Przygotowania do świąt zawsze zaczynam od przeglądu dekoracji, obrusów i naczyń. Lubię, kiedy stół wygląda odświętnie, ale nie mam zamiaru co roku wydawać fortuny na nową zastawę. Tym razem wymarzyłam sobie coś delikatnego, co będzie pasowało do białej porcelany, złotych sztućców i bordowych serwetek. Przeglądając świąteczne nowości w Sinsay, znalazłam szklane cudeńka, które idealnie wpisują się w mój pomysł. Najbardziej spodobało mi się to, że można wykorzystać je nie tylko podczas Bożego Narodzenia.

WIDEO…

player placeholder

Szklanki z Sinsay wyglądają jak z drogiego butiku. Za jedną zapłaciłam zaledwie 4,50 zł

Przeglądając dział z wyposażeniem jadalni w Sinsay, natknęłam się na nowy komplet szklanek, który od razu przyciągnął moją uwagę. Początkowo pomyślałam, że to jedna z tych ozdobnych kolekcji, za które w sklepach z dekoracjami trzeba zapłacić niemałe pieniądze. Szczególnie spodobało mi się połączenie prostego kształtu z wyrazistym, dekoracyjnym akcentem.

Zaczęłam zastanawiać się, czy nie dokupić kilku sztuk na tegoroczne święta. Mam już sporo różnych naczyń, ale brakowało mi właśnie takich, które będą eleganckie, a jednocześnie nieprzesadnie wystawne. Poza tym lubię mieć komplet pasujących do siebie szklanek, kiedy odwiedzają mnie goście.

Zobacz także:

Każda ma pojemność 310 ml, więc świetnie nadaje się do podawania wody, soków czy innych chłodnych napojów. Nie jest ani przesadnie wysoka, ani zbyt szeroka, dlatego dobrze leży w dłoni i bosko prezentuje się również obok niewielkich talerzyków deserowych.

Najprzyjemniejsze było odkrycie, że za cały zestaw czterech szklanek trzeba zapłacić tylko 17,99 zł. W przeliczeniu wychodzi około 4,50 zł za sztukę. Za taką kwotę trudno mi odmówić sobie drobnego urozmaicenia domowej zastawy.

Kokardy jak wyrzeźbione w lodzie, a szkło połyskuje niczym kryształ. Te detale robią całe wrażenie

Najbardziej charakterystycznym elementem szklanek są oczywiście kokardy. Nie zostały namalowane na powierzchni, lecz wytłoczone bezpośrednio w szkle. Dzięki temu tworzą wypukłe, trójwymiarowe zdobienia, które przypominają misternie wyrzeźbione wstążki.

Patrząc na nie, mam skojarzenie z prezentami przewiązanymi przezroczystą kokardą. Poszczególne pętelki i zwisające końce wstążek pięknie załamują światło, przez co ornamenty wydają się jeszcze bardziej przestrzenne. To właśnie ten detal sprawia, że zwyczajne naczynie nabiera zupełnie innego charakteru.

Szklanki z Sinsay
fot. sinsay.com

Szklanki wykonano z bezbarwnego szkła o błyszczącym wykończeniu. Ich kształt jest prosty, lekko geometryczny, dzięki czemu dekoracyjne kokardy nie przytłaczają całości. Nie ma tutaj kolorowych nadruków ani złoconych brzegów, które mogłyby ograniczać możliwości dopasowania naczyń do innych elementów zastawy.

Podoba mi się również to, że zdobienia są subtelnie rozmieszczone na ściankach. Gdy światło pada na wypukłe fragmenty, tworzy ciekawe refleksy, trochę przypominające szlifowany kryształ. Taki efekt wygląda elegancko bez konieczności dodawania kolejnych ozdób.

To też może cię zainteresować: Narobiłam ciotce z Niemiec zachodu o tanie cudo z ich Jyska, a właśnie trafiło do Polski. Ma 65 złotych diod, timer sam je gasi

Na świątecznym stole zrobią furorę. Z czym połączę szklane kokardy z Sinsay?

W tym roku planuję nakryć wigilijny stół w odcieniach bieli, głębokiego bordo i starego złota. Do takiego zestawienia przezroczyste szklanki będą pasowały idealnie. Postawię je obok jasnych talerzy, a pomiędzy nakryciami rozłożę gałązki świerku i kilka niewielkich świeczników.

Po świętach nie zamierzam chować ich na dno szafki. Takie szkło wykorzystam również podczas zwykłych spotkań przy kawie, szczególnie do podawania zimnych deserów. Warstwowy krem waniliowy z owocami, mus czekoladowy czy panna cotta będą wyglądały w nim bardzo apetycznie.

Najbardziej cieszy mnie to, że nie muszę kupować całej nowej zastawy, żeby odmienić wygląd stołu. Wystarczy kilka efektownych dodatków, które będą pasowały do naczyń, jakie już mam.