Wieczory na balkonie mają dla mnie swój mały rytuał. Kubek herbaty, cienki koc i kilka minut ciszy po całym dniu. Od dawna szukałam dodatku, który stworzy ciepły klimat, ale bez wydawania fortuny. Trafiłam w Jysk na niewielki ceramiczny lampion i już po pierwszym wieczorze wiedziałam, że to jeden z najlepszych zakupów do mieszkania, jakie zrobiłam w tym roku.
Ceramiczny lampion z Jysk daje wyjątkowy klimat. Wieczorem balkon wygląda jak z katalogu
Muszę przyznać, że początkowo wrzuciłam go do koszyka trochę przypadkiem. Stał niepozornie między innymi dekoracjami i kosztował tylko 20 złotych. Pomyślałam wtedy, że nawet jeśli okaże się przeciętny, to przecież nie będzie wielkiej straty. Jak bardzo się myliłam.
Zobacz także:
Lampion z Jysk wykonano z teksturowanej kamionki i właśnie ten materiał robi ogromną różnicę. Nie wygląda tandetnie ani plastikowo. Ma w sobie coś spokojnego i naturalnego. Bardzo spodobały mi się pionowe wycięcia, bo po zapaleniu świeczki światło delikatnie przez nie przenika i tworzy piękne refleksy na ścianach oraz podłodze balkonu.
To może ci się spodobać: Ależ cudo dorwałam w Jysk na promce! Wiklina, zamknięcie i pasuje jak rękawiczna na mój balkon w bloku
Wieczorem wygląda to naprawdę magicznie. Nie jest to mocne światło jak z lampy ogrodowej. Ono raczej delikatnie migocze i daje taki przytulny efekt, że człowiek od razu chce usiąść na chwilę i odpocząć. Nawet zwykła kawa po pracy smakuje wtedy lepiej.
Najbardziej zaskoczyło mnie jednak to, że ten mały lampion potrafi kompletnie odmienić przestrzeń. Mój balkon wcześniej był po prostu zwyczajny. Kilka kwiatów, krzesło i stolik. Teraz wieczorem wygląda o wiele cieplej i bardziej klimatycznie. Sama łapię się na tym, że częściej wychodzę tam posiedzieć.
Sąsiedzi od razu zwrócili na niego uwagę. Każdy pyta, gdzie znalazłam taki lampion
Śmiałam się ostatnio, bo chyba jeszcze żaden zakup do domu nie wzbudził tylu komentarzy. Pierwszego wieczoru usłyszałam od sąsiadki z góry, że „u mnie zrobiło się jak w kawiarni”. Potem kolejna osoba zapytała, gdzie kupiłam ten świecący lampion. I wcale mnie to nie dziwi.
To właśnie ten ciepły, lekko migoczący blask przyciąga uwagę. Lampion nie świeci agresywnie i nie razi po oczach. Daje bardzo miękkie światło, które tworzy spokojny nastrój. Szczególnie dobrze wygląda późnym wieczorem, kiedy wokół robi się już ciemno.
Bardzo podoba mi się też jego kompaktowy rozmiar. Ma tylko 10 centymetrów szerokości i 9 wysokości, więc spokojnie zmieści się nawet na małym balkonie czy parapecie. Nie zajmuje dużo miejsca, a robi naprawdę duże wrażenie.
fot. Jysk.pl
Dużym plusem jest również stalowy uchwyt. Dzięki niemu czasami przenoszę lampion z balkonu do salonu albo stawiam go na stole podczas kolacji. To taki dodatek, który można wykorzystać na wiele sposobów. Szczególnie teraz, kiedy coraz więcej osób szuka prostych sposobów na stworzenie przytulnego wnętrza bez dużych wydatków.
Lubię też to, że każdy egzemplarz wygląda trochę inaczej. Lampiony są dostępne w różnych kolorach, więc łatwo dopasować je do swojego stylu. U mnie najlepiej sprawdził się jasny model, bo pięknie odbija światło świecy.
Za 20 zł trudno znaleźć coś równie efektownego. Ten lampion wygląda dużo drożej niż kosztuje
Mam wrażenie, że dziś bardzo trudno kupić ładną dekorację do domu w rozsądnej cenie. W wielu sklepach małe dodatki kosztują fortunę, a po rozpakowaniu okazuje się, że jakość pozostawia wiele do życzenia. Tutaj było zupełnie odwrotnie.
Lampion KNOTT z Jysk naprawdę pozytywnie mnie zaskoczył wykonaniem. Kamionka wygląda solidnie i estetycznie. Nic się nie chwieje, nic nie wygląda tanio. Nawet po kilku tygodniach używania nadal prezentuje się świetnie.
Podoba mi się też to, że nie jest przesadzony. Nie ma brokatu, sztucznego połysku ani zbędnych ozdób. Dzięki temu pasuje praktycznie wszędzie. Dobrze wygląda zarówno na nowoczesnym balkonie, jak i w bardziej klasycznym wnętrzu.
Teraz często zapalam go wieczorem nawet wtedy, kiedy nie siedzę na balkonie. Po prostu lubię ten klimat. Czasami wystarczy małe światło i od razu człowiek czuje większy spokój po całym dniu.
Mam też swoją małą radę. Najładniejszy efekt daje zwykły mały tealight o ciepłej barwie. Wtedy światło naprawdę pięknie tańczy między wycięciami. Wygląda to bardzo przytulnie i dużo drożej, niż wskazywałaby cena.
Szczerze mówiąc, dawno żaden drobiazg do domu nie sprawił mi tyle przyjemności. Za 20 zł dostałam coś, co codziennie poprawia mi humor i sprawia, że balkon stał się moim ulubionym miejscem wieczorem. Czasami właśnie takie najprostsze zakupy okazują się najlepsze.








