Jesienią kanapa zdecydowanie częściej wygrywa u mnie z wychodzeniem z domu. Gdy za oknem szybko robi się ciemno i zimno, z przyjemnością włączam serial, robię sobie coś ciepłego do picia i urządzam mały seans we własnym salonie. Wtedy najbardziej doceniam rzeczy, które po prostu zwiększają wygodę. Nie muszą być drogie ani skomplikowane. Czasem wystarczy jeden niewielki mebel, żeby wieczorny odpoczynek stał się znacznie przyjemniejszy.

Ciągłe wstawanie po herbatę doprowadzało mnie do szału. Ten stolik przystawny do kanapy rozwiązał problem

Ostatnio podczas przeglądania oferty Sinsay wpadł mi w oko stolik przystawny do kanapy. Od razu zainteresowała mnie jego nietypowa konstrukcja. Podstawa wsuwa się pod sofę, dzięki czemu blat można przysunąć bardzo blisko miejsca, w którym siedzę. W praktyce herbatę, telefon czy pilot mam niemal pod samym nosem. Nie muszę sięgać do stojącej dalej ławy ani co chwilę podnosić się z kanapy.

Zobacz także:

Właśnie ta prosta konstrukcja przekonała mnie najbardziej. Stolik ma 60 cm wysokości, a jego blat mierzy 40 na 28 cm. Nie jest więc ogromnym meblem, który ma zastąpić tradycyjny stolik kawowy. Dla mnie pełni zupełnie inną funkcję. Stawiam na nim rzeczy, które chcę mieć przy sobie podczas odpoczynku. Maksymalne obciążenie wynosi 2 kg, więc oczywiście nie zamierzam robić z niego dodatkowej półki na ciężkie przedmioty.

Gdy zobaczyłam cenę, nie zastanawiałam się długo. Stolik kosztuje dokładnie 49,99 zł. Przy takiej kwocie nie oczekiwałam też szlachetnych materiałów. Blat wykonano z MDF, a szkoda, bo prawdziwe drewno z pewnością prezentowałoby się jeszcze lepiej. Z drugiej strony za niespełna 50 zł trudno było mi wymagać drewnianego blatu. Najważniejsze jest dla mnie to, że stolik świetnie spełnia swoją funkcję.

fot. sinsay.com

Jasny blat i smukły czarny stelaż tworzą bardzo zgrabne połączenie. Stolik z Sinsay nie przytłacza mojego salonu

Praktyczna konstrukcja była dla mnie najważniejsza, ale wygląd również ma znaczenie. Nie chciałam stawiać obok kanapy ciężkiego mebla, który wizualnie zabierze sporo przestrzeni. Tutaj forma jest bardzo prosta. Jasny, drewnopodobny blat zestawiono z czarnym stelażem, dzięki czemu całość wygląda klasycznie i schludnie.

Szczególnie podobają mi się cienkie elementy stelaża. Są proste i smukłe, dlatego stolik sprawia wrażenie lekkiego wizualnie. Nie tworzy obok kanapy dużej bryły i nie dominuje całego pomieszczenia. Przy jego niewielkim blacie ma to spore znaczenie, szczególnie w salonie, w którym nie ma zbyt wiele wolnej przestrzeni.

Połączenie jasnego blatu z czernią jest też na tyle uniwersalne, że łatwo wyobrażam sobie ten stolik w różnych wnętrzach. Producent określa jego styl jako loftowy i rzeczywiście czarny metalowy stelaż dobrze wpisuje się w takie aranżacje. Według mnie równie dobrze może wyglądać w nowoczesnym salonie, ale nie widzę przeszkód, żeby ustawić go także przy bardziej klasycznej sofie. Nie ma tutaj wymyślnych zdobień ani mocnych kolorów, które narzucałyby konkretny styl całemu pomieszczeniu.

Jesienny odpoczynek nie istnieje bez otulającego koca. Boski znalazłam w Lidlu. Zobacz: Zmarzluchy, pędem do Lidla. Waniliowy kocyk jak puszysta chmurka właśnie wleciał na promkę. Pomieści całą rodzinę

Ten niepozorny stolik zebrał już dziesiątki opinii. Ocena klientów pokazuje, że nie tylko mnie spodobał się ten pomysł

Stolik cieszy się sporą popularnością, o czym świadczy liczba ocen zamieszczonych na stronie Sinsay. Aktualnie jest ich 50, a średnia wynosi 4,6 na 5. To naprawdę dobry wynik jak na tak prosty i niedrogi mebel. Wśród opinii możemy przeczytać między innymi:

Podoba mi się minimalistyczny design, łatwo się go składa i jest trwały.

Świetnie! Idealnie pasuje obok sofy!

Bardzo praktyczny i lekki, nie zajmuje dużo miejsca.

U mnie stolik zdał egzamin przede wszystkim podczas długich wieczorów na kanapie. Niby to tylko niewielki mebel, a skończyło się moje ciągłe wstawanie po herbatę i szukanie miejsca na pilot. Za 49,99 zł właśnie takiej wygody oczekiwałam.