Jesienią zawsze przyglądam się domowym wydatkom trochę uważniej. Za chwilę zacznie się sezon, kiedy ogrzewanie pochłania sporą część budżetu. Nie lubię przepłacać za coś, na co mam choćby niewielki wpływ. Szczególnie denerwuje mnie sytuacja, kiedy płacę za ciepło, a potem okazuje się, że część ucieka przez nieszczelności.

Zanim zdecyduję się na kosztowny remont, wolę sprawdzić prostsze rozwiązania. Czasami wystarczy dokładnie obejrzeć ramy okienne, żeby znaleźć miejsce, przez które dostaje się chłodne powietrze. Nie każda nieszczelność oznacza przecież konieczność wymiany całego okna. A niewielka naprawa może poprawić komfort w mieszkaniu.

Zobacz także:

Od okien ciągnie chłodem, choć kaloryfer jest gorący. W OBI znalazłam samoprzylepną uszczelkę tesa

Podczas przeglądania oferty OBI trafiłam na białą uszczelkę gumową tesa o profilu D. To niewielki produkt przeznaczony do uszczelniania okien i drzwi w mieszkaniu. Nie wygląda szczególnie imponująco, ale właśnie takie proste rozwiązania lubię najbardziej. Uszczelka ma 9 mm szerokości i jest sprzedawana w opakowaniu zawierającym 6 metrów materiału. Jej charakterystyczny kształt przypomina literę D. Dzięki temu może wypełniać szczeliny między elementami ramy a skrzydłem okna. Według opisu producenta nadaje się do szczelin o szerokości od 3 do 7 mm. To bardzo ważna informacja, ponieważ nie każda uszczelka będzie odpowiednia do każdego okna.

Sama najpierw dokładnie sprawdziłabym miejsce, przez które dostaje się chłód. Nie kupowałabym produktu wyłącznie na podstawie wyglądu opakowania. Zbyt gruba uszczelka może utrudniać zamykanie okna, a zbyt cienka nie wypełni odpowiednio szczeliny. Model jest biały, więc może być mniej widoczny na jasnych ramach. Producent deklaruje też odporność na warunki atmosferyczne, promieniowanie UV i ozon. To rozwiązanie interesuje mnie szczególnie w starszych oknach, w których dotychczasowe uszczelnienie straciło elastyczność albo przestało dobrze przylegać. Przy uszkodzonej ramie czy źle wyregulowanych okuciach sama taśma może jednak nie wystarczyć, a stare okna wciąż będą przepuszczać zimno. 

fot. obi.pl

Nie trzeba wiercić ani rozkręcać całego okna. Montaż uszczelki można wykonać samodzielnie

Najbardziej przekonało mnie to, że uszczelka jest samoprzylepna. Nie trzeba przygotowywać wiertarki ani kupować specjalnych narzędzi. Przed montażem dokładnie obejrzałabym ramę okienną. Najpierw usunęłabym kurz i zabrudzenia, a następnie odtłuściła powierzchnię środkiem odpowiednim do jej materiału. Dopiero na czystym i suchym podłożu zaczęłabym przyklejać uszczelkę. Nie odrywałabym od razu całego paska zabezpieczającego klej. Znacznie łatwiej robić to stopniowo i delikatnie dociskać materiał wzdłuż ramy.

Szukasz sprytnych patentów do domu? To też warto sprawdzić: Teściowa nie wierzyła, że kupiłam ten stolik kawowy w Biedronce i to 65% taniej. Jak naturalny dąb, a jaki ma schowek

W narożnikach zadbałabym o dokładne dopasowanie, bez tworzenia fałd i niepotrzebnych zgrubień. Po zakończeniu pracy sprawdziłabym, czy okno swobodnie się zamyka i czy uszczelka pozostaje na swoim miejscu. Ważne jest także to, żeby nie zaklejać otworów odwadniających ani elementów wentylacyjnych. Szczelniejsze okna nie zwalniają z regularnego wietrzenia pomieszczeń. Bez odpowiedniej wymiany powietrza może pojawić się nadmierna wilgoć, a później również pleśń. Jeżeli okno nadal wyraźnie przepuszcza powietrze, warto sprawdzić regulację okuć i stan dotychczasowych uszczelek. Czasami przyczyna problemu znajduje się gdzie indziej.

W OBI metr uszczelki kosztuje 4,55 zł. Całe opakowanie o długości 6 metrów to wydatek 27,29 zł

Uszczelka tesa profil D kosztuje w OBI 4,55 zł za metr bieżący. Opakowanie zawierające 6 metrów kosztuje 27,29 zł. To właśnie pełna kwota, którą trzeba uwzględnić podczas zakupu jednej paczki. Dla mnie nadal jest to rozsądny wydatek, zwłaszcza w porównaniu z kosztami wymiany całego okna. Trzeba jednak pamiętać, że przy większej liczbie skrzydeł jedno opakowanie może nie wystarczyć.

Przed wyjściem do sklepu zmierzyłabym miejsca, w których zamierzam zastosować uszczelkę. Dzięki temu łatwiej obliczyć potrzebną długość i uniknąć kupowania materiału na zapas. OBI umożliwia zamówienie produktu przez internet oraz sprawdzenie możliwości odbioru w wybranym sklepie. Przy zakupie online trzeba uwzględnić ewentualny koszt dostawy. Nie ma sensu zamawiać kilku dodatkowych opakowań tylko dlatego, że produkt jest niedrogi. Wolę najpierw policzyć, ile rzeczywiście potrzebuję, a dopiero później wkładać towar do koszyka.

OBI wspomina o oszczędnościach energii sięgających nawet 40%. Nie oznacza to jednak identycznej obniżki rachunków w każdym domu

Najbardziej zaintrygowała mnie informacja podana w opisie uszczelki. Według OBI zastosowanie tego produktu we wszystkich odpowiednich oknach może zmniejszyć koszty energii nawet o 40%. Brzmi zachęcająco, szczególnie kiedy przed oczami ma się kolejne rachunki za ogrzewanie. Trzeba jednak pamiętać, że jest to deklaracja z opisu produktu, a nie gwarantowana obniżka opłat o 40%. Rzeczywiste oszczędności zależą od wielu czynników. Znaczenie ma stan okien, wielkość nieszczelności, rodzaj ogrzewania, temperatura w mieszkaniu i sposób jego użytkowania.

W dobrze uszczelnionych oknach różnica może być niewielka. Natomiast tam, gdzie przez szczeliny rzeczywiście dostaje się zimne powietrze, poprawa komfortu może być bardziej zauważalna. Sama nie zaczynałabym jednak od liczenia, ile pieniędzy zostanie mi w portfelu. Najpierw chciałabym pozbyć się nieprzyjemnego chłodu przy parapecie i sprawdzić, czy po uszczelnieniu nadal czuję przeciąg. Warto też obserwować wilgotność powietrza, szczególnie gdy wcześniej mieszkanie było mocno przewiewne. Odpowiednia wentylacja jest równie istotna jak zatrzymywanie ciepła.