Z wiekiem coraz bardziej cenię fryzury, które dobrze wyglądają nie tylko zaraz po wyjściu od fryzjera. Nie mam ochoty codziennie spędzać pół poranka przed lustrem ani zastanawiać się, czy na czubku głowy znowu widać odrost. Lubię zadbane włosy, ale chcę też mieć czas na inne przyjemności. Właśnie dlatego od pewnego czasu zwracam uwagę przede wszystkim na takie rozwiązania, które nie wymagają ciągłych poprawek. Dzięki jednemu patentowi ograniczyłam farbowania do dwóch w roku.

WIDEO…

player placeholder

Pierwsze siwe włosy zauważyłam już po trzydziestce. Nie chciałam jednak farbować odrostów co miesiąc

Pamiętam, jak pierwszy raz zobaczyłam w lustrze siwe włosy. Miałam niewiele ponad 30 lat i początkowo myślałam, że to pojedyncze przypadki. Z czasem pojawiało się ich coraz więcej, szczególnie przy przedziałku i skroniach. Nie byłam jednak szczególnie zaskoczona. Moja mama również zaczęła siwieć dość wcześnie, więc podejrzewałam, że mnie może spotkać to samo. Geny mają duży wpływ na moment pojawienia się siwizny i nie zawsze da się ją powiązać z wiekiem czy stylem życia.

Przez pewien czas zastanawiałam się nad klasyczną koloryzacją. Jednolity brąz wyglądałby ładnie, ale wiedziałam, z czym to się wiąże. Przy ciemniejszych włosach jasny odrost szybko staje się widoczny, zwłaszcza wzdłuż przedziałka. Nie chciałam uzależniać wyglądu fryzury od comiesięcznej wizyty w salonie. To przecież nie tylko wydatek, ale też konieczność znalezienia wolnego terminu i wygospodarowania kilku godzin.

Zobacz także:

Zaczęłam więc szukać metody, która zamiast całkowicie zakrywać siwiznę, pozwoli ją sprytnie wtopić w resztę włosów. Zależało mi na naturalnym efekcie i łagodnym przejściu między kolorami. W końcu trafiłam na technikę, która okazała się dokładnie tym, czego potrzebowałam.

Air touch pomaga ukryć siwe włosy bez ostrej granicy odrostu. Dzięki tej koloryzacji odwiedzam fryzjerkę nawet co pół roku

Moim sposobem jest koloryzacja air touch, czyli technika tworzenia bardzo delikatnych przejść między odcieniami włosów. Jej nazwa nawiązuje do wykorzystania strumienia powietrza z suszarki podczas wydzielania pasm przeznaczonych do rozjaśnienia. Fryzjerka bierze cienkie pasmo włosów, a następnie kieruje na nie powietrze. Krótsze i słabsze włoski zostają oddzielone od dłuższych, które można poddać koloryzacji. Dzięki temu rozjaśnienie nie tworzy wyraźnych, grubych pasów.

air touch
fot. Adobe Stock/nicoletaionescu

Najbardziej podoba mi się to, że air touch nie daje efektu jednolitego koloru od samej nasady. Na włosach powstają subtelne refleksy, które można dopasować do naturalnego odcienia i ilości siwizny. Przy srebrnych nitkach szczególnie dobrze sprawdzają się chłodniejsze beże, popielate blondy i delikatne, jasne pasemka. Nie oznacza to jednak, że każda kobieta musi zostać blondynką. Dobry kolorysta dobiera odcienie do urody, wyjściowego koloru włosów i ich kondycji.

W moim przypadku największą zaletą jest sposób, w jaki fryzura wygląda po kilku miesiącach. Nowe siwe włosy mieszają się z jaśniejszymi refleksami, a odrost nie tworzy tak ostrej granicy jak przy jednolitej farbie. Dzięki temu na większą koloryzację chodzę mniej więcej raz na pół roku, a czasem jeszcze rzadziej.

Cena koloryzacji air touch zależy od kilku czynników. Sprawdziłam, ile trzeba przygotować na wizytę w salonie

Przy tej metodzie trzeba liczyć się z większym jednorazowym wydatkiem niż przy zwykłym farbowaniu odrostów. Air touch wymaga precyzji, doświadczenia i sporo czasu. Fryzjer pracuje na wielu cienkich pasmach, a cała usługa może potrwać kilka godzin.

Orientacyjne ceny air touch w polskich salonach zaczynają się od około 400 zł. W bardziej renomowanych salonach i przy skomplikowanej korekcie koloru koszt bywa jeszcze wyższy. Na ostateczną kwotę wpływa kilka rzeczy. Znaczenie ma długość i gęstość włosów, ich obecny kolor, wcześniejsze farbowanie oraz to, jak mocno trzeba je rozjaśnić. Warto też zapytać, czy cena obejmuje tonowanie, pielęgnację i modelowanie.

Na pierwszy rzut oka taka suma może zniechęcać. Ja jednak wolę spojrzeć na nią w skali całego roku. Gdybym farbowała odrosty co miesiąc, musiałabym opłacić nawet 12 wizyt. Przy air touch wystarczają dwie większe koloryzacje.

To również może cię zainteresować: Jesienią zawsze włosy mam suche jak słoma, ale znalazłam sposób. Do odżywki dodaję 2 łyżki tej słodkości i gotowe

Przed umówieniem wizyty polecam pokazać fryzjerce zdjęcie oczekiwanego efektu i powiedzieć wprost, że zależy nam na jak najrzadszym odświeżaniu koloru. Dzięki temu łatwiej dobrać odcienie, które będą dobrze wyglądały również po kilku miesiącach.