Siwe włosy same w sobie zupełnie mi nie przeszkadzają. Problem zaczyna się wtedy, gdy pojawiają się głównie przy przedziałku i skroniach, tworząc mocny kontrast z moimi ciemniejszymi pasmami. Przez pewien czas rozwiązaniem było dla mnie częste farbowanie odrostów. Z czasem zaczęłam jednak szukać łagodniejszych, domowych sposobów na okres pomiędzy kolejnymi koloryzacjami. Nie liczę na cud ani trwałą zmianę naturalnego koloru włosów. Chodzi mi raczej o delikatne przyciemnienie i zmniejszenie widoczności srebrnych nitek. To udało mi się osiągnąć za pomocą domowej płukanki z 2 składników.
Siwe włosy najbardziej zauważam przy przedziałku i skroniach. Zamiast co chwilę sięgać po farbę, próbuję delikatnie zmniejszyć kontrast
Pierwsze pojedyncze siwe włosy nie były dla mnie szczególnie dużym problemem. Z czasem zaczęło być ich jednak więcej dokładnie tam, gdzie najtrudniej je ukryć. Przy ciemnych włosach jasny przedziałek potrafi być widoczny szczególnie mocno.
Zobacz także:
Nie chcę z tego powodu co kilka dni myśleć o odroście. Farbowanie nadal pozostaje rozwiązaniem, gdy zależy mi na wyraźnym pokryciu siwizny, ale pomiędzy koloryzacjami chętnie korzystam z prostszych i znacznie tańszych metod.
Wtedy najlepsze okazują się dla mnie domowe płukanki. Nie przywracają włosom melaniny i nie działają jak trwała farba. Sprawiają jednak, że na włosach utrzymuje się delikatny efekt kolorystyczny, który zmniejsza kontrast między siwymi a ciemnymi pasmami. Najbardziej odpowiada mi to, że efekt zyskuję całkowicie za darmo. Do tego nie obciążam włosów gotowymi produktami.
Domową mieszankę na siwe włosy przygotowuję z 2 składników z kuchni. Nakładam ją na 15 minut i powtarzam zabieg 2 razy w tygodniu
Do mojego domowego sposobu na siwe włosy potrzebuję mocnej, ostudzonej kawy oraz niewielkiej ilości miodu. Kawę przygotowuję wcześniej i czekam, aż całkowicie ostygnie. Następnie łączę ją z miodem tak, żeby powstała mieszanka, którą mogę wygodnie rozprowadzić po włosach. Najważniejsze jest dla mnie przygotowanie świeżej porcji bezpośrednio przed użyciem.
fot. EwaAF/Adobe Stock
Gotową mieszankę nakładam przede wszystkim tam, gdzie siwizna jest najbardziej widoczna. U mnie jest to przedziałek oraz okolice skroni. Pozostawiam ją na włosach przez około 15 minut, a następnie dokładnie spłukuję.
Taką domową kurację wykonuję 2 razy w tygodniu. Nie oczekuję, że po pierwszym zastosowaniu siwe włosy nagle staną się brązowe. Domowa mieszanka z kawą nie działa jak farba oksydacyjna. Efekt jest znacznie subtelniejszy, ale mnie osobiście bardzo się podoba.
Domowe sposoby na siwe włosy mają swoje ograniczenia i właśnie o tym pamiętam. Delikatne przyciemnienie to nie to samo co trwałe pokrycie siwizny
Przy naturalnych sposobach bardzo łatwo obiecać sobie za dużo. Ja podchodzę do nich jak do uzupełnienia pielęgnacji, a nie zamiennika profesjonalnej koloryzacji. Miód ma w tej mieszance głównie znaczenie pielęgnacyjne dla pasm. Kawa natomiast zawiera naturalne barwniki, które mogą czasowo osadzać się na powierzchni włosa. Nie sprawiają jednak, że organizm zaczyna ponownie produkować pigment w siwych pasmach. Największą różnicę łatwo zauważyć przy włosach naturalnie brązowych lub ciemnych, gdy zależy nam przede wszystkim na złagodzeniu kontrastu.
To również może cię zainteresować: Babcia nie znała drogich odżywek, a paznokcie miała mocne jak skała. Moczyła je w tym, co zawsze stało w kuchni
Najważniejsze jest jednak realistyczne podejście. Gdy potrzebuję pełnego pokrycia siwizny, domowa kawa z miodem nie zastąpi farby. Kiedy zależy mi jedynie na tym, żeby jasny przedziałek nie kontrastował tak mocno z resztą włosów, taki prosty rytuał znacznie bardziej odpowiada moim potrzebom.

Obserwuj nas na Google







