Zbliża się 1 listopada, więc ja już powoli myślę o rodzinnym spotkaniu. W naszym domu od lat wygląda to podobnie. Najpierw odwiedzamy groby bliskich, a później siadamy razem do obiadu. Zwykle przygotowuję coś ciepłego, wyciągam większy obrus i sprawdzam, czy mam wystarczająco dużo naczyń. Przy takich okazjach zawsze okazuje się, że talerzy jest pod dostatkiem, ale ze szklankami bywa różnie. Jedne pochodzą ze starego kompletu, inne dokupiłam później i żadna nie pasuje do pozostałych. W związku z tym postanowiłam wybrać się do Action po jeden porządny komplet. Udało mi się dorwać ryflowany ze złotym rantem i to po 3,99 zł.
Rodzinny obiad 1 listopada to u mnie tradycja. To takie spotkania sprawiają, że dostrzegam braki w naczyniach w kuchni
Lubię rodzinne spotkania przy stole, szczególnie te jesienne. Za oknem szybko robi się ciemno, wszyscy wracają trochę zmarznięci, a w domu czeka gorący obiad. W takich chwilach najbardziej zależy mi na spokojnej atmosferze i tym, żeby każdy czuł się swobodnie. Nie oznacza to jednak, że nakrywam stół byle jak. Wręcz przeciwnie, lubię poświęcić kilka minut na przygotowanie ładnego obrusu, ułożenie sztućców i wybranie odpowiednich naczyń. W końcu nawet najprostszy obiad wygląda bardziej odświętnie, kiedy wszystko jest schludnie podane.
Zobacz także:
Przez długi czas uważałam, że elegancka zastawa musi być kupowana w komplecie. Później zaczęłam łączyć różne elementy i okazało się, że wcale nie trzeba mieć dwunastu identycznych talerzy, misek i filiżanek. Najłatwiej odmienić nakrycie za pomocą szkła. Przezroczyste szklanki pasują właściwie do każdej porcelany, niezależnie od jej koloru i wzoru. Mogą stać obok klasycznych białych talerzy, ale równie dobrze wyglądają przy kremowej ceramice czy ciemniejszej zastawie.
Ostatnio szczególnie podobają mi się szklanki z pionowymi żłobieniami. Nie są tak zwyczajne jak gładkie modele, a jednocześnie nie mają ciężkich, kolorowych zdobień. Światło odbija się od ich powierzchni, dzięki czemu nawet pusta szklanka wygląda ciekawie. I właśnie z myślą o takich rodzinnych spotkaniach zaczęłam przeglądać nowości w Action. W sieciówce wypatrzyłam eleganckie ryflowane szklanki ze złotym rantem za jedyne 3,99 zł.
Ryflowane szklanki z Action kosztują tylko 3,99 zł. Złoty rancik sprawia, że wyglądają znacznie drożej
Wśród nowości Action znalazłam ryflowane szklanki o pojemności 300 ml za 3,99 zł za sztukę. Przyznam, że najpierw zwróciłam uwagę na ich kształt. Są one delikatnie rozszerzane ku górze, dzięki czemu wyglądają zgrabnie i lekko.
Najciekawsza jest jednak ich powierzchnia. Szklanki mają pionowe, subtelne żłobienia, które biegną wzdłuż ścianek. To właśnie ryflowanie sprawia, że zwykłe szkło wygląda bardziej dekoracyjnie. Kiedy pada na nie światło, pojawiają się delikatne refleksy.
fot. action.com
Najbardziej spodobał mi się cienki złoty rant przy górnej krawędzi. Nie jest szeroki ani przesadnie błyszczący. To drobny szczegół, ale od razu nadaje szklance elegancji.
Szklanka została wykonana z wysokiej jakości szkła. Jest przezroczysta, dlatego łatwo dopasować ją do różnych kolorów zastawy. Nie trzeba kupować do niej specjalnych talerzy ani sztućców. Pojemność 300 ml uważam za praktyczną. Nie jest ogromna, ale wystarczająca do podania napoju podczas obiadu.
Największym zaskoczeniem pozostaje dla mnie cena. Jedna sztuka kosztuje zaledwie 3,99 zł. Za sześć zapłacimy 23,94 zł, a za osiem 31,92 zł. Można więc skompletować zestaw dla całej rodziny bez dużego wydatku. Dodatkową zaletą jest także to, że szklankę można myć w zmywarce. To dla mnie duża zaleta, ponieważ po rodzinnym obiedzie ostatnią rzeczą, na jaką mam ochotę, jest ręczne mycie kilkunastu naczyń.
Szklanki ze złotym rantem pasują do białej porcelany i jesiennych dekoracji. Tak nakryłabym stół na rodzinne spotkanie
Kiedy wyobrażam sobie te szklanki na stole, od razu widzę je obok moich klasycznych białych talerzy. To połączenie, które zawsze wygląda schludnie i nie wymaga wielu dodatków. Na obiad 1 listopada wybrałabym też kremowy obrus i serwetki w kolorze przygaszonej zieleni. Do tego zwykłe srebrne sztućce. Nie kupowałabym złotych tylko dlatego, że szklanki mają ozdobny rant. Jeden taki akcent w zupełności wystarczy.
Bardzo ładnie wyglądałoby też połączenie ryflowanego szkła z drewnianymi dodatkami. Mam w domu prostą deskę, na której czasami podaję pieczywo. Obok mogłabym ustawić niewielką ceramiczną miseczkę z dodatkami do obiadu. Takie zestawienie jest ciepłe i naturalne, bez przesadnej elegancji.
To również może cię zainteresować: Za oknem szaro i ponuro, a u mnie w kuchni widoczek bajka. Kupiłam tę nowość za dyszkę w Pepco. Wygląda, jak malowana akwarelą
Na środku stołu postawiłabym mały wazon z gałązkami eukaliptusa albo inną zielenią. Unikałabym wysokich bukietów, ponieważ podczas rodzinnego spotkania najważniejsze jest dla mnie to, żeby wszyscy dobrze się widzieli i mogli swobodnie rozmawiać.

Obserwuj nas na Google







