Pamiętam, jak babcia potrafiła znaleźć zastosowanie dla niemal wszystkiego, co rosło w ogrodzie. Suszyła zioła, przygotowywała napary i przechowywała je w opisanych słoikach. W łazience nie stało wtedy kilkanaście odżywek, masek i kosmetyków do każdego rodzaju włosów.

Dziś wybór produktów jest ogromny, ale coraz częściej wracam myślami do tych prostych przyzwyczajeń. Lubię wiedzieć, co nakładam na włosy, i nie mam ochoty wydawać pieniędzy na kolejną farbę tylko dlatego, że zauważyłam kilka jasnych pasm przy skroniach. Domowe płukanki wydają mi się ciekawym rozwiązaniem, choć wiem, że nie każda działa tak samo i nie zastąpi profesjonalnej koloryzacji.

Zobacz także:

Siwe włosy przy skroniach nie muszą od razu oznaczać wizyty u fryzjera. Płukanka z orzecha włoskiego to sposób znany od pokoleń

Kiedy zaczęłam szukać domowych sposobów na przyciemnianie siwych włosów, szczególnie zainteresował mnie orzech włoski. Nie chodzi jednak o jego jadalne wnętrze, które dodajemy do ciast i sałatek. W tradycyjnych recepturach wykorzystuje się przede wszystkim zielone łupiny orzechów albo liście drzewa. Zawierają one naturalne związki, które mogą nadawać włosom ciemniejszy odcień. Jednym z nich jest juglon, czyli substancja o właściwościach barwiących. Kto choć raz obierał świeże orzechy z zielonych osłonek, zapewne pamięta ciemne ślady pozostające na dłoniach. Właśnie ta zdolność do barwienia sprawiła, że orzech włoski znalazł zastosowanie również w domowej pielęgnacji włosów.

Taka płukanka może stopniowo zmieniać wygląd pasm, szczególnie gdy naturalnie są brązowe lub ciemny blond. Nie oznacza to jednak, że siwizna zniknie po jednym użyciu. Włosy siwieją, ponieważ z czasem zmniejsza się ilość wytwarzanego w nich barwnika. Domowy wywar nie przywraca tego procesu. Może jedynie pozostawić na powierzchni włosów delikatny odcień, który sprawi, że pojedyncze srebrne nitki będą mniej widoczne. Efekt zależy od rodzaju włosów, ich porowatości i wyjściowego koloru. Na jednych będzie łatwiej zauważyć zmianę, na innych płukanka może nie dać satysfakcjonującego rezultatu.

fot. Adobe Stock | MarijaBazarova

Dwie łyżki suszonych liści orzecha i odrobina octu jabłkowego. Tak przygotowuje się domową płukankę do włosów

Do domowej receptury można wykorzystać suszone liście orzecha włoskiego. Są wygodniejsze do odmierzania niż świeże, zielone łupiny, a po sezonie łatwiej je znaleźć w sklepach zielarskich. Jedna z tradycyjnych wersji przepisu opiera się na dwóch łyżkach suszonych, rozdrobnionych liści i dwóch szklankach wody. Ocet jabłkowy stanowi w niej niewielki dodatek, a nie główny składnik. Liście należy wsypać do garnka, zalać wodą i doprowadzić do wrzenia. Następnie gotować na niewielkim ogniu przez około 15 minut, po czym odstawić pod przykryciem na kolejne 20 minut. Kiedy wywar ostygnie, trzeba go dokładnie przecedzić przez drobne sitko albo gazę. W płynie nie powinny pozostać fragmenty liści, które później trudno byłoby wypłukać z włosów.

Szukasz domowych porad? To też warto sprawdzić: Zbieram w parku i gotuję. Mam najlepszy specyfik do kurzu i jesienny odświeżacz w jednym, a za okrągłe 0 zł

Do około pół litra ostudzonego wywaru można dodać niewielką ilość octu jabłkowego, na przykład jedną łyżeczkę. Nie jest to jednak proporcja przebadana pod kątem skuteczności koloryzacji, lecz ostrożniejszy wariant domowej receptury. Sam ocet nie farbuje siwych włosów na brązowo. Jest kwaśnym dodatkiem, który w odpowiednim rozcieńczeniu bywa wykorzystywany w pielęgnacji, ale w zbyt dużym stężeniu może podrażniać skórę. Przed zastosowaniem mieszanki zrobiłabym próbę na niewielkim paśmie oraz test tolerancji skóry. Nie używałabym jej przy podrażnieniach, ranach ani uczuleniu na orzech włoski.

Naturalne przyciemnianie włosów wymaga cierpliwości. Po jednym płukaniu siwizna nie zmieni się nagle w ciemny brąz

Największą zaletą domowych płukanek wydaje mi się możliwość stopniowego obserwowania efektu. Nie trzeba od razu decydować się na radykalną zmianę koloru. Trzeba jednak pamiętać, że wywar z orzecha włoskiego nie działa jak trwała farba fryzjerska. Nie ma gwarancji pełnego pokrycia siwych włosów ani uzyskania konkretnego odcienia. W tradycyjnych przepisach ostudzonym naparem polewa się umyte włosy, skupiając się na pasmach wymagających przyciemnienia. Najrozsądniej zacząć od niewielkiej ilości na pojedynczym kosmyku, a po krótkim kontakcie dokładnie spłukać włosy wodą. Przy pierwszej próbie nie zostawiałabym mieszanki na skórze głowy przez długi czas. Ważne jest obserwowanie, czy nie pojawia się pieczenie, swędzenie albo zaczerwienienie. W takiej sytuacji preparat trzeba od razu spłukać i zrezygnować z dalszego stosowania.

Sama przygotowałabym też stary ręcznik i założyła rękawiczki. Orzechowy wywar może barwić dłonie, ubrania i powierzchnie w łazience. Nie chciałabym przecież zyskać ciemniejszych kosmyków kosztem plam na ulubionej bluzce. Nie stosowałabym takiej mieszanki na świeżo rozjaśnionych włosach bez próby na paśmie. Jasne i porowate kosmyki mogą chłonąć barwniki nierównomiernie, a otrzymany kolor bywa trudny do przewidzenia. 

Nie każda domowa mikstura jest dobra dla skóry głowy. Przy płukance orzechowej warto pamiętać o kilku zasadach

Kiedy czytam o babcinych sposobach pielęgnacji, zawsze staram się oddzielać przyjemną tradycję od obietnic, które brzmią zbyt pięknie. Orzech włoski może pozostawiać ciemny barwnik, ale naturalne pochodzenie składnika nie oznacza, że jest odpowiedni dla wszystkich. Wyciągi roślinne również potrafią uczulać i podrażniać. 

Nie przygotowywałabym też wielkiej ilości wywaru na zapas. Domowa mieszanka nie zawiera profesjonalnych konserwantów, dlatego najlepiej zrobić świeżą porcję, a niewykorzystaną resztę wylać. Przy okazji warto zastanowić się, czego właściwie oczekujemy od koloryzacji. Jeżeli chodzi o pojedyncze jasne włosy na skroniach, delikatny efekt może być wystarczający. Gdy siwizny jest dużo i zależy nam na jednolitym, trwałym kolorze, domowy wywar prawdopodobnie nie spełni takich oczekiwań.