W łazience bałagan robi się u mnie wyjątkowo szybko. Wystarczy kilka kosmetyków, gumki do włosów, zapasowe drobiazgi i nagle każda wolna powierzchnia zaczyna pełnić funkcję schowka. Najgorzej było z pralką, bo odkładałam na niej praktycznie wszystko, co chciałam mieć pod ręką. Z czasem zaczęłam więc szukać prostego sposobu, żeby uporządkować tę przestrzeń bez dokładania kolejnej dużej szafki. Rozwiązanie znalazłam w Jysk.
Organizery z Jysk uwolniły moją pralkę od ciągłego bałaganu. Dzięki pokrywkom nic się nie kurzy
Będąc na zakupach w Jysk, wypatrzyłam pojemniki Harry i od razu pomyślałam o swojej łazience. Wydały mi się dokładnie tym, czego potrzebowałam do uporządkowania drobiazgów, które do tej pory leżały luzem na pralce. Najbardziej spodobały mi się pokrywki. Dzięki nim zawartość jest schowana, a na biżuterii, gumkach czy innych drobiazgach nie osiada tak szybko kurz. W łazience bardzo to doceniam, bo nie mam ochoty co chwilę wszystkiego wyciągać i przecierać.
Zobacz także:
Duży plus daję też za okrągły kształt. Pojemniki wyglądają ciekawiej niż klasyczne prostokątne organizery, a różne rozmiary ułatwiają rozdzielenie większych i mniejszych rzeczy. Mniejszy ma około 15 cm średnicy i 10 cm wysokości, natomiast większy około 20 cm średnicy i 12 cm wysokości. Dla mnie to bardzo wygodne wymiary, bo mieszczą sporo drobiazgów, ale nie zajmują całej powierzchni pralki.
Za zestaw dwóch sztuk zapłaciłam 55 zł, więc jeden pojemnik wychodzi 27,50 zł. Uważam, że to naprawdę niewiele jak na dwa zamykane organizery w różnych rozmiarach. Przełożyłam do nich wszystkie bibeloty i wreszcie na pralce mam porządek.
Plecione wykończenie wygląda dekoracyjnie, a nie jak zwykły schowek. Naturalny kolor dobrze pasuje do spokojnej łazienki
Funkcjonalność była dla mnie najważniejsza, ale szybko doceniłam też wygląd tych pojemników. Mają plecione wykończenie z naturalnej trawy morskiej, dzięki czemu nie przypominają typowych organizerów, które najchętniej schowałabym za drzwiami szafki.
fot. jysk.pl
Plecionka nadaje im bardziej dekoracyjny charakter. Mogę spokojnie postawić je na pralce albo otwartej półce i nie mam wrażenia, że patrzę na coś czysto użytkowego. Wręcz przeciwnie, wyglądają jak element wystroju, który dodatkowo pomaga utrzymać porządek.
Podoba mi się też naturalny kolor. Jasny beż dobrze komponuje się z bielą, drewnem, szarością i kremowymi dodatkami, czyli z barwami, które najczęściej pojawiają się w łazienkach. U mnie nie konkurują z resztą wyposażenia, tylko spokojnie się z nim łączą. To właśnie lubię w takich rzeczach najbardziej. Organizer nie musi być wyłącznie praktycznym pudełkiem do schowania bałaganu. Może jednocześnie wyglądać na tyle dobrze, że nie trzeba zastanawiać się, gdzie go ukryć.
Pepco też ma perełki. Zobacz: Weszłam do Pepco po coś zupełnie innego, a wyszłam ze szklaną misą za 35 zł. Na moim stole wygląda jak skandynawskie rękodzieło
W łazience sprawdziły się świetnie, ale na tym nie zamierzam kończyć. Takie pojemniki przydadzą mi się też w innych pokojach
Po kilku dniach użytkowania zaczęłam się zastanawiać, czy nie dokupić kolejnych zestawów. Organizery z Jysk kupiłam z myślą o łazience, ale ich rozmiar i wygląd sprawiają, że równie dobrze widzę je w salonie oraz sypialni.
W salonie wykorzystałabym je przede wszystkim na drobne rzeczy, które dobrze mieć gdzieś w pobliżu, ale niekoniecznie na widoku. Mogłabym schować w nich ładowarki, przewody, zapasowe baterie, słuchawki, okulary czy inne niewielkie akcesoria, które zwykle wędrują po półkach i szufladach. Drugi zestaw chętnie postawiłabym przy toaletce w sypialni. Mniejszy pojemnik nadałby się na pierścionki, kolczyki, zegarek, gumki i spinki do włosów. W większym mogłabym trzymać drobne kosmetyki albo rzeczy, po które sięgam wieczorem i rano.
Na razie dwa koszyki wystarczyły, żeby odgracić moją pralkę, ale mam już kilka pomysłów na kolejne. Za 55 zł dostaję dwa zamykane pojemniki, które nie tylko chowają drobiazgi, ale też dobrze wyglądają. W moim domu takie rozwiązania zawsze szybko znajdują zastosowanie.

Obserwuj nas na Google







