nie muszę szykować całej uczty dla kilku osób. Mogę zrobić małą porcję dla siebie albo przygotować coś słodkiego na wieczór we dwoje. Na stole stawiam talerzyk z owocami, obok ciepłą czekoladę i właściwie niczego więcej mi nie potrzeba.

Kubek do czekoladowego fondue z Action zrobił sporo zamieszania w internecie. Nic dziwnego, bo za 14,95 zł dostajemy prosty gadżet na długie wieczory

Na ten kubek trafiłam właśnie w Action i od razu zrozumiałam, skąd całe zainteresowanie. Tego typu niewielkie zestawy do czekoladowego fondue zaczęły przyciągać uwagę w mediach społecznościowych zarówno w Polsce, jak i za granicą. Pomysł jest prosty, efektowny i nie wymaga kupowania dużego zestawu, który przez większość roku zajmowałby miejsce w szafce.

Ceramiczny kubek do fondue z Action kosztuje 14,95 zł. To właśnie cena zrobiła na mnie największe wrażenie. Naczynie ma charakterystyczny kształt. W dolnej części znajduje się otwór przeznaczony na podgrzewacz. Nad nim znajduje się miejsce na czekoladę. Ciepło podgrzewacza pomaga utrzymać ją w płynnej formie, dzięki czemu można spokojnie zanurzać w niej przygotowane wcześniej smakołyki.

W zestawie jest także niewielki widelczyk do fondue. To drobiazg, ale dzięki niemu całość jest od razu gotowym zestawem do serwowania deseru. Widelec można wykorzystać do nabierania owoców czy innych niewielkich przekąsek i zanurzania ich w czekoladzie.

Przy używaniu podgrzewacza pamiętam tylko o podstawowych zasadach bezpieczeństwa. Stawiam kubek na stabilnej, odpornej na ciepło powierzchni i nie zostawiam płomienia bez nadzoru. Szczególną ostrożność zachowuję też wtedy, gdy w pobliżu są dzieci albo zwierzęta.

Ja dorwałam biało-brązowy kubek do fondue i ten wariant podoba mi się najbardziej. W Action widziałam również mocną czerwień dla fanek bardziej wyrazistych dodatków

Mój wybór padł na biało-brązową wersję. Jasny kubek ma brązowe wnętrze oraz dopasowany kolorystycznie widelczyk. Na froncie znajduje się delikatny napis „Chocolate”. Całość jest prosta i właśnie dlatego spodobała mi się bardziej niż typowo sezonowe naczynia pełne wzorów.

Taki kolor pasuje mi też do zastawy, którą już mam. Jesienią często wyciągam kubki i talerze w kremowych, karmelowych oraz czekoladowych odcieniach. Biało-brązowe fondue mogę więc postawić między nimi i nic się ze sobą nie gryzie.

To również może cię zainteresować: Najtańsza dekoracja w moim salonie, a robi cały efekt. „Ognisko w szkle” z Sinsay hipnotyzuje ciepłym blaskiem. No bajka

Action ma jednak również czerwoną wersję kubka. Jest zdecydowanie bardziej wyrazista i od razu przyciąga wzrok. Ma jasne wnętrze, napis na froncie i czerwony widelczyk. Widzę ją szczególnie w zimowej aranżacji, kiedy na stole zaczynają pojawiać się czerwone serwetki i inne świąteczne akcenty.

Najbardziej cieszy mnie jednak to, że w chłodny wieczór mogę pokroić banana i gruszkę, przygotować czekoladę i zrobić sobie małą domową rozpustę. I właśnie takie niedrogie jesienne przyjemności lubię najbardziej.