Kiedy Bono pojawił się w domu, przewrócił nasze życie do góry nogami. Szczeniak miał bowiem energii za trzy psy. Gryzł nogi od krzeseł, podgryzał firany, dobierał się do kapci, a nawet próbował gryźć męża po nogach. Kupowałam różne gadżety ze sklepu zoologicznego, ale nie działały. Przypadkiem trafiłam w Pepco na prosty gryzak za 12 zł. Dziś to jego ulubiona zabawka i mam wrażenie, że uratowała nie tylko moje meble, ale też nerwy.
Mój dom przechodził próbę. Bono gryzł dosłownie wszystko
Najbardziej cierpiały meble. Rogi komody wyglądały coraz gorzej, firany były regularnie szarpane podczas zabawy, a kapcie musiałam chować na najwyższą półkę. Wiedziałam, że nie robi tego ze złośliwości. Szczeniaki poznają świat pyskiem, a dodatkowo w czasie ząbkowania mają silną potrzebę gryzienia. Mimo wszystko szukałam rozwiązania, które odciągnie Bono od tych dewastatorskich nawyków. Przeglądałam internet, oglądałam drogie akcesoria zoologiczne, aż wreszcie zdecydowałam się wydać kilkadziesiąt złotych na gryzak. Bez efektu. Okazało się, że odpowiedź czekała zupełnie gdzie indziej.
Zobacz także:
Niepozorny zakup z Pepco. Okazał się strzałem w dziesiątkę
Podczas zwykłych zakupów w Pepco zajrzałam do działu z akcesoriami dla zwierząt. Moją uwagę od razu przyciągnął prosty gryzak kosztujący zaledwie 12 zł. To gruby sznur, na którym zamocowane są dwie pluszowe maskotki. Na jego końcach zawiązano dodatkowo supły, a z nich wystają miękkie frędzelki. Z wyglądu przypominał raczej dziecięcą zabawkę, ale pomyślałam, że warto spróbować. Bono praktycznie od razu oszalał na jego punkcie. Chwycił go w pysk i przez kilkanaście minut nie chciał jej oddać. Zaczął ją nosić po całym mieszkaniu, podrzucać, szarpać i gryźć z ogromnym zaangażowaniem. To było dokładnie to, czego potrzebował. Najbardziej zaskoczyło mnie jednak to, co wydarzyło się później. Zamiast podbiegać do nóg stołu czy firan, coraz częściej wybierał właśnie swój sznurkowy gryzak. Oczywiście nadal zdarzały się pojedyncze psoty, ale różnica była naprawdę ogromna.
Twój pies też gryzie meble? Jeśli musisz wymienić krzesła, zobacz, co wyhaczyła nasza redaktorka w Jysku: Jysk się nie chwali, a rzucił na promocję te luksusowe krzesła z aksamitu. Obniżka o 62% skusiła mnie w sekundę
Gryzak przejął całą uwagę. Meble wreszcie odetchnęły
Od kilku tygodni Bono bawi się gryzakiem praktycznie przez cały dzień. Zabiera go do legowiska, ciągnie po salonie, a kiedy ma ochotę się pobawić, sam przynosi go pod moje nogi i zachęca do przeciągania. To właśnie ta funkcja spodobała mi się najbardziej. Gruby sznur świetnie sprawdza się podczas wspólnej zabawy, a miękkie maskotki sprawiają, że pies chętnie łapie go z różnych stron. Mam wrażenie, że dzięki temu rozładowuje energię znacznie lepiej niż wcześniej. Przy okazji zauważyłam, że kiedy Bono ma zajęcie, dużo rzadziej interesują go przedmioty, których nie powinien ruszać. Zamiast szukać kolejnego mebla do podgryzania, wybiera swoją ulubioną zabawkę. W domu zrobiło się zdecydowanie spokojniej.
fot. pepco.pl
Czasem najprostsze rozwiązania działają najlepiej. I właśnie tak było u nas
Nie twierdzę, że sam gryzak rozwiąże każdy psi problem wychowawczy. Nadal uczę Bono, co wolno, a czego nie, nagradzam dobre zachowania i pilnuję, żeby miał odpowiednią dawkę ruchu oraz zabawy. Jestem jednak przekonana, że odpowiednio dobrana zabawka naprawdę może wiele zmienić. Ten niepozorny gadżet okazał się jednym z najlepszych zakupów, jakie zrobiłam dla mojego szczeniaka. Dziś, kiedy patrzę, jak mój kundelek zadowolony nosi swój sznurkowy gryzak po całym mieszkaniu, uświadamiam sobie, że stał się bardziej szczęśliwym zwierzakiem.
Obserwuj nas na Google







