Jesienią zdecydowanie częściej spędzamy wieczory w domu, ale ja nie zamierzam całkowicie rezygnować z balkonu. Lubię patrzeć na niego również z salonu, dlatego zależy mi, żeby po sezonie letnim nie stał się pustą, ciemną przestrzenią. Kilka dekoracji i ciepłe światło potrafią sprawić, że nawet w październiku wygląda przytulnie. Nie potrzeba przy tym wielkich zmian ani dużego budżetu. Ostatnio znalazłam w Ikea drobiazg, który dokładnie taki efekt pozwolił mi uzyskać.

Latarenka z Ikea od razu wpadła mi w oko. Wygląda elegancko, a jest taniutka

Będąc ostatnio na zakupach w Ikea, zauważyłam latarenkę Vinterfint i od razu pomyślałam o swoim balkonie. Latem mam tam rozwieszoną girlandę solarną, która wieczorami daje bardzo przyjemne światło. Jesienią i zimą efekt nie jest już jednak taki, jakiego oczekuję. Dni są krótsze, słońca zdecydowanie mniej, dlatego stwierdziłam, że kilka latarenek sprawdzi się u mnie znacznie lepiej.

Zobacz także:

Spodobała mi się przede wszystkim jej klasyczna forma. Latarenka ma 22 cm wysokości oraz po 11 cm szerokości i długości. Nie zajmuje więc dużo miejsca, ale jednocześnie jest na tyle duża, że nie ginie w aranżacji. Ma przeszklone boki z dekoracyjnymi podziałami oraz uchwyt u góry. Światło przenikające przez przeszklenia tworzy dodatkowy efekt, szczególnie gdy na balkonie robi się już ciemno.

Dużym plusem jest dla mnie możliwość ustawienia jej w wybranym miejscu albo zawieszenia za uchwyt. Producent przewidział użytkowanie latarenki zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz, więc od początku wiedziałam, gdzie znajdzie się moja.

Jedna sztuka kosztuje dokładnie 24,99 zł. Ostatecznie wzięłam trzy, więc za komplet zapłaciłam 74,97 zł. Ustawiłam je już na balkonie i wieczorem wyglądają naprawdę efektownie. Teraz tylko czekam, aż sąsiadka zacznie łypać okiem w moją stronę i odpali balkonowy monitoring, żeby sprawdzić, co znowu tam postawiłam.

fot. ikea.com

Rdzawy kolor wygląda jak wyjęty z październikowego krajobrazu. Jesienią ta latarenka robi na balkonie cały klimat

Kolor był drugim powodem, dla którego tak szybko zdecydowałam się na zakup. Producent określa go jako czerwony, ale dla mnie jest to zdecydowanie bardziej rdzawy, przygaszony odcień. Kojarzy mi się z jesiennymi liśćmi i właśnie dlatego tak dobrze wygląda o tej porze roku.

Na balkonie taki kolor można zestawić z brązami, pomarańczami i naturalnymi jesiennymi dekoracjami. Sama nie lubię przesadzać z liczbą ozdób, dlatego trzy latarenki są dla mnie wystarczającym akcentem. Wieczorem najważniejsze staje się światło, natomiast w ciągu dnia uwagę przyciąga właśnie ich ciepła, rdzawa barwa.

Najbardziej podoba mi się jednak to, że po zakończeniu jesieni nie będę musiała chować ich do szafy. Ten odcień czerwieni bardzo mocno kojarzy mi się również ze świętami. W grudniu wystarczy zmienić otoczenie latarenek, żeby zamiast jesiennego klimatu stworzyć bożonarodzeniową aranżację.

Zerknij też na ten boski lampion z Sinsay: Nie kolejny zwykły świecznik, ten lampion jest inny od wszystkich, a to jesienny hicior. Ponadczasowy i robi klimacik

Zamiast zwykłej świecy wybrałam migoczącą świecę LED. Nie muszę pamiętać nawet o jej gaszeniu

Do latarenki można włożyć klasyczną świecę, ale ja postawiłam na wygodniejsze rozwiązanie. Kupiłam w Ikea białą świecę LED Smalom za dokładnie 14,99 zł. Ma 14 cm wysokości i wyglądem przypomina prostą świecę kolumnową. Najważniejszy jest jednak efekt po jej uruchomieniu.

fot. ikea.com

Świeca daje ciepły, migoczący blask, który ma przypominać prawdziwy płomień. Nie ma przy tym brudzącego knota, kapiącego wosku ani otwartego ognia. Dla mnie to szczególnie wygodne rozwiązanie, bo nie muszę co chwilę kontrolować świecy i pamiętać o jej zgaszeniu.

Ma również timer. Mogę ustawić automatyczne wyłączenie po 3 albo 6 godzinach. To akurat funkcja, którą bardzo doceniam przy dekoracyjnym oświetleniu. Włączam świecę wieczorem, a później nie muszę pamiętać o ponownym zaglądaniu do latarenki tylko po to, żeby ją wyłączyć.