Pamiętam, jak kiedyś na niedzielny obiad wyciągało się z kredensu odświętne naczynia. Babcia miała osobne szklanki dla gości, talerzyki do ciasta i filiżanki, których na co dzień nie wolno było ruszać. Wszystko było starannie poukładane, a każda rzecz miała swoje miejsce. Dzisiaj podchodzę do tego trochę inaczej. Lubię ładne przedmioty, ale nie chcę chować ich przez cały rok za szybą. Wolę pić sok z eleganckiej szklanki nawet podczas zwykłego obiadu. W końcu dlaczego mielibyśmy czekać na specjalną okazję, żeby korzystać z pięknej zastawy? Tym bardziej że niektóre naczynia można kupić naprawdę niedrogo.

Ryflowane szklanki z Dino przypominają szkło ze starego kredensu. Teściowa mogłaby pomylić je z rodzinnymi kryształami

Podczas zakupów w Dino wypatrzyłam szklanki, które od razu zwróciły moją uwagę. Są wysokie, przezroczyste i mają charakterystyczne pionowe żłobienia. W górnej części szkło zostało dodatkowo ozdobione krótszymi, wyraźnymi rowkami, które pięknie odbijają światło. Najbardziej podoba mi się właśnie ten efekt. Kiedy obracam szklankę w dłoni, jej powierzchnia wygląda zupełnie inaczej niż zwykłe, gładkie szkło. Kojarzy mi się z dawnymi naczyniami, które babcia wyjmowała z kredensu podczas rodzinnych uroczystości.

Zobacz także:

Nie są to jednak prawdziwe kryształy. To szklanki do napojów marki Glasset, model Elen. Ich urok tkwi w dekoracyjnym wzorze, a nie w kosztownym materiale. Podoba mi się również wyraźnie zaznaczone dno. Całość wygląda solidnie i elegancko, choć sam wygląd nie przesądza oczywiście o odporności szkła na uszkodzenia. Widzę je na stole nakrytym białym obrusem, obok prostych talerzy i niewielkiego wazonu z kwiatami. Nie potrzebowałabym żadnych dodatkowych ozdób, żeby cała zastawa prezentowała się odświętnie.

fot. mat. własne Story.pl

Jedna szklanka kosztuje w Dino zaledwie 3,49 zł. Za sześć sztuk zapłaciłam mniej niż 21 zł

Przyznaję, że kiedy zobaczyłam cenę, od razu zaczęłam przeliczać, ile kosztowałby cały komplet. Na etykiecie umieszczonej pod szklanką widnieje kwota 3,49 zł za sztukę. To naprawdę niewielki wydatek za naczynie o takim wyglądzie. Postanowiłam więc skompletować sześć szklanek. Przy tej cenie zapłaciłabym za nie dokładnie 20,94 zł. Za mniej niż 21 zł można mieć zestaw, który spokojnie wystarczy do podania napojów podczas rodzinnego obiadu. Nie muszę kupować gotowego kompletu w ozdobnym pudełku ani wydawać kilkudziesięciu złotych na szkło z droższego sklepu wnętrzarskiego.

Szukasz ciekawych dodatków do wnętrz? To też warto sprawdzić: Teściowa nie wierzyła, że kupiłam ten stolik kawowy w Biedronce i to 65% taniej. Jak naturalny dąb, a jaki ma schowek

Oczywiście warto pamiętać, że 20,94 zł to po prostu suma ceny sześciu pojedynczych sztuk. Na spodzie szklanki widnieje też informacja o pojemności 370 ml. Dla mnie to bardzo wygodny rozmiar. Bez problemu można nalać do niej wodę, sok, kompot albo domową lemoniadę. Przy zakupie szkła zawsze dokładnie oglądam każdą sztukę. Sprawdzam brzeg, dno i ścianki, żeby upewnić się, że nie ma pęknięć ani wyszczerbień. Nawet najładniejsza szklanka nie będzie dobrym zakupem, jeśli okaże się uszkodzona.

Szklanki jak z francuskiego bistro pięknie wyglądają na stole. Zwykła woda z cytryną nabiera w nich elegancji

Najbardziej lubię naczynia, które pasują do różnych okazji. Te ryflowane szklanki wyobrażam sobie zarówno podczas codziennego śniadania, jak i niedzielnego spotkania z rodziną. Na co dzień nalałabym do nich wodę z plasterkami cytryny albo domowy kompot. Przez przezroczyste szkło pięknie widać kolor napoju, a żłobienia dodają całości charakteru. Latem podałabym w nich lemoniadę z listkami mięty. Jesienią świetnie wyglądałby sok jabłkowy albo napój z pomarańczą i cynamonem, oczywiście po ostudzeniu do temperatury odpowiedniej dla zwykłego szkła.

Nie zakładałabym bowiem, że szklanki są przeznaczone do wrzątku. Na opakowaniu nie znalazłam potwierdzenia odporności na bardzo wysokie temperatury. Takie szkło pasuje mi szczególnie do stylu francuskiego bistro. Lubię połączenie prostych naczyń z delikatnie ozdobnymi detalami. Biały obrus, drewniana deska z pieczywem i kilka ryflowanych szklanek potrafią stworzyć naprawdę przyjemny klimat. Nie trzeba przy tym kupować nowej zastawy. Jeśli w domu mamy zwykłe białe talerze, te szklanki mogą stać się najciekawszym elementem nakrycia.

Nie chowam już eleganckiego szkła tylko na święta. Ryflowane szklanki z Dino chcę wykorzystywać każdego dnia

Kiedyś miałam zwyczaj odkładania najładniejszych naczyń na specjalne okazje. Później okazywało się, że przez większość roku stoją nieużywane w szafce. Teraz wolę inaczej. Skoro szklanka jest wygodna i podoba mi się jej wygląd, dlaczego miałabym wyciągać ją tylko podczas wizyty gości? Pojemność 370 ml sprawia, że model Elen może przydać się do różnych napojów. Sześć sztuk pozwala też przygotować stół dla kilku osób bez szukania przypadkowych kubków.

Dodatkowo przezroczyste szkło pasuje niemal do każdej zastawy. Nie muszę zastanawiać się, czy będzie dobrze wyglądać obok granatowych talerzy, beżowych miseczek czy klasycznej białej porcelany. Przed pierwszym użyciem dokładnie umyłabym wszystkie szklanki i sprawdziła oznaczenia dotyczące pielęgnacji. Nie wkładałabym ich automatycznie do zmywarki bez upewnienia się, że producent dopuszcza takie mycie. Podoba mi się też to, że taki niedrogi komplet można podarować komuś bliskiemu. Sześć szklanek zapakowanych w papier i przewiązanych wstążką mogłoby być miłym, praktycznym upominkiem do nowego mieszkania.

Oczywiście nie każdy potrzebuje kolejnych naczyń. Sama kupuję je tylko wtedy, gdy wiem, że naprawdę będę z nich korzystać. Tym razem przekonały mnie zarówno wygląd, jak i cena. Najbardziej cieszy mnie właśnie to, że nie trzeba wydawać fortuny, żeby ładnie nakryć stół. Ryflowane szklanki z Dino przypominają mi dawne rodzinne spotkania, ale nie muszę traktować ich jak bezcennej pamiątki. Mogę po prostu wyjąć jedną z szafki, nalać ulubiony napój i cieszyć się drobnym szczegółem, który uprzyjemnia zwyczajny dzień.