Jesienią znacznie więcej czasu spędzam w salonie, dlatego właśnie teraz najbardziej przeszkadzają mi rzeczy, które od dawna chciałam w nim zmienić. Nie zawsze mam jednak ochotę na duży remont albo wymianę połowy mebli. Czasem wystarczy jeden niewielki element, żeby dobrze znane wnętrze zaczęło wyglądać inaczej. Ostatnio przekonałam się o tym podczas wizyty w Jysk.

Stolik z Jysk postawiłam tuż obok kanapy. Jest niewielki, lekki i mogę go łatwo przestawiać

Od pewnego czasu szukałam niewielkiego stolika do salonu. Początkowo zakładałam, że kupię coś klasycznego, najlepiej prosty brązowy stolik, który po prostu ustawię obok kanapy. Podczas zakupów w Jysk trafiłam jednak na nowość Klippinge i ostatecznie wróciłam do domu właśnie z nim.

Zobacz także:

To niewielki stolik pomocniczy, który ma 45 cm szerokości, 49 cm długości i 44 cm wysokości. Przy takich wymiarach nie zajmuje dużo miejsca, dlatego dobrze sprawdził mi się obok kanapy. Mam pod ręką miejsce na kubek z kawą, książkę, świecę czy niewielką lampkę, a jednocześnie stolik nie zabiera dużej części salonu. Równie dobrze można ustawić go przy fotelu i wykorzystać jako dodatkowy blat.

Stolik z Jysk waży 6 kg, więc mogę bez większego problemu przestawić go w inne miejsce. To dla mnie wygodne, bo raz może stać przy kanapie, a innym razem przy fotelu, zależnie od tego, gdzie akurat go potrzebuję. Jego maksymalne obciążenie również wynosi 6 kg, dlatego najlepiej sprawdzi się na podręczne rzeczy i niewielkie dekoracje.

Za stolik zapłaciłam 225 zł. Oczywiście nie jest to najniższa kwota, jaką mogłabym wydać na niewielki stolik pomocniczy, ale w tym przypadku nie żałuję zakupu. Ten model wynagradza mi cenę przede wszystkim nietypowym kolorem i oryginalnym kształtem. Właśnie te dwie rzeczy sprawiły, że zamiast klasycznego brązowego stolika wybrałam to cudo.

Bakłażanowy stolik od razu przykuł moją uwagę w Jysk. Zamiast bezpiecznego brązu wybrałam mocniejszy akcent

To właśnie kolor sprawił, że w sklepie zatrzymałam się przy tym stoliku. Ma bakłażanowy odcień, czyli głęboki kolor znajdujący się gdzieś pomiędzy ciemnym brązem a fioletem. Początkowo chciałam kupić klasyczny brązowy stolik, ale przy tym wydał mi się po prostu zbyt przewidywalny.

fot. jysk.pl

Bakłażan okazał się świetnym sposobem na dodanie salonowi koloru bez robienia rewolucji. Nie musiałam przemalowywać ścian ani wymieniać kanapy. Wystarczył jeden niewielki mebel, żeby przestrzeń obok niej zaczęła wyglądać ciekawiej. Właśnie dlatego mam wrażenie, jakbym zrobiła małą metamorfozę salonu.

Podoba mi się również to, że nie jest to krzykliwy fiolet. Odcień jest ciemny i stonowany, więc dobrze komponuje się z wieloma spokojniejszymi barwami. Pasują do niego między innymi beże, kremy, jasne brązy i złamana biel. Jesienią szczególnie podoba mi się takie połączenie, bo pozwala wprowadzić do salonu mocniejszy kolor bez przesady.

Warto zajrzeć też do Pepco: Szukałam takiego lustra w Jysk, a potem zajrzałam do Pepco. Taniutkie, a wygląda na 5x droższe

Stolik pomocniczy wyróżnia się sześciokątnym blatem. Oryginalna forma robi całą robotę

Kolor nie jest jedynym elementem, który odróżnia ten stolik od klasycznych mebli pomocniczych. Blat ma heksagonalny, czyli sześciokątny kształt. Jego krawędzie są delikatnie podwyższone i zaokrąglone, dzięki czemu geometryczna forma nie wygląda ciężko. Nietypowe są również nogi. Zamiast czterech klasycznych podpór stolik stoi na trzech grubych, walcowatych nogach. Ten detal nadaje mu nowoczesny wygląd, a przy tym cała konstrukcja pozostaje bardzo prosta. 

Połączenie sześciokątnego blatu z trzema masywnymi nogami sprawia, że stolik sam w sobie jest ciekawym elementem wystroju. Nie potrzebuję stawiać na nim wielu ozdób, żeby zwracał uwagę. Wystarczy lampka, świeca albo kubek, a nietypowa forma i bakłażanowy kolor już robią swoje. I pomyśleć, że początkowo szukałam zwyczajnego brązowego stolika.