Zdarza ci się wejść do sklepu po jedną rzecz, a wyjść z czymś zupełnie innym? Mnie przytrafia się to szczególnie wtedy, kiedy zaglądam do działów z wyposażeniem domu. Niby niczego nie potrzebuję, ale później widzę coś ładnego i od razu zaczynam układać w głowie nowe nakrycie stołu. Lubię takie niewielkie zmiany. Nie wymagają kupowania całej zastawy, a potrafią sprawić, że nawet zwykły niedzielny obiad wygląda bardziej elegancko. Podczas ostatnich zakupów zainteresowałam się szkłem z delikatnymi zdobieniami. Nie chodzi mi o ciężkie kryształy ani kolorowe kielichy. Wolę proste formy, które mają jeden ciekawy szczegół.

Eleganckie szklanki nie muszą kosztować fortuny. Jeden drobny detal potrafi odmienić cały stół

Przez wiele lat kupowałam wyłącznie zwykłe, gładkie szklanki. Wydawały mi się najbardziej praktyczne, bo pasowały do wszystkiego i nie trzeba było zastanawiać się, czy będą dobrze wyglądały obok talerzy. Z czasem zaczęłam jednak zauważać, jak dużą różnicę robią niewielkie dekoracje, na przykład ozdobny rant, delikatne żłobienia albo kilka złotych akcentów.

Zobacz także:

Najbardziej podobają mi się przezroczyste szklanki z subtelnymi zdobieniami. Można postawić je obok białej porcelany, ale równie dobrze prezentują się przy ciemniejszych talerzach. Ostatnio szczególnie zwracam uwagę na złote dodatki. Kiedyś kojarzyły mi się z bardzo wystawnymi przyjęciami i zastawą, której nie wolno było dotykać bez specjalnej okazji. Dziś widzę je zupełnie inaczej.

Wszystko dlatego, że sieciówki coraz częściej proponują piękne naczynia w dobrych cenach, więc nie szkoda mi z nich korzystać na co dzień. I właśnie na jedne z takich perełek trafiłam podczas ostatniej wizyty w Rossmannie.

Szklanki Elog z Rossmanna mają aż 580 ml i złote kropeczki. Kosztują 7,99 zł i wyglądają wyjątkowo elegancko

W Rossmannie wypatrzyłam szklanki Elog ze złotymi kropkami o pojemności 580 ml. Przyznam, że najpierw zwróciłam uwagę na ich wygląd, a dopiero później na pozostałe szczegóły. Każda z nich jest przezroczysta, ma zaokrąglony kształt i delikatnie zwęża się ku górze. Nie ma ucha ani wysokiej nóżki. Dzięki temu wygląda lekko, a jednocześnie jest dość pojemna.

fot. archiwum prywatne/Story.pl

Najładniejszym elementem są drobne złote kropeczki rozmieszczone na całej powierzchni szkła. Nie tworzą regularnych rzędów. Wyglądają raczej jak niewielkie perełki rozsypane na przezroczystych ściankach. To właśnie ten detal sprawił, że zatrzymałam się przy produkcie na dłużej. Złote punkciki są niewielkie, ale wyraźnie widoczne. Przy świetle mogą tworzyć delikatne refleksy, dzięki czemu szklanka wygląda ciekawie nawet wtedy, kiedy stoi pusta.

Pojemność 580 ml to naprawdę sporo. W takiej szklance można podać większą porcję wody, lemoniady czy soku. Zmieści się również napój z kostkami lodu i plasterkami owoców, bez konieczności ciągłego dolewania. Dla mnie to duża zaleta, ponieważ nie przepadam za bardzo małymi szklankami. Kiedy siedzę z książką albo oglądam film, wolę nalać sobie więcej wody i nie wstawać co kilka minut do kuchni.

Szklanka jest obecnie w promocji i kosztuje obecnie 7,99 zł za sztukę. Cena regularna wynosi 12,99 zł. Wyprzedaż obowiązuje od 22 października do 4 listopada 2026 roku lub do wyczerpania zapasów.

Złote kropeczki pięknie wyglądają przy białej porcelanie i kremowym obrusie. Mam kilka pomysłów na ich wykorzystanie

Pierwszy pomysł, jaki przyszedł mi do głowy, to rodzinny obiad. Wyobrażam sobie duży stół nakryty jasnym obrusem, białe talerze i te szklanki ustawione przy każdym nakryciu. Nie dodawałabym już wielu ozdób. Złote kropeczki same w sobie są dekoracyjne, dlatego wystarczyłyby proste serwetki i niewielki wazon z kwiatami. Bardzo ładnie wyglądałyby też w połączeniu z kremową ceramiką.

To również może cię zainteresować: Nie mam kryształów po babci, ale nic nie szkodzi. W Home&You dorwałam żłobione „landrynki” po 9,99 zł. No Francja elegancja

Widzę dla nich miejsce również podczas świątecznych spotkań. W grudniu można zestawić je z zielonym obrusem, czerwonymi serwetkami i prostymi świecznikami. Złote akcenty będą wtedy idealnie pasowały do pozostałych dekoracji. Nie ograniczałabym się jednak do uroczystych okazji. Najbardziej lubię przedmioty, z których można korzystać na co dzień. Szklanki z Rossmanna kosztują tak niewiele, że nawet, gdy nie będą już takie, jak za nowości, to nie będzie mi szkoda ich zwyczajnie wymienić na inne.