Farbowanie włosów potrafi wejść w stały rytm, szczególnie gdy naturalny kolor mocno kontrastuje z siwizną. Znam ten moment doskonale. Patrzę rano w lustro, włosy nadal dobrze się układają, kolor na długości wygląda ładnie, ale przy skórze pojawia się jasna linia. Najbardziej widzę ją na przedziałku i przy twarzy. Kiedy nie mam czasu na pełną koloryzację, szukam rozwiązania, które pozwoli mi po prostu dotrwać do kolejnego farbowania.
Odrost nie zawsze oznacza, że od razu muszę farbować całe włosy. Przy niewielkiej siwiźnie wolę czasem zastosować szybki kamuflaż
Przez długi czas miałam w głowie prosty schemat. Widać siwe włosy, trzeba sięgnąć po farbę. Z czasem zauważyłam jednak, że najbardziej przeszkadza mi nie kolor całych włosów, lecz kilka konkretnych miejsc. Przede wszystkim przedziałek, okolice skroni i linia przy czole.
Zobacz także:
To właśnie tam jasne włosy na ciemniejszym tle potrafią być najbardziej widoczne. Nie oznacza to jednak, że za każdym razem chcę wykonywać pełną koloryzację. Szczególnie wtedy, gdy wiem, że za kilka dni mam umówioną wizytę u fryzjera albo planuję farbowanie w domu.
W takich sytuacjach produkty do tymczasowego maskowania odrostu mają dla mnie sporo sensu. Nie zmieniają koloru włosów na stałe. Mają zrobić coś znacznie prostszego, zmniejszyć widoczność odrostu na czas pomiędzy kolejnymi koloryzacjami.
To rozwiązanie szczególnie podoba mi się przed wyjściem z domu. Nie muszę przygotowywać farby, dzielić włosów na pasma i później wszystkiego zmywać. Wystarczy poprawić miejsce, które najbardziej rzuca mi się w oczy. I właśnie na taką nowość trafiłam ostatnio w Rossmannie.
Spray Neboa Retouch z Rossmanna kosztuje 34,99 zł i maskuje widoczny odrost. Rozpylam go na suche włosy i gotowe
Mowa o sprayu do retuszu odrostów Neboa Retouch, który w Rossmannie kosztuje obecnie 34,99 zł za 75 ml. Ja wybrałam wariant czarny, ale w ofercie dostępne są również inne odcienie. Dzięki temu można szukać wersji możliwie zbliżonej do własnego koloru włosów. Najważniejsza jest tutaj prostota. Według instrukcji spray należy rozpylić na suche włosy w miejscu odrostu z odległości około 10 do 15 cm. Producent podaje, że wysoka pigmentacja pozwala szybko pokryć odrost, a efekt utrzymuje się do kolejnego mycia włosów.
fot. archiwum prywatne/Story.pl
Właśnie ta tymczasowość najbardziej mi odpowiada. Nie traktuję takiego kosmetyku jako zamiennika farbowania. To raczej mój plan awaryjny na poranek, kiedy przedziałek wygląda gorzej, niż się spodziewałam, a na koloryzację zwyczajnie nie mam czasu. Formuła zawiera olej z nasion chia oraz inchi.
Według informacji producenta mają one wygładzać włosy i zmniejszać ich puszenie, pozostawiając naturalny połysk. Spray jest też oznaczony jako wegański. Przy pierwszym użyciu podeszłabym jednak do aplikacji ostrożnie. Lepiej zacząć od niewielkiej ilości i sprawdzić efekt, zamiast od razu nakładać dużo produktu.
Maskowanie odrostu najbardziej przydaje mi się pomiędzy kolejnymi koloryzacjami. Kilka prostych trików sprawia, że siwizna na przedziałku mniej rzuca się w oczy
Spray nie jest jedynym sposobem, którym mogę ratować fryzurę pomiędzy farbowaniami. Czasem wystarczy nawet zmienić miejsce przedziałka. Gdy przez wiele tygodni układam włosy dokładnie tak samo, odrost tworzy wyraźną linię. Przesunięcie jej odrobinę w bok może sprawić, że kontrast będzie mniej widoczny.
Pomaga mi również fryzura z większą objętością u nasady. Mocno wygładzone włosy potrafią jeszcze bardziej podkreślić jasny przedziałek. Przy lekko uniesionej fryzurze granica pomiędzy kolorami nie jest aż tak oczywista.
To również może cię zainteresować: "Dopiero je wykładam". Pani z Pepco ledwo powiesiła spódnicę, a ja już miałam ją w rękach. Modne 50-tki wybierają ten krój do botków
Spray zostawiam natomiast na sytuacje, kiedy potrzebuję szybkiego efektu. Właśnie wtedy mała butelka może okazać się znacznie wygodniejsza niż pudełko farby. Kilka chwil przed lustrem, poprawiam najbardziej widoczne miejsce i mogę zająć się resztą porannych przygotowań.

Obserwuj nas na Google







