Jesienne wieczory mają swój urok, szczególnie kiedy mogę wreszcie zwolnić po całym dniu. Lubię wtedy przygotować ciepłą kąpiel, założyć wygodną piżamę i poświęcić kilka minut na pielęgnację. Dawniej traktowałam smarowanie ciała jako przykry obowiązek. Teraz staram się wybierać kosmetyki, których używanie naprawdę sprawia mi przyjemność. Zwłaszcza że wraz z nadejściem chłodniejszych dni moja skóra potrzebuje więcej uwagi.
Jesienią i zimą sucha skóra daje mi się szczególnie we znaki. W tym roku postanowiłam zadbać o nią nieco inaczej
Wystarczy kilka chłodniejszych dni, żebym zauważyła pierwsze zmiany. Ciało zaczyna być szorstkie, a po wieczornym prysznicu często czuję charakterystyczne ściągnięcie. Jesienią i zimą takie problemy mogą pojawiać się częściej. Zimne powietrze na zewnątrz i ogrzewanie w mieszkaniach sprzyjają przesuszeniu skóry. Do tego dochodzą gorące kąpiele, które uwielbiam, choć dobrze wiem, że zbyt wysoka temperatura wody nie służy jej naturalnej barierze ochronnej.
Zobacz także:
Przez długi czas kupowałam lekkie balsamy, bo wydawało mi się, że szybko wchłaniający się kosmetyk będzie najwygodniejszy. Problem w tym, że przy mocno przesuszonej skórze nie zawsze dawały mi takie uczucie komfortu, jakiego oczekiwałam.
Właśnie dlatego zaczęłam rozglądać się za bogatszymi formułami. Zainteresowały mnie przede wszystkim masła do ciała, które zwykle mają bardziej treściwą konsystencję niż klasyczne mleczka. Lubię nakładać je wieczorem, kiedy nie muszę się spieszyć z ubieraniem.
Zależało mi jednak na czymś jeszcze. Chciałam, żeby kosmetyk pięknie pachniał, ale nie kojarzył się z ciężkimi, duszącymi perfumami. Najlepiej delikatnie kwiatowo, kobieco i elegancko. Właśnie podczas takich poszukiwań zwróciłam uwagę na różowe opakowanie w Hebe. Sam opis zapachu wystarczył, żebym chciała przyjrzeć mu się bliżej.
Masło do ciała Sanctuary Spa z Hebe pachnie lilią i różą damasceńską. Bogata formuła z masłem shea jest w promocji 1+1-50%
Mowa o maśle do ciała Sanctuary Spa Lily & Rose Collection, które znalazłam w Hebe. Już samo opakowanie przypadło mi do gustu. Różowy słoiczek ze złotą nakrętką wygląda elegancko i chętnie postawiłabym go na półce w łazience. W środku znajduje się 300 ml kosmetyku o bogatej, kremowej formule. Są w niej obecne m.in. masło shea i witamina E, czyli składniki często wykorzystywane w pielęgnacji skóry suchej.
Masło shea pomaga zmiękczać naskórek i ograniczać utratę wilgoci. Z kolei witamina E jest znana ze swoich właściwości antyoksydacyjnych. W połączeniu z pozostałymi składnikami kosmetyku mają wspierać codzienną pielęgnację i poprawiać odczucie gładkości. 90 proc. składników produktu jest pochodzenia naturalnego. Formuła jest również wegańska i nie zawiera olejów mineralnych.
fot. materiały własne/Story.pl
Mnie najbardziej zainteresowała jednak kompozycja zapachowa. Połączenie białej lilii, róży damasceńskiej i palmarosy brzmi jak opis eleganckich perfum. To właśnie takie kwiatowe nuty lubię najbardziej, szczególnie jesienią, kiedy częściej wybieram cieplejsze, bardziej otulające zapachy.
Obecnie w Hebe masło do ciała Sanctuary Spa Lily & Rose Collection kosztuje 52,99 zł, ale przy produkcie widnieje także promocja 1+1-50%. Oznacza to, że drugi tańszy produkt kosztuje połowę mniej.
Samo masło do ciała nie rozwiąże wszystkich problemów z przesuszeniem. Te proste nawyki pomagają chronić skórę zimą
Nawet najlepszy kosmetyk nie zastąpi odpowiedniej pielęgnacji na co dzień. Przekonałam się, że duże znaczenie ma już sam sposób mycia ciała. Przede wszystkim staram się unikać bardzo gorącej wody. Wiem, że po powrocie z zimnego dworu długa, gorąca kąpiel brzmi kusząco, ale może nasilać uczucie suchości. Znacznie lepiej sprawdza się ciepły, niezbyt długi prysznic.
Zwracam też uwagę na żele do mycia. Nie potrzebuję kosmetyku, który mocno się pieni i intensywnie pachnie, jeśli później skóra staje się napięta. Przy przesuszeniu lepiej wybierać łagodne preparaty myjące, które nie pozostawiają nieprzyjemnego uczucia ściągnięcia.
To również może cię zainteresować: Dotknęłam i przepadłam. Sweter za 29,99 zł w kolorze double espresso z Lidla jest miękki jak pluszak i nie opina. Polki dają mu 4,9/5
Najważniejszy moment na nawilżanie to chwila po kąpieli. Nie czekam, aż skóra zrobi się całkowicie sucha. Delikatnie osuszam ją ręcznikiem, a następnie nakładam masło lub balsam na jeszcze lekko wilgotne ciało. Taki sposób pomaga zatrzymać część wilgoci w naskórku. Szczególną uwagę poświęcam łydkom, kolanom i łokciom. To miejsca, które u mnie najszybciej stają się szorstkie.

Obserwuj nas na Google







