Zauważyłam, że z wiekiem coraz mniej interesują mnie swetry z ogromnymi napisami czy krzykliwymi wzorami. Wolę rzeczy, które mogę założyć do ulubionych spodni, spódnicy i eleganckiego płaszcza. Nie chcę też co sezon wymieniać połowy garderoby. Jesienią najchętniej sięgam po jasne dzianiny. Pięknie wyglądają z ciemnymi jeansami, rozświetlają twarz i pozwalają stworzyć elegancki strój bez specjalnego wysiłku. Dlatego gdy zobaczyłam w Sinsay sweter w odcieniu kaszmirowego beżu, od razu zaczęłam wymyślać, z czym mogłabym go nosić.

Sweter z Sinsay wygląda jak z drogiego butiku. Kaszmirowy beż i miękko wyglądająca dzianina robią swoje

W Sinsay znalazłam sweter chunky z domieszką wełny, który ma wyjątkowo spokojny, elegancki wygląd. Jego kolor nazwałabym kaszmirowym beżem albo owsianym melanżem. To jasny odcień z delikatną nutą szarości, który nie wpada w intensywny żółty ani chłodną biel. Właśnie takie kolory podobają mi się najbardziej. Pasują zarówno do klasycznych czarnych spodni, jak i do brązowych czy granatowych dodatków. Sam fason również zasługuje na uwagę. Sweter ma okrągły dekolt, długie rękawy i ściągacze przy mankietach oraz na dole. Na zdjęciu widać prostą, swobodną linię, bez dużych ozdób i przesadnie szerokiego kroju.

Zobacz także:

Mimo nazwy chunky nie przypomina ciężkiego swetra z wielkim warkoczowym splotem. Wygląda raczej na przyjemną, nieco puszystą dzianinę, którą można nosić pod jesiennym okryciem. To ważne, bo nie lubię, kiedy gruby sweter nie mieści się pod płaszczem, a rękawy niepotrzebnie się marszczą. Tutaj krój wydaje się na tyle uniwersalny, że łatwo dopasować go do codziennych stylizacji. Oczywiście o rzeczywistej miękkości materiału najlepiej przekonać się po dotknięciu. Samo zdjęcie nie pozwala ocenić, czy dzianina będzie odpowiednia dla szczególnie wrażliwej skóry.

fot. sinsay.pl

Kosztuje 39,99 zł, choć wygląda znacznie drożej. Sweter chunky z Sinsay ma też domieszkę wełny

Największą niespodzianką jest dla mnie cena. Za sweter chunky z domieszką wełny w Sinsay trzeba zapłacić 39,99 zł. To mniej niż kosztują niektóre używane swetry w sklepach z odzieżą z drugiej ręki, choć oczywiście wszystko zależy od konkretnego lumpeksu. Przy takiej kwocie szczególnie ucieszyła mnie informacja o dodatku wełny. Nie oznacza to jednak, że mamy do czynienia z wełnianym swetrem w całości. Domieszka może być niewielka, a o właściwościach swetra decydują wszystkie wykorzystane włókna.

Szukasz modowych inspiracji? To też warto sprawdzić: Nie jakiś nudny szalik, tylko to wełniane cudo z Sinsay. Noszę się jak modna Francuzka, a mam ciepło w szyję

Na stronie sklepu model ma ocenę 4,9 na 5 gwiazdek na podstawie 197 ocen. To dobry sygnał, choć sama liczba gwiazdek nie zastępuje sprawdzenia rozmiaru, składu i zaleceń dotyczących prania. Przy dzianinach z wełną zwracam szczególną uwagę na pielęgnację. Nie wrzucałabym takiego swetra do przypadkowego programu prania ani nie suszyłabym go na gorącym kaloryferze. Najlepiej kierować się oznaczeniami producenta, ponieważ nieodpowiednia temperatura może zmienić wygląd i rozmiar ubrania.

Do jeansów wygląda swobodnie, a ze spódnicą bardzo elegancko. Ten beżowy sweter nosiłabym przez całą jesień

Pierwszy zestaw, który od razu przychodzi mi do głowy, to ciemne jeansy, brązowe botki i długi płaszcz. Kaszmirowy beż pięknie łączy się z czekoladowym brązem, dlatego dobrałabym jeszcze niewielką torebkę w podobnym odcieniu. Na rodzinny obiad założyłabym go natomiast do czarnej, plisowanej spódnicy midi. Prosty dekolt pozwala dodać niewielki złoty naszyjnik, a jasna dzianina ładnie kontrastuje z ciemnym dołem.

Trzecia propozycja jest bardziej codzienna. Materiałowe spodnie z prostą nogawką, wygodne mokasyny i niewielka apaszka. Taki zestaw nadaje się na zakupy, spotkanie z koleżanką czy wizytę w kawiarni. Po pięćdziesiątce szczególnie lubię ubrania, które nie wymagają ciągłego poprawiania. Dlatego przy wyborze swetra sprawdziłabym, gdzie kończy się dolny ściągacz i czy nie opina zbyt mocno bioder.

Nie każdej kobiecie odpowiada też ten sam rodzaj dekoltu. Okrągły wygląda klasycznie, ale gdy chcemy optycznie wydłużyć szyję, można dołożyć dłuższy naszyjnik albo nosić sweter z rozpiętym płaszczem. Najbardziej przekonuje mnie jednak jego prostota. Bez nadruków, błyszczących aplikacji i ozdobnych guzików będzie łatwiej łączyć go z ubraniami, które już mamy. Za takie zakupy lubię Sinsay. Nie trzeba szukać bardzo wymyślnych rzeczy, żeby wyglądać elegancko. Czasami wystarczy sweter w pięknym, spokojnym kolorze, który pasuje do połowy jesiennej garderoby.