Wieczory robią się coraz dłuższe, a ja znów mam ochotę przestawiać dekoracje w salonie. Latem wystarczał bukiet świeżych kwiatów na stole, teraz ciągnie mnie do świeczek, miękkich koców i ciepłego światła. Nie zamierzam jednak kupować kolejnych lamp ani wymieniać połowy wyposażenia. Wolę drobne ozdoby, które można postawić na komodzie, parapecie czy stoliku przy fotelu. Szczególnie lubię te, które wyglądają ładnie nawet wtedy, gdy akurat ich nie używam.

Złoty świecznik z KiK wygląda jak mała lampka. Kosztuje tylko 20 zł

Przeglądając nowości w KiK, wypatrzyłam coś, co początkowo wzięłam za niewielką lampkę stołową. Złoty abażur, smukła nóżka i okrągła podstawa. Dopiero po chwili zauważyłam, że to świecznik na tealighty za 20 zł. Przyznam, że właśnie takie nieoczywiste dekoracje lubię najbardziej. Zamiast tradycyjnego klosza ma metalowy, ażurowy abażur przypominający delikatną koronkę. Wzór tworzą nachodzące na siebie kółka, przez które może przedostawać się światło świecy. Wyobrażam sobie, jak ładnie wyglądałby wieczorem na tle jasnej ściany. Migoczący płomień mógłby rzucać na nią fantazyjne wzory, choć ich wyrazistość będzie zależeć od ustawienia świecznika i odległości od ściany.

Zobacz także:

fot: kik.pl

Całość ma około 29 cm wysokości i 10 cm szerokości. Nie zajmuje więc tyle miejsca co klasyczna lampa z dużym abażurem. Postawiłabym ją na niewielkim stoliku w salonie albo na komodzie obok książek. Złoty kolor dobrze wygląda przy drewnie, beżach i ciemnej zieleni.

Jest tylko jedna rzecz, o której trzeba pamiętać. To świecznik na prawdziwą świecę, dlatego nie można zostawiać go zapalonego bez nadzoru. Trzeba też trzymać go z dala od firanek i innych łatwopalnych dekoracji.

Jesienne dekoracje nie muszą kosztować fortuny. Kilka drobiazgów odmieni cały salon

Nie przepadam za zastawianiem każdego wolnego miejsca dyniami i figurkami. Jesienny klimat można stworzyć znacznie subtelniej. Wystarczy zmienić poszewki na poduszkach, wyciągnąć z szafy grubszy pled i ustawić na stole prostą dekorację.
W tym roku postawiłabym na kolory karmelu, oliwkowej zieleni, bordo i ciepłego brązu. Ładnie wyglądają razem, a przy okazji pasują do rzeczy, które większość z nas ma już w domu.

Zamiast kupować gotowy stroik, można wykorzystać ceramiczną misę, kilka szyszek, kasztanów i niewielką gałązkę. Taka kompozycja dobrze prezentuje się na stole albo komodzie. Obok można ustawić świecznik, zachowując bezpieczny odstęp od suchych ozdób.
Lubię też jesienne bukiety z suszonych traw i gałązek. Nie wymagają podlewania, długo zachowują wygląd i pasują zarówno do nowoczesnych, jak i tradycyjnych mieszkań. Wystarczy prosty wazon, żeby stworzyć coś naprawdę ładnego.

Po jesienne dekoracje zajrzyj też do Dino: Za oknem plucha, a na komodzie jesień jak z angielskiej posiadłości. Ten stroik z Dino za 14,99 zł wygląda jak od florystki

Ciepłe światło robi w mieszkaniu największą różnicę. Wieczorem wystarczy zmienić kilka rzeczy

Zauważyłam, że nawet pięknie urządzony salon potrafi wyglądać mało przytulnie, gdy świeci się w nim tylko górne światło. Dlatego jesienią częściej korzystam z małych lampek i świeczników. Nie trzeba od razu kupować nowego oświetlenia. Można przenieść lampkę z sypialni do salonu, ustawić ją przy fotelu albo wymienić żarówkę na taką o cieplejszej barwie. Różnica jest naprawdę zauważalna.

Najprzyjemniejszy efekt daje kilka delikatnych źródeł światła rozmieszczonych w różnych częściach pokoju. Jedno przy kanapie, drugie na komodzie, trzecie przy regale z książkami. Dzięki temu wieczorem nie trzeba oświetlać całego pomieszczenia.

Do tego miękki koc, ulubiony kubek herbaty i można wygodnie usiąść z książką. Bez wielkich zakupów i kosztownego przemeblowania. A kiedy znudzi mi się jesienna aranżacja, wystarczy schować szyszki i zmienić dodatki. Złoty świecznik z KiK spokojnie może zostać na swoim miejscu również zimą, bo jego koronkowy wzór nie kojarzy się z jedną porą roku.