Od zawsze podobały mi się piękne loki. Moje włosy lekko się falują po myciu, ale daleko im do wymarzonych skrętów, ponadto im staja się dłuższe, tym bardzie się prostują. Przez lata testowałam różne sposoby, ale żaden nie był dla mnie wystarczająco wygodny. Nigdy nie polubiłam klasycznych wałków zakładanych na mokre włosy. Sama myśl o spaniu z wilgotną głową skutecznie mnie zniechęcała. Nie dość, że było to niewygodne, to jeszcze rano często budziłam się z niedosuszonymi włosami, co kompletnie mi nie odpowiada. Nie przepadałam również za lokówką. Kilka razy zbyt długo przytrzymałam pasma i skończyło się przegrzaniem i uszkodzeniem. Od tamtej pory korzystałam z niej naprawdę sporadycznie.
Marzenie o lokach towarzyszyło mi od młodości. Szukałam rozwiązania, które nie zniszczy moich włosów
Marzenie o tym, by mieć kręcone włosy, jednak nie znikało. Zaczęłam więc coraz częściej zastanawiać się nad trwałą ondulacją. Długo biłam się z myślami, bo słyszałam mnóstwo opinii o tym, że zabieg mocno niszczy włosy. Ostatecznie uznałam jednak, że nowoczesne metody są znacznie delikatniejsze niż kiedyś i postanowiłam zaryzykować. Największy paradoks polegał na tym, że moje włosy są naprawdę podatne na stylizację. Właśnie dlatego byłam przekonana, że trwała ondulacja będzie dla mnie strzałem w dziesiątkę. Po pierwszym zabiegu wyszłam z salonu zachwycona. Fryzura wyglądała dokładnie tak, jak sobie wymarzyłam. Niestety radość trwała bardzo krótko. Już po drugim myciu loki zaczęły znikać, a po kolejnym moje włosy były niemal całkowicie proste.
Zobacz także:
Nie chciałam odpuścić, dlatego wróciłam do salonu i zgłosiłam reklamację. Fryzjerka sama przyznała, że efekt nie utrzymał się tak, jak powinien. Zaproponowała wykonanie zabiegu jeszcze raz, tym razem z wykorzystaniem nowoczesnej metody i innych preparatów, które miały zapewnić bardziej trwały rezultat. Ponownie wyszłam z salonu pełna nadziei. Niestety historia powtórzyła się niemal identycznie. Początkowo włosy wyglądały świetnie, ale już po pierwszym myciu loki zaczęły się rozluźniać, a po kilku dniach praktycznie nie było po nich śladu. Byłam zawiedziona, bo nie tylko wydałam sporo pieniędzy, ale przede wszystkim uwierzyłam, że tym razem naprawdę się uda.
Czasem najlepsze odkrycia zdarzają się przypadkiem. Tak właśnie znalazłam wałki za 7,49 zł w Action
Któregoś dnia podczas zakupów w galerii handlowej weszłam do Action zupełnie bez planu, a podczas przeglądania półek zauważyłam niepozorny zestaw. Były to wałki do włosów bez użycia ciepła, które kosztowały zaledwie 7,49 zł. Cena była tak niska, że wrzuciłam je do koszyka właściwie bez zastanowienia. Dopiero w domu przeczytałam dokładniej instrukcję i okazało się, że właśnie tego rozwiązania szukałam od dawna. Wałki są giętkie i łatwe w użyciu, pokryte miłym w dotyku i miękkim materiałem. Łatwo zawija się na nie pasma włosów, nie ciągną, nie powodują dyskomfortu. A najlepsze jest to, że stosuje się je na suche pasma. Najładniejsze loki wychodzą, kiedy zakręcam je wieczorem i zdejmuję rano. Stylizację mogę jednak także przygotować w ciągu dnia, np. przed wieczornym wyjściem.
fot. action.com
Przy okazji zmieniłam też swój codzienny rytuał pielęgnacyjny. Zaczęłam myć włosy wieczorem, dokładnie je suszę, a następnie zakładam wałki. Rano wystarczy je zdjąć i gotowe. Dzięki temu znacznie szybciej przygotowuję się do wyjścia z domu, a moja fryzura wygląda znacznie lepiej niż wtedy, gdy próbowałam ją układać w pośpiechu. Czasami najdroższe rozwiązania wcale nie okazują się najlepsze. W moim przypadku dwie nieudane trwałe w salonie przegrały z prostym gadżetem.
Jeśli szukasz innych patentów na to, jak mieć piękne włosy bez fryzjera, przeczytaj ten artykuł: Już nie farba, tylko krem na siwe włosy. Dzięki tej perełce z Rossmanna zaoszczędziłam krocie na fryzjerze
Spełniłam swoje marzenie. Teraz moja poranna stylizacja zajmuje dosłownie chwilę
Dzisiaj mogę śmiało powiedzieć, że w końcu mam fryzurę, o której marzyłam od lat. Regularnie korzystam z wałków wieczorem, a rano zdejmuję je i przez kilka minut delikatnie układam fryzurę palcami. Efekt naprawdę mi się podoba. Włosy wyglądają naturalnie, mają objętość i przypominają moje wymarzone kręcone włosy. Nie muszę sięgać po lokówkę ani spać w mokrych włosach. Pasma nie są zniszczone. No i bardziej się sobie podobam.
Obserwuj nas na Google







