Moje usta mają jedną wyjątkowo irytującą przypadłość. Wystarczy kilka chłodniejszych dni, trochę wiatru i włączone ogrzewanie, a zaczynają przypominać papier ścierny. Zwykłe pomadki ochronne nie zawsze mi wystarczają, szczególnie kiedy skóra jest mocno przesuszona i nieprzyjemnie ściągnięta. Dlatego w sezonie jesienno-zimowym znacznie większą uwagę poświęcam pielęgnacji ust. Uwielbiam bogate balsamy i maseczki, które można nałożyć grubszą warstwą przed snem, a rano obudzić się z miękkimi, gładkimi wargami. Przez długi czas miałam jednego kosmetycznego faworyta, ale jego cena skutecznie studziła mój entuzjazm.
Nocna maseczka z Sephory znakomicie nawilża usta. Niestety jej cena mocno uszczupla portfel
Przez długi czas moim ulubieńcem była słynna Sleeping Lip Mask marki Laneige, którą można kupić w Sephorze. To nocna maseczka do ust o bogatej, otulającej konsystencji, przeznaczona do intensywnej pielęgnacji przesuszonego naskórka. Zawiera między innymi masło shea, masło murumuru, olej z nasion komosy ryżowej oraz kompleks składników nawilżających. Jej zadaniem jest zatrzymywanie wilgoci, wygładzanie i zmiękczanie skóry ust.
Zobacz także:
Wybrałam wariant Berry o słodkim, owocowym zapachu i szybko zrozumiałam, skąd tyle zachwytów nad tym kosmetykiem. Maseczka świetnie sprawdzała się na moich ustach. Nakładałam ją przed snem, a rano skóra była przyjemnie miękka, gładka i nie miałam nieprzyjemnego uczucia ściągnięcia. Szczególnie lubiłam jej gęstą konsystencję, która otulała wargi niczym ochronny kożuszek.
Niestety jest jeden haczyk. Słoiczek o pojemności 20 g kosztuje w Sephorze 115 zł. O ile przy sporadycznym stosowaniu można jeszcze przymknąć oko na taki wydatek, o tyle ja w sezonie grzewczym zużywam naprawdę sporo produktu. Zdarza mi się nakładać maseczkę nie tylko na noc, ale również kilka razy w ciągu dnia. Kolejne opakowanie za ponad 100 zł przestało więc być dla mnie kuszącą perspektywą. Na szczęście znalazłam godnego zastępcę z Rossmanna.
fot. sephora.pl
Nocna maska do ust z Rossmanna kosztuje zaledwie 12,99 zł. Arbuzowe cudo zastąpiło mi droższą maseczkę
W Rossmannie wypatrzyłam produkt polskiej marki Bielenda, czyli Lip Care Sleeping Mask 2w1 w wersji arbuzowej. To połączenie balsamu do ust i maseczki na noc, które można stosować zarówno podczas wieczornej pielęgnacji, jak i w ciągu dnia. Już samo to spodobało mi się najbardziej, bo dokładnie w taki sposób używałam wcześniej kosmetyku Laneige.
Maseczka ma aksamitną, bogatą konsystencję, która pozostawia na ustach przyjemną warstwę ochronną. W składzie znajdziemy między innymi odżywcze masło shea i sok z arbuza. Masło pomaga natłuszczać oraz ograniczać utratę wilgoci, natomiast arbuzowy dodatek wpisuje się w nawilżający charakter produktu. Kosmetyk ma również słodki, owocowy zapach, który sprawia, że wieczorna pielęgnacja staje się jeszcze przyjemniejsza.
Bielenda świetnie sprawdza się u mnie jako codzienny balsam. Lubię nałożyć ją grubszą warstwą przed snem, a w ciągu dnia używać odrobiny, kiedy usta zaczynają robić się suche. Pozostawia na nich delikatny połysk i efekt soczystych, zadbanych warg, czyli modne juicy lips. Nie potrzebuję już osobnego błyszczyka, kiedy zależy mi na naturalnym wyglądzie.
fot. rossmann.pl
Największa różnica tkwi jednak w cenie. Opakowanie o pojemności 10 g kosztuje 12,99 zł, czyli niemal dziewięć razy mniej niż słoiczek Laneige za 115 zł. Trzeba oczywiście zaznaczyć, że droższa maseczka ma dwa razy większą gramaturę, ale nawet po uwzględnieniu tej różnicy Bielenda wypada znacznie korzystniej cenowo. Dla mnie to duża oszczędność, szczególnie że zużywam maseczki do ust naprawdę regularnie.
To też może cię zainteresować: Te perfumy dla 50-tek pachną luksusem, a kosztują niewiele ponad stówkę. Szyk i elegancja w małym flakoniku
Maseczka z Rossmanna zbiera świetne opinie. Nie tylko ja porównuję ją do kosmetyku z Sephory
O zainteresowaniu arbuzową maseczką Bielenda świadczy liczba opinii zamieszczonych na stronie Rossmanna. Aktualnie jest ich aż 256, a średnia ocena wynosi 4,9/5, co jest znakomitym wynikiem. Co ciekawe, nie tylko ja dostrzegam podobieństwa między tym kosmetykiem a znacznie droższą maseczką Laneige. Wśród opinii możemy przeczytać m.in.:
Świetnie nawilża usta, lepiej niż maseczka z laneige i pięknie pachnie. Nadaje ładnego koloru ustom.
Masełko do ust ma cudowną konsystencję, rozpływa się pod palcem i świetnie nawilża usta. Rano po przebudzeniu dalej czuję produkt na ustach.
Ja ze swojego znaleziska jestem bardzo zadowolona. Nie twierdzę, że obie maseczki mają identyczny skład czy działają dokładnie tak samo, ale w mojej codziennej pielęgnacji tańsza Bielenda z powodzeniem zastąpiła droższy kosmetyk. A zaoszczędzone pieniądze mogę przeznaczyć na inne przyjemności.

Obserwuj nas na Google







