Dobra szafa nie musi być ogromna. Znacznie ważniejsze jest dla mnie to, czy mogę wygodnie z niej korzystać i szybko znaleźć potrzebne rzeczy. Przy ostatnich porządkach zorientowałam się, że największym problemem wcale nie jest brak kolejnych półek, tylko światła. W głębi szafy po prostu niewiele widać, zwłaszcza rano albo wieczorem. I właśnie tutaj przydaje się bardzo prosty patent.

Lampki LED do szafy z Juli kosztują 9,99 zł. W zestawie są od razu dwie sztuki

W Juli znalazłam zestaw dwóch niewielkich lampek LED marki Anslut za 9,99 zł. Każda ma średnicę 70 mm, więc nie zajmuje dużo miejsca i można zamontować ją tam, gdzie rzeczywiście potrzebujemy dodatkowego światła. Dla mnie najważniejszy jest jednak sposób montażu. Lampki mają samoprzylepną taśmę, dlatego nie trzeba wiercić otworów w szafie ani wyciągać wiertarki do tak małej zmiany.

Zobacz także:

fot: jula.pl

To rozwiązanie szczególnie spodobało mi się z jednego powodu. W zwykłej szafie często mam ciemno dokładnie tam, gdzie światło jest najbardziej potrzebne, czyli przy dolnych półkach albo głębiej schowanych ubraniach. Dwie lampki można rozmieścić osobno, na przykład jedną nad ubraniami, a drugą przy półce z dodatkami. Można też wykorzystać je w dwóch różnych szafkach.

Każda lampka ma wbudowane diody LED oraz funkcję włączania i wyłączania. Strumień świetlny wynosi 100 lm, moc 3 W, a kąt świecenia 120 stopni. Nie chodzi więc o zastąpienie głównej lampy w pokoju. To małe, dodatkowe źródło światła do konkretnego miejsca.

Nie trzeba prowadzić kabla przez pół szafy. Zasilanie bateryjne daje więcej możliwości

Kolejną praktyczną rzeczą jest zasilanie. Każda lampka działa na trzy baterie AAA, które trzeba dokupić osobno. Warto o tym pamiętać, bo bez nich nie skorzystamy z oświetlenia od razu po powrocie ze sklepu.

Brak przewodu daje jednak sporo swobody. Nie muszę zastanawiać się, gdzie znajduje się najbliższe gniazdko ani jak ukryć kabel, żeby nie przeszkadzał pomiędzy ubraniami. W moim przypadku właśnie przewody skutecznie zniechęcały mnie wcześniej do dokładania światła w szafie. Tutaj cały pomysł jest znacznie prostszy.

Takie lampki nie muszą zresztą trafić wyłącznie do garderoby. Widzę dla nich miejsce również w szafce gospodarczej, schowku, spiżarni czy głębokiej szafce, do której światło z pomieszczenia prawie nie dociera. Mogą przydać się wszędzie tam, gdzie potrzebujemy dodatkowego oświetlenia tylko przez chwilę.

Przed przyklejeniem lampki dobrze jest dokładnie przemyśleć jej położenie. Najpierw sprawdziłabym na sucho, czy światło nie będzie zasłaniane przez ubrania i czy wygodnie będzie sięgać do włącznika. Powierzchnię warto też wcześniej oczyścić, aby taśma samoprzylepna miała dobre warunki do trzymania.

To też zrobi mega klimat w domu: Zaprojektowałam wzór w telefonie, a kurtyna z Action zrobiła z niego świetlne show. Do tego „tańczy” do muzyki, warta każdej złotówki

Mała zmiana może ułatwić codzienne korzystanie z szafy. Nie zawsze potrzebna jest nowa garderoba

Internetowe zdjęcia garderób potrafią rozbudzić apetyt na wielkie zmiany. Półki od podłogi do sufitu, osobna przestrzeń na buty, podświetlenie i wszystko ułożone kolorami wygląda pięknie. Tylko że większość z nas korzysta ze zwyczajnej szafy i raczej nie zamierza wymieniać jej tylko dlatego, że w środku jest trochę za ciemno.

Dlatego wolę zacząć od drobiazgów, które rzeczywiście poprawiają wygodę. Dodatkowe światło pozwala lepiej wykorzystać głębsze półki i szybciej znaleźć drobne rzeczy. Wieczorem łatwiej odróżnić granat od czerni, rano nie trzeba świecić telefonem, a zawartość szafy staje się po prostu bardziej czytelna.

Oczywiście lampki na baterie mają też swój minus. Co jakiś czas baterie trzeba będzie wymienić, więc nie jest to rozwiązanie całkowicie bezobsługowe. Mimo tego przy cenie 9,99 zł za dwie sztuki jest to niedrogi sposób na sprawdzenie, czy dodatkowe oświetlenie w szafie faktycznie robi nam różnicę. Bez wiercenia, wymiany mebli i organizowania domowego remontu.