Moda na urządzanie mieszkań zatacza koło. Jeszcze niedawno wszyscy marzyli o białych meblach na wysoki połysk, a dziś coraz chętniej wracamy do drewna, ciepłych kolorów i prostych form. Sama zauważyłam, że znacznie lepiej odpoczywa mi się we wnętrzach, które mają trochę charakteru. Nie chcę, żeby mój salon wyglądał jak wystawa identycznych mebli. Wolę połączyć coś nowoczesnego z dodatkiem, który przypomina mi rodzinny dom. I wcale nie trzeba przy tym szukać drogich antyków. Takie perełki można znaleźć obecnie w dobrze znanych sieciówkach. Ja ostatnio trafiłam na jedną piękność w Lidlu.

Meble z czasów PRL-u znów wracają do łask. Sama uwielbiam ich charakterystyczne kształty i drewniane wykończenia

Przyznam, że mam ogromny sentyment do stylistyki PRL-u. Kiedy widzę komodę na smukłych nóżkach, niewielki kredens albo stolik z ciemnym blatem, od razu przypominają mi się mieszkania, w których bywałam jako dziecko. Nie wszystkie meble z tamtych lat były wygodne, ale wiele z nich miało coś, czego brakuje mi we współczesnym wyposażeniu. Wyrazisty charakter.

Zobacz także:

Najbardziej podobają mi się właśnie komody i kredensy inspirowane wzornictwem lat 60. i 70. Często mają proste bryły, drewniane wykończenie i wysokie nóżki. Nie potrzebują wymyślnych ozdób, żeby zwracać uwagę. Wystarczy ciekawy układ frontów albo odpowiedni odcień drewna.

Widzę też, że nie jestem jedyna. W inspiracjach wnętrzarskich coraz częściej pojawiają się odnowione meblościanki, stare fotele i niewielkie szafki z drugiej ręki. Niektórzy szukają oryginalnych mebli na targach staroci, inni odnawiają wyposażenie odziedziczone po dziadkach. Ja lubię obie możliwości, ale mam jeszcze jeden sposób.

Regularnie zaglądam do popularnych sieciówek w poszukiwaniu mebli inspirowanych dawnym wzornictwem. To wygodne rozwiązanie, szczególnie kiedy nie mam czasu na szlifowanie, malowanie i naprawianie starego kredensu. Chciałabym mieć w salonie coś z klimatem retro, ale jednocześnie dopasowanego do codziennych potrzeb. Ostatnio miałam sporo szczęścia, bo zobaczyłam w Lidlu piękną komodę w kolorze dębu wędzonego, która akurat trafiła na promocję.

Komoda z Lidla wygląda jak mebel z dawnego salonu. Dąb wędzony i smukłe nóżki nadają jej wyjątkowego charakteru

W ofercie Lidla znalazłam komodę Lykkja marki Hjh Living, która od razu skojarzyła mi się z odnowionymi meblami z czasów PRL-u. Ma prostą, zwartą bryłę, ciemne wykończenie imitujące drewno i czarne nóżki. Najbardziej spodobały mi się jednak fronty, bo nie wyglądają jak w typowej szafce z dwiema identycznymi drzwiczkami.

Ich układ jest niesymetryczny, a w środkowej części znajduje się charakterystyczne zagłębienie. Dzięki temu mebel wygląda ciekawie nawet wtedy, gdy nie ustawimy na nim żadnych dekoracji. Mnie przypomina niewielkie kredensy, które kiedyś stały w pokojach dziennych, choć sama komoda ma zdecydowanie nowocześniejszą formę.

fot. lidl.pl

Model w kolorze dębu wędzonego kosztuje obecnie 499 zł, czyli o 50 zł mniej niż wcześniej. Cena przed obniżką wynosiła 549 zł. W ofercie pokazano również jasne warianty kolorystyczne, ale to właśnie ciemny najbardziej pasuje mi do stylistyki retro. Komoda ma 77 cm szerokości, 39,5 cm głębokości i 72 cm wysokości. To całkiem zgrabne wymiary, szczególnie do mieszkań, w których nie ma miejsca na duży kredens. Wyobrażam ją sobie przy ścianie w salonie, obok fotela albo w niewielkiej jadalni.

W środku przewidziano miejsce do przechowywania drobiazgów. Zwróciłam również uwagę na nóżki. Mają 15 cm wysokości, dzięki czemu mebel wygląda lżej niż szafka stojąca bezpośrednio na podłodze. To dla mnie duży plus, bo w niewielkim salonie ciężkie, masywne bryły potrafią przytłoczyć całe pomieszczenie.

Powierzchnia komody jest pokryta żywicą melaminową, dzięki czemu ma być łatwa w pielęgnacji i odporna na zarysowania. To praktyczna cecha, zwłaszcza gdy na blacie regularnie przestawiamy dekoracje.

Salon z komodą w stylu PRL-u może wyglądać bardzo elegancko. Wystarczy połączyć ciemne drewno z jasnymi dodatkami

Gdybym miała urządzić salon wokół tej komody, zaczęłabym od spokojnego tła. Dąb wędzony pięknie prezentuje się przy ścianach w kolorze ciepłej bieli, beżu albo jasnej szarości. Dzięki temu ciemniejszy mebel staje się wyraźnym akcentem, ale nie przytłacza pomieszczenia. Obok postawiłabym jasną sofę i niewielki stolik kawowy. Nie wybierałabym jednak kolejnych masywnych szafek w identycznym kolorze. Znacznie bardziej podoba mi się mieszanie materiałów. Drewno zestawiłabym z jasną tkaniną, szkłem i odrobiną metalu.

Na blacie komody ustawiłabym lampę z materiałowym abażurem. Jej ciepłe światło pięknie podkreśliłoby ciemne wykończenie mebla, szczególnie wieczorem. Obok mogłaby stanąć niewielka ceramiczna misa albo wazon z pojedynczą gałązką. Nie dodawałabym zbyt wielu bibelotów, bo fronty same w sobie są już dekoracyjne. Bardzo podoba mi się też pomysł zawieszenia nad komodą dużego lustra. Najchętniej wybrałabym model o zaokrąglonych rogach, w cienkiej czarnej lub złotej ramie. Taki dodatek nawiązywałby do dawnych wnętrz, a jednocześnie pomógłby optycznie powiększyć pokój.

To również może cię zainteresować: Lidl ma modułowe stoliki ze ślizgaczami po 24 zł sztuka. Wysuwam jeden po drugim, a gdy nie są potrzebne, chowam jak matrioszki

Nie zapominałabym także o roślinach. Ciemne drewno bardzo dobrze wygląda w towarzystwie zielonych liści. Wysoka roślina ustawiona obok szafki nadałaby aranżacji naturalności, a przy okazji złagodziła jej geometryczne kształty.