Mam słabość do niebanalnych mebli, które nawet w najprostszej aranżacji potrafią zrobić wrażenie. Nie muszą kosztować fortuny ani pochodzić z designerskiego salonu. Czasem wystarczy jeden ciekawy detal, żeby zwykła szafka stała się ozdobą całego pomieszczenia. Ostatnio w Sinsay wypatrzyłam model, który od razu skojarzył mi się z modnymi meblami retro. Kremowy kolor, smukłe nóżki i przepięknie ryflowany front wyglądają jak z katalogu wnętrzarskiego. Cena? Niecałe 120 zł.

Niby zwykła szafka nocna, ale tylko spójrzcie na ten front. Sinsay ma cudo z nutą retro

Przeglądając inspiracje wnętrzarskie, coraz częściej zatrzymuję wzrok na meblach z lat 60. i 70. Mają w sobie coś, czego niestety często brakuje współczesnym, minimalistycznym projektom. Zaokrąglone kształty, smukłe nóżki, dekoracyjne frezowania. Chętnie przemyciłabym kilka takich akcentów do własnego mieszkania, ale ceny oryginalnych mebli vintage i designerskich modeli potrafią skutecznie ostudzić mój zapał.

Zobacz także:

Ostatnio szczególnie mocno zainteresowała mnie szafka nocna z szufladą z Sinsay za 119,99 zł. Jej prostokątny korpus w kremowo-beżowym odcieniu osadzono na czterech lekko rozstawionych nóżkach. Całość prezentuje się lekko i zgrabnie, bez wrażenia masywnego mebla, który zajmuje pół sypialni.

fot. sinsay.com

Jednak to front szuflady ozdobiony pionowymi żłobieniami sprawił, że przyjrzałam się jej bliżej. Ryflowania zakończono półokrągłymi łukami, przypominającymi niewielkie wachlarze. Ten nietypowy wzór nadaje szafce odrobinę charakteru retro, choć równie dobrze odnalazłaby się ona we współczesnym wnętrzu. Podoba mi się też brak klasycznego uchwytu, który mógłby odciągać uwagę od dekoracyjnego wykończenia.

Szafka ma 40 cm szerokości, 30 cm głębokości i 56 cm wysokości, więc zmieści się nawet w niewielkiej sypialni. Wykonano ją w 30% z drewna i 70% z drewna inżynieryjnego, a maksymalne obciążenie mebla wynosi 15 kg. Model wymaga samodzielnego montażu i jest dostępny wyłącznie online.

Kremowa szafka z Sinsay wygląda jak z katalogu wnętrzarskiego. Ja urządziłabym z nią przytulną sypialnię

Gdybym miała urządzać sypialnię od nowa, postawiłabym na jasne, ciepłe kolory i meble, które nie przytłaczają przestrzeni. Szafkę z Sinsay chętnie ustawiłabym obok tapicerowanego łóżka w odcieniu beżu. Dorzuciłabym lniane zasłony, puchaty dywan i niewielką lampkę z mlecznego szkła. Bez zbędnych, przesadnie dekoracyjnych dodatków, za to z naciskiem na ciekawe faktury i przyjemne dla oka detale.

Kremowy mebel równie dobrze wyglądałby na tle oliwkowej lub czekoladowobrązowej ściany. Taki kontrast pozwoliłby mocniej wyeksponować ozdobny front. Na blacie postawiłabym ceramiczny wazonik, świecę albo stosik aktualnie czytanych książek. Nie widzę potrzeby dodawania kolejnych ozdób, skoro sama szafka ma już tak ciekawą formę.

To również może cię zainteresować: Mam 30 metrów, więc zamiast 1 wielkiego, mam 2 sprytne stoliki. Wsuwam, wysuwam i oszczędzam miejsce

Wcale nie ograniczałabym zastosowania szafki do sypialni. Taki model mógłby posłużyć również jako niewielki stolik pomocniczy w salonie, ustawiony obok sofy lub ulubionego fotela. W szufladzie schowałabym piloty i drobiazgi, które zwykle niepotrzebnie zajmują miejsce na stoliku kawowym.

Za niecałe 120 zł można wprowadzić do wnętrza trochę retro klimatu bez polowania na drogie meble vintage. Gdybym chciała odświeżyć sypialnię niewielkim kosztem, zaczęłabym właśnie od takiego dodatku.