Nie należę do osób, które dobrze znoszą wysokie temperatury, zwłaszcza w nocy. Kiedy za oknem przez kilka dni z rzędu utrzymuje się ponad 30 stopni, moja sypialnia zamienia się w prawdziwy piekarnik. Nawet przy otwartym oknie trudno było mi zasnąć, a nad ranem często budziłam się spocona i niewyspana. Zaczęłam więc szukać czegoś, co mogłoby poprawić komfort snu bez dużych wydatków. Właśnie wtedy trafiłam na przecenioną kołdrę w Jysk i uznałam, że za taką cenę warto ją wypróbować.
Latem ciągle budziłam się w środku nocy. Kołdra z Jysk okazała się dokładnie tym, czego szukałam
Od kilku sezonów zauważałam, że największym problemem nie jest samo zasypianie w upały, ale utrzymanie komfortu przez całą noc. Nawet jeśli wieczorem w sypialni było jeszcze znośnie, po kilku godzinach robiło się duszno. Zdarzało mi się odkrywać kołdrę, po chwili znowu się nią przykrywać i tak w kółko. Rano zamiast czuć się wypoczęta, miałam wrażenie, jakbym w ogóle nie spała.
Zobacz także:
Próbowałam różnych sposobów. Wietrzyłam mieszkanie późnym wieczorem, zasłaniałam okna w ciągu dnia, piłam chłodną wodę przed snem. Część z nich pomagała tylko na chwilę. Doszłam do wniosku, że problemem może być również sama kołdra, która była po prostu zbyt ciepła na środek lata.
Zaczęłam więc szukać modelu stworzonego właśnie z myślą o gorących nocach. Nie chciałam jednak wydawać kilkudziesięciu czy nawet ponad stu złotych. Podczas wizyty w Jysk zauważyłam przecenę aż o 62%. Kołdra chłodząca kosztowała tylko 22,50 zł zamiast 59,95 zł, więc postanowiłam dać jej szansę.
Kołdra chłodząca z Jysk kosztuje tylko 22,50 zł. Jest lekka, przewiewna i została stworzona z myślą o letnich nocach
Kołdra chłodząca STETINDEN ma rozmiar 135 x 200 cm i została zaprojektowana specjalnie na ciepły sezon. Wypełnia ją lekki, przewiewny wsad z silikonowanego spiralnego włókna rurkowego wykonany w 100% z materiałów pochodzących z recyklingu. Producent zastosował również miękkie poszycie z mikrowłókna poliestrowego, również pochodzącego z recyklingu. Całość można prać w temperaturze 40 stopni, dzięki czemu łatwo utrzymać ją w czystości przez cały sezon.
fot. jysk.pl
Po kilku nocach zauważyłam przede wszystkim, że kołdra jest wyraźnie lżejsza od mojego całorocznego modelu. Nie daje uczucia ciężaru i nie zatrzymuje ciepła w takim stopniu jak grubsze kołdry. Właśnie dlatego dużo łatwiej było mi przespać całą noc bez ciągłego odkrywania się.
Co ciekawe, podobne wrażenia mają również inni kupujący. W opiniach na stronie Jysk można przeczytać, że jest to „kołdra na ciepły letni okres”, „milutka i leciutka”, a wielu klientów podkreśla, że bardzo dobrze sprawdza się podczas największych upałów. Jedna z osób napisała nawet, że zimą używa jej zamiast prześcieradła.
Sama kołdra to nie wszystko. Kilka prostych nawyków pomaga mi schłodzić sypialnię bez klimatyzacji
Z czasem przekonałam się, że najlepsze efekty daje połączenie kilku prostych rozwiązań. Wieczorem staram się przewietrzyć mieszkanie dopiero wtedy, gdy temperatura na zewnątrz zaczyna spadać. W ciągu dnia zasłaniam rolety lub zasłony w najbardziej nasłonecznionych oknach, dzięki czemu wnętrze nie nagrzewa się aż tak mocno.
Przed snem rezygnuję także z urządzeń, które dodatkowo oddają ciepło, a pościel wybieram z lekkich, przewiewnych materiałów. Coraz częściej śpię również w cienkiej bawełnianej piżamie zamiast grubszego kompletu.
Aranżacyjne hity w Sinsay: Wydałam grosze, a stół wygląda jak z modnej kawiarni. Te ryflowane i przydymione kubki z Sinsay są tańsze niż ciasteczka
Dopiero połączenie takich nawyków z odpowiednio dobraną letnią kołdrą sprawiło, że noce stały się znacznie bardziej komfortowe. Nie twierdzę, że całkowicie zapomina się wtedy o upale, ale różnicę naprawdę można odczuć. Biorąc pod uwagę promocyjną cenę 22,50 zł, trudno było przejść obok tej oferty obojętnie. Dla mnie to jeden z tych zakupów, które kosztowały niewiele, a okazały się wyjątkowo praktyczne podczas najbardziej gorących tygodni lata.

Obserwuj nas na Google







