Jesienią zupełnie zmienia mi się podejście do ubrań. Latem wystarczy lekka bluzka, ale kiedy rano w mieszkaniu robi się chłodno, najchętniej narzuciłabym na siebie coś miękkiego. Nie zawsze mam ochotę zakładać gruby sweter, szczególnie gdy później wychodzę na zakupy albo jadę w odwiedziny do rodziny. Dlatego lubię rozpinane kardigany. Można je nosić zamiast swetra, założyć na koszulkę albo potraktować jak dodatkową warstwę pod płaszczem. Jeden dobrze dobrany model potrafi przydać się niemal codziennie. A kiedy ma jeszcze ładny kolor i nie kosztuje fortuny, tym bardziej warto mu się przyjrzeć.
Kardigan z Sinsay ma piękny odcień kaszmirowego różu. Wygląda elegancko, choć jest bardzo prosty
W Sinsay wypatrzyłam kardigan z domieszką wełny, który od razu spodobał mi się ze względu na kolor. To nie jest cukierkowy, intensywny róż, który kojarzy się z letnimi ubraniami. Jego odcień jest przygaszony, delikatny i lekko beżowy. Najchętniej nazwałabym go kaszmirowym różem albo różem herbacianym. Przypomina kolor suszonych płatków róży i świetnie pasuje do jesiennej garderoby. Oczywiście to określenie samego odcienia, a nie informacja o kaszmirze w składzie. Bardzo lubię takie barwy, ponieważ potrafią odświeżyć twarz, a przy tym nie przyciągają uwagi tak mocno jak jaskrawe kolory. Szczególnie dobrze wyglądają z kremową bielą, szarością i czekoladowym brązem.
Zobacz także:
Sam fason również jest wart uwagi. Kardigan ma okrągły dekolt, długie rękawy i zapięcie na drobne guziki. Przy mankietach oraz u dołu widać delikatne ściągacze, które porządkują całą sylwetkę. Nie ma tutaj wielkich kieszeni, ozdobnych kokard ani wyrazistych wzorów. Dzięki temu sweterek wygląda schludnie i można go założyć zarówno do codziennych spodni, jak i do eleganckiej spódnicy. Najbardziej podoba mi się możliwość noszenia go na dwa sposoby. Zapięty wygląda jak klasyczny sweter, a rozpięty może zastąpić lekką narzutkę.
fot. sinsay.pl
W składzie tego sweterka jest wełna. W chłodniejsze dni taka domieszka może się przydać
Przy jesiennych zakupach coraz częściej zaglądam na metki. Dawniej zwracałam uwagę głównie na kolor i cenę, ale po kilku nietrafionych zakupach wiem, że skład też ma znaczenie. Kardigan z Sinsay zawiera domieszkę wełny i to aż 60%. To właśnie ten szczegół zainteresował mnie najbardziej, bo wełniane włókna mają właściwości termoizolacyjne i pomagają zatrzymywać ciepło.
Szukasz modowych perełek? To też warto sprawdzić: Co tam kurtki i płaszcze. Modne 50-tki wykupują na potęgę ten hicior z Lidla. Robi talię i daje ciepełko
Rozpinany fason ma dużą przewagę nad ciężkim, grubym golfem. Kiedy wchodzę do nagrzanego pomieszczenia, mogę po prostu rozpiąć guziki. A gdy zrobi się chłodniej, zapiąć sweterek i nadal wyglądać schludnie. Właśnie takiego rozwiązania szukam na jesień. Nie potrzebuję ogromnego swetra, pod którym trudno założyć kurtkę. Wolę cieńszą, wygodną warstwę, którą można wykorzystać na kilka sposobów. Jeśli chodzi o cenę, to wynosi ona 79,99 zł, a przy takim składzie, nie jest to dużo.
Z jeansami wygląda swobodnie, a ze spódnicą nabiera elegancji. Ten różowy kardigan nosiłabym na trzy sposoby
Pierwszy zestaw przygotowałabym z prostymi, ciemnogranatowymi jeansami. Do kardiganu dobrałabym niewielkie kolczyki i brązowe botki. To ubranie odpowiednie na zakupy, kawę z koleżanką albo zwykły dzień w domu. Nie zapinałabym wtedy wszystkich guzików. Rozpięcie jednego lub dwóch przy szyi sprawiłoby, że całość wyglądałaby trochę swobodniej. Drugi pomysł to kremowe spodnie z prostą nogawką. W połączeniu z przygaszonym różem dałyby jasną, spokojną stylizację. Na wierzch założyłabym beżowy płaszcz, a do ręki wzięła niewielką torebkę w kolorze karmelu.
Takie zestawienie szczególnie podoba mi się u kobiet po pięćdziesiątce. Jest kobiece, ale nie przesadnie ozdobne. Nie wymaga również wysokich obcasów, bo równie dobrze pasują do niego mokasyny. Trzeci sposób to noszenie kardiganu z ciemną spódnicą midi. Wybrałabym grafitową albo czekoladową, najlepiej o prostym fasonie. Zapięty sweterek mógłby wtedy zastąpić elegancką bluzkę.
Przy krótszych kardiganach lubię też zwracać uwagę na proporcje. Dobrze wyglądają ze spodniami i spódnicami z nieco wyższym stanem. Sylwetka nie jest wtedy niepotrzebnie podzielona w połowie. Z takimi ubraniami trzeba jednak uważać podczas prania. Dzianiny z dodatkiem wełny mogą wymagać delikatnego programu lub prania ręcznego. Zawsze kierowałabym się zaleceniami z metki i nie suszyła swetra na gorącym kaloryferze.
Najbardziej cenię ubrania, które nie wymagają wielkiego kombinowania przed lustrem. Ten kardigan ma właśnie taki spokojny, ponadczasowy wygląd. Można zestawić go z rzeczami, które już wiszą w szafie, i nie trzeba od razu kupować całej nowej garderoby. A jego przydymiony róż to dla mnie miła odmiana od czerni, szarości i beżu, po które zwykle sięgam jesienią. Czasami jeden subtelny kolor wystarczy, żeby codzienna stylizacja wyglądała zupełnie inaczej.

Obserwuj nas na Google







