Jesienią najbardziej irytuje mnie nie chłód, ale różnica temperatur w ciągu jednego dnia. Rano jest rześko, w południe wychodzi słońce, a po południu grubsza kurtka zaczyna przeszkadzać. Dlatego od kilku sezonów ubieram się warstwowo. Cienki sweter, coś lekkiego na wierzch i szalik dają mi znacznie większą swobodę niż płaszcz założony na zapas. W tym roku w Lidlu zwróciłam uwagę na prostą kamizelkę. Bez modowych fajerwerków, za to z kilkoma rozwiązaniami, które rzeczywiście mają sens przy kapryśnej jesiennej pogodzie.
Rano zakładam ją na sweter, w cieplejsze popołudnie łatwo się jej pozbywam. Lekka kamizelka z Lidla pasuje do mojego jesiennego ubierania warstwami
Nie jestem jeszcze gotowa na puchówkę. Płaszcz też zostawiam na później, szczególnie kiedy termometr w ciągu dnia pokazuje znacznie więcej niż o poranku. Lekka kamizelka wypełnia tę lukę między lekkim swetrem a pełnym okryciem wierzchnim. Model Esmara z Lidla jest opisany jako ultralekki i ciepły. To dla mnie najważniejsze połączenie w ubraniu na początek jesieni. Zakładam pod spód golf albo zwykły sweter i mam dodatkową warstwę na tułów, ale ręce pozostają swobodne. Podczas spaceru, zakupów czy jazdy samochodem taki zestaw jest dla mnie wygodniejszy niż gruba kurtka.
Zobacz także:
Kamizelka występuje w dwóch kolorach, granatowym i białym. Granatowa wersja ma dopasowany krój, stójkę oraz zamek błyskawiczny na całej długości z osłoną podbródka. Biała zapinana jest na guziki i również ma stójkę. Rozmiarówka obejmuje XS, czyli 32/34, aż do XL, czyli 48/50. Granat najbardziej pasuje do mojej codziennej szafy. Łączę go z dżinsami, jasnym swetrem i sportowymi butami. Nie muszę rano długo zastanawiać się nad zestawem, bo te rzeczy zwyczajnie do siebie pasują.
fot. lidl.pl
Jesienny deszcz nie zawsze oznacza natychmiastowe wyciąganie ciężkiej kurtki. Materiał wierzchni kamizelki ma wykończenie odpychające wodę
Lekkość to jedna rzecz, ale jesienią patrzę również na materiał. Pogoda potrafi zmienić się podczas zwykłego wyjścia po zakupy. W tej kamizelce zastosowano wykończenie Bionic Finish Eco, dzięki któremu materiał wierzchni jest wodoodporny. Nie traktuję tego oczywiście jak zastępstwa dla kurtki przeciwdeszczowej. Przy mocnej ulewie wybieram odzież stworzoną właśnie na deszcz. Przy krótkim jesiennym wyjściu takie wykończenie jest jednak praktycznym dodatkiem.
Szukasz modowych inspiracji? To także warto sprawdzić: Miałam kupić zwykłe czarne botki, ale zobaczyłam ten drapieżny print w Sinsay. Nawet koleżanka z Paryża mi pozazdrościła
Jeszcze bardziej doceniam kieszenie. Są zarówno po bokach, jak i wewnątrz. Telefon czy klucze nie muszą więc za każdym razem lądować w torebce. Przy spacerze po osiedlu czasami wychodzę tylko z telefonem i kluczami, dlatego wewnętrzna kieszeń naprawdę się przydaje. Całość wykonano ze 100 proc. poliestru pochodzącego z recyklingu z certyfikatem GRS. Materiał ma również certyfikat Oeko Tex Standard 100. Kamizelkę można prać w temperaturze do 40 stopni na programie do tkanin delikatnych.
Za lekką kamizelkę damską w Lidlu płacę 35,99 zł. Przy tej kwocie najbardziej cieszy mnie, że wykorzystam ją na więcej niż kilka chłodnych poranków
Za 35,99 zł dostaję prostą warstwę na okres, kiedy sweter przestaje wystarczać, a na grube okrycie jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie. Patrzę na takie zakupy przez pryzmat tego, ile razy naprawdę założę daną rzecz. Tutaj lista okazji robi się długa. Kamizelkę noszę na poranny spacer, do samochodu, na zakupy, na działkę albo podczas weekendowego wyjazdu. Później przydaje się również jako dodatkowa warstwa pod luźniejszą kurtkę.
Nie wymaga też budowania specjalnej stylizacji. Do granatowej wersji pasują niebieskie dżinsy i beżowe spodnie, ale równie dobrze zakładam ją do sportowych legginsów. Biała wygląda jaśniej i bardziej kontrastowo, szczególnie w zestawie z czernią, szarością albo denimem. Właśnie takie ubrania najbardziej lubię kupować w rozsądnej cenie. Nie mają wisieć w szafie i czekać na konkretną okazję. Mają pracować od pierwszego chłodniejszego tygodnia.
Kamizelka daje mi swobodę, której brakuje w cięższym okryciu. To właśnie dlatego wracam do tego fasonu każdej jesieni
Kamizelki długo kojarzyły mi się głównie ze sportowym strojem. Zmieniłam zdanie, kiedy zaczęłam częściej chodzić na dłuższe spacery i jeździć samochodem w chłodniejsze dni. Bez grubych rękawów łatwiej mi się poruszać, a dodatkowa warstwa nadal osłania plecy i tułów. Stójka też ma znaczenie. Przy chłodnym wietrze lubię zapiąć kamizelkę wysoko, a kiedy robi się cieplej, po prostu ją rozpinam. Nie muszę co godzinę zmieniać całego stroju.
Widzę dla niej miejsce również później, kiedy temperatura spadnie mocniej. Pod luźną kurtką tworzy dodatkową warstwę, a podczas prac na działce albo szybkiego wyjścia przed dom nadal jest wygodna. To zupełnie inne zastosowanie niż elegancki płaszcz, który wybieram przede wszystkim do miejskich stylizacji. Najbardziej przekonuje mnie jednak zwykły jesienny poranek. Sweter, dżinsy, kamizelka i wychodzę. Bez zastanawiania się, czy za dwie godziny będę chodzić z kurtką przewieszoną przez rękę. Dla mnie właśnie na tym polega sens lekkiej kamizelki.

Obserwuj nas na Google







