Miał być tylko niedrogim rozwiązaniem do czasu, aż znajdę „porządny” mebel do salonu. Tymczasem regał GEDSER z JYSK w kolorze ciepłego dębu został ze mną na dobre i szybko okazał się jednym z tych zakupów, które wyglądają na znacznie droższe, niż były w rzeczywistości. Prosta bryła, cztery otwarte wnęki i ciepłe drewniane wykończenie dają mnóstwo możliwości aranżacji. A teraz jest jeszcze jeden argument – regał kosztuje 85 zł, czyli jest przeceniony o 43 proc.

Miał postać kilka miesięcy, a został na dobre. Prosta forma sprawiła, że wcale nie wygląda jak „mebel na przeczekanie”

Zaczęło się bardzo zwyczajnie. Potrzebowałam regału na książki i kilka drobiazgów, ale nie chciałam wydawać kilkuset złotych na mebel, skoro nie byłam jeszcze pewna, jak ostatecznie urządzę pokój. W takich sytuacjach zawsze szukam czegoś prostego, co spełni swoje zadanie, a później – w razie potrzeby – będzie można przenieść do sypialni, przedpokoju czy domowego biura. W JYSK wpadł mi w oko GEDSER w kolorze ciepłego dębu. To niewielki, modułowy regał z czterema otwartymi przestrzeniami. Nie ma ozdobnych uchwytów, nóżek, frezowań ani innych elementów, które mocno narzucałyby konkretny styl.

Zobacz także:

I właśnie ta prostota okazała się jego największą zaletą. Po ustawieniu przy ścianie nie wyglądał jak tymczasowy zakup. Wręcz przeciwnie – ciepły odcień drewna od razu ocieplił pomieszczenie, a regularny podział półek wprowadził wizualny porządek. Wystarczyło poustawiać kilka książek, ceramiczny wazon i niewielką lampkę, żeby zwyczajny regał zaczął wyglądać jak świadomie wybrany element aranżacji. Z czasem przestałam więc szukać jego następcy. Co zabawne, to właśnie o ten niepozorny mebel zaczęli pytać goście, choć w pokoju mam rzeczy, za które zapłaciłam znacznie więcej.

fot. jysk.pl

Wygląda jak ciepły dąb i pasuje do kilku modnych stylów. Wystarczy odpowiednio zagospodarować cztery wnęki

Kolor ma tutaj ogromne znaczenie. Jasne, ciepłe wybarwienie nawiązujące do dębu jest znacznie łatwiejsze w aranżacji niż bardzo ciemne drewno czy chłodna biel. Dzięki temu GEDSER może pasować do wnętrz skandynawskich, japandi, minimalistycznych, naturalnych, a nawet tych inspirowanych estetyką mid-century. Jeśli lubisz japandi, zestawiłabym go z beżami, złamaną bielą, czarnymi detalami i prostą ceramiką. Przy stylu skandynawskim dobrze zagrają jasne tekstylia, koszyki i zielone rośliny. Z kolei we wnętrzu retro wystarczy postawić na nim kilka starych wydań książek, kolorowe szkło albo lampkę o charakterystycznym kloszu.

Chcesz więcej aranżacyjnych perełek? To też może wpaść ci w oko: Łazienkę mam malutką, a w Rossmannie znalazłam sprytny gadżet i w końcu ręczniki się nie walają. Smukły i tani jak barszcz

Cztery otwarte wnęki aż proszą się o takie zabawy. Można przeznaczyć cały regał na książki, ale równie dobrze potraktować go jako ekspozytor. Ja unikam wypełniania każdej półki po brzegi, bo wtedy nawet najładniejszy mebel szybko zaczyna przypominać magazyn. Znacznie lepszy efekt daje pozostawienie odrobiny pustej przestrzeni. Kilka książek ułożonych pionowo, dwie poziomo, obok misa albo świecznik – i gotowe. Co więcej, prosta forma sprawia, że mebel nie jest przypisany do jednego pomieszczenia. Dziś może stać w salonie, później przejąć rolę regału w pokoju dziecka, organizera w gabinecie albo miejsca na dekoracje w sypialni.

Kosztuje teraz 85 zł i jest przeceniony o 43 proc. To dobra baza, jeśli urządzasz mieszkanie małym kosztem

Przy urządzaniu pierwszego mieszkania albo wynajmowanej kawalerki takie meble mają jeszcze jedną zaletę: nie pochłaniają dużej części budżetu. JYSK wycenia obecnie regał GEDSER na 85 zł za sztukę, a podana przy nim obniżka wynosi 43 proc. W tej cenie dostajemy przede wszystkim prostą bazę do przechowywania, którą można dopasować do własnego wnętrza dodatkami. To szczególnie sensowne, jeśli dopiero kompletujesz wyposażenie i nie chcesz od razu inwestować w duży regał zajmujący całą ścianę.

Modułowa konstrukcja daje więcej swobody – niewielki mebel łatwiej ustawić w ograniczonej przestrzeni i wykorzystać tam, gdzie akurat jest potrzebny. W kawalerce może znaleźć się obok biurka, kanapy albo łóżka, a w większym mieszkaniu wypełnić pusty fragment ściany. Jeśli masz dużo drobiazgów, do części przegródek można wstawić pasujące pojemniki lub kosze. Jeśli natomiast zależy ci na bardziej dekoracyjnym efekcie, zostaw wnęki otwarte. Właśnie dlatego nie traktowałabym go wyłącznie jako klasycznego regału na książki. To raczej prosty moduł, który można dopasować do aktualnych potrzeb, zamiast wymieniać mebel za każdym razem, gdy zmienia się układ pokoju.

Najtańszy zakup nie zawsze musi wyglądać najtaniej. Kilka trików wystarczy, żeby prosty regał stał się ozdobą salonu

Największy błąd, jaki można popełnić przy takim meblu, to zastawić go przypadkowymi rzeczami od góry do dołu. Proste regały wyglądają najlepiej wtedy, gdy potraktujesz ich wnętrze jak cztery małe kadry. W jednej wnęce mogą znaleźć się książki, w kolejnej dekoracyjna misa, w następnej roślina, a ostatnia może pozostać niemal pusta. Powtarzające się kolory sprawią, że całość będzie wyglądała spójniej – przykładowo beżowe okładki, biała ceramika i pojedynczy czarny akcent potrafią dać bardzo „instagramowy” rezultat bez kupowania nowych dekoracji.

Ciepłe wybarwienie regału samo w sobie jest już mocną bazą, bo nie daje chłodnego, biurowego efektu. Dlatego mój zakup „na przeczekanie” zupełnie niespodziewanie przeszedł do kategorii mebli, których nie zamierzam wymieniać. Za 85 zł trudno oczekiwać efektu stolarskiego mebla wykonanego z litego dębu, ale wizualnie GEDSER daje przyjemne, ciepłe wrażenie drewna i pozwala urządzić pusty kąt bez nadwyrężania budżetu. Czasami właśnie najprostsze i najtańsze elementy okazują się tymi, które zostają w mieszkaniu najdłużej.