Co roku obiecuję sobie, że przed świętami nie będę robić wszystkiego naraz. Potem przychodzi grudzień i nagle okazuje się, że trzeba pomyśleć o stole, choince, prezentach i jeszcze czymś na drzwi. Dlatego coraz częściej wybieram dekoracje, które nie wymagają ode mnie wieczoru z klejem na gorąco i pudełkiem ozdób. Lubię ręcznie robione rzeczy, ale równie chętnie sięgam po gotowe dodatki, gdy wyglądają naturalnie i nie są przesadnie błyszczące. Ten wianek zauważyłam właśnie z tego powodu.

Z daleka wygląda jak ręczna robota z pracowni florystycznej. Szyszki, zielone gałązki i błyszczące dodatki robią całą robotę

Pierwsze skojarzenie miałam jedno: ktoś naprawdę posiedział nad tą dekoracją. Świąteczny wianek z Action ma sporo drobnych elementów i nie wygląda jak zwykły zielony okrąg z kilkoma przypadkowymi bombkami. W kompozycji pojawiają się sosnowe igły i szyszki, a część naturalnych materiałów ozdobiono sztucznym śniegiem lub brokatem. Action podaje też, że wieniec występuje w różnych wariantach. Mnie najbardziej podoba się wersja z delikatnymi, pudrowymi ozdobami. To ciekawa odmiana od czerwieni, złota i intensywnej zieleni, które zwykle dominują w grudniu. Taka spokojniejsza kolorystyka pasuje mi do jasnych wnętrz, drewna, kremowych tekstyliów i prostych świątecznych dekoracji.

Zobacz także:

Właśnie przez połączenie szyszek i błyszczących elementów całość przypomina mi wianki, które oglądam w pracowniach florystycznych. Nie twierdzę oczywiście, że jest to rękodzieło. Wręcz przeciwnie, cały urok polega na tym, że dekorację wyjmuję z opakowania i od razu mam gotową kompozycję. Ma 34 cm średnicy i 8,5 cm grubości, więc nie jest maleńką ozdobą ginącą na dużych drzwiach. Jednocześnie rozmiar pozostaje na tyle wygodny, że widzę ją także na ścianie, nad komodą albo jako element większej świątecznej aranżacji.

fot. mat. własne Story.pl

Mama była pewna, że sama przyklejałam szyszki i bombki. Ja po prostu przyniosłam gotowy wianek z Action

Wyobrażam sobie dokładnie tę rozmowę. Mama bierze wianek do ręki, ogląda szyszki i pyta, kiedy znalazłam czas na jego zrobienie. A ja zamiast opowiadać o godzinach spędzonych przy stole, odpowiadam, że kupiłam go już gotowego. I właśnie za to lubię takie dekoracje. Samodzielne robienie wieńca jest przyjemne, ale wymaga zebrania materiałów, przygotowania bazy i przymocowania wszystkich elementów. Tutaj omijam cały etap przygotowań. Według opisu Action wystarczy wyjąć dekorację z opakowania i ją zawiesić. Wieniec jest przeznaczony zarówno do wnętrza, jak i na zewnątrz.

Chcesz więcej ciekawych produktów do domu? To również warto sprawdzić: Myślałam, że w tej cenie nie kupię nawet pół stolika, a w Jysk wyrwałam 2. Jak naturalny dąb i można schować jeden pod drugim

Nie ograniczam się więc tylko do drzwi wejściowych. W mieszkaniu zawieszam takie ozdoby również na pustej ścianie w przedpokoju. Ładnie wyglądają nad niewielką komodą, szczególnie gdy niżej stoi lampion albo kilka prostych świeczników. Przy bardziej klasycznym wystroju wieniec może też pojawić się w salonie. Nie dokładałabym natomiast obok niego wielu kolorowych dekoracji. Szyszki, gałązki, brokat i bombki już tworzą wyraźną kompozycję. Im spokojniejsze tło, tym lepiej widać wszystkie szczegóły.

Cena zaskoczyła mnie bardziej niż wygląd tej dekoracji. Świąteczny wianek z Action kosztuje 34,95 zł

To właśnie ten moment, w którym gotowa dekoracja zaczyna wyglądać jeszcze ciekawiej. Szczególnie gdy porównuję ją nie tylko z innymi sklepowymi wieńcami, ale również z kosztem samodzielnego przygotowania podobnej ozdoby. Potrzebna jest przecież baza, gałązki, szyszki, bombki, ozdobne dodatki i coś do ich przymocowania. Tutaj wszystko jest już złożone w całość. Podoba mi się również wykorzystanie naturalnych elementów. Action informuje o naturalnych materiałach ozdobionych sztucznym śniegiem lub brokatem oraz o drewnie z certyfikatem FSC. To właśnie szyszki sprawiają, że dekoracja nie wygląda dla mnie plastikowo. A za tę cenę, 34,95 zł to jak za darmo. 

Oczywiście przed zakupem obejrzałabym konkretną sztukę. Przy dekoracjach z wieloma wystającymi elementami zawsze sprawdzam, czy wszystko dobrze się trzyma i czy nic nie zostało przygniecione podczas transportu. Szczególnie zależy mi na tym wtedy, gdy wieniec ma wisieć na drzwiach i być oglądany z bliska. 

Na drzwiach wygląda klasycznie, ale ja znalazłam dla niego więcej miejsc. Taki wianek może rozpocząć całą świąteczną dekorację mieszkania

Najprostszy pomysł to oczywiście drzwi. Wieszam wieniec i właściwie już od wejścia wiadomo, że w domu zaczyna się świąteczny czas. Nie potrzebuję wtedy dodatkowych girland ani wielu drobiazgów dookoła. Jedna większa dekoracja wystarcza. Drugi pomysł bardziej mi się podoba. Wieniec trafia do salonu, na ścianę nad komodą. Pod nim stawiam kilka świec LED albo niewielką lampkę dającą ciepłe światło. Pudrowe ozdoby dobrze wyglądają przy kremie i beżu, a szyszki łączą się z drewnianymi dodatkami.

Widzę go też w sypialni, jeśli ktoś lubi świąteczne akcenty nie tylko przy choince. W takim miejscu wystarczy sam wianek i mały sznur lampek umieszczony obok. Nie dodaję kolejnych bombek, bo dekoracja sama ma już sporo szczegółów. Najważniejsze jest dla mnie jednak to, że nie wygląda na rzecz, którą trzeba jeszcze poprawiać po przyniesieniu ze sklepu. Wyjmuję ją z opakowania, wybieram miejsce i gotowe. I właśnie takie świąteczne dekoracje lubię najbardziej. Dają efekt bez dokładania kolejnego zadania do grudniowej listy.