Kiedy za oknem pada deszcz, lubię poprawić sobie humor nową dekoracją. Wchodzę na strony sieciówek zorientować się, co nowego mogłabym wdrożyć w aranżacje w moim domu. Tym razem padło na kuchenne okno. A kiedy zobaczyłam, że można je odmienić za łącznie 2 dyszki wydane w Sinsay, postanowiłam działać.
WIDEO…
Zazdrostki wracają do kuchni i nie tylko. To dobre rozwiązanie dla osób, które lubią jasne i przytulne wnętrza
Przez długi czas zazdrostki kojarzyły mi się przede wszystkim z kuchnią mojej babci sprzed lat. Pamiętam krótkie firaneczki zawieszone mniej więcej w połowie okna, przez które wpadało mnóstwo światła. Wtedy wydawały mi się czymś zupełnie zwyczajnym. Dziś coraz bardziej doceniam ich praktyczność.
Zazdrostki to krótkie firanki, które zasłaniają tylko wybraną część szyby. Dzięki temu nie przytłaczają pomieszczenia tak jak długie zasłony. Szczególnie dobrze sprawdzają się w niewielkich kuchniach, gdzie zależy nam na dostępie do naturalnego światła.
To również ciekawa propozycja dla osób mieszkających na parterze. Firanka zawieszona na odpowiedniej wysokości może częściowo ograniczyć widok do wnętrza z ulicy. Bardzo lubię też zazdrostki także za to, że nie przeszkadzają podczas codziennych obowiązków. Gdy pod oknem znajduje się zlew lub blat roboczy, długa firana bywa po prostu niewygodna. Krótszy model nie opada na kuchenne akcesoria i łatwiej utrzymać go z dala od zachlapań.
Wbrew pozorom takie firanki nie pasują wyłącznie do rustykalnych wnętrz. Wszystko zależy od materiału i wzoru. Gładkie, jasne modele pięknie wyglądają w nowoczesnych kuchniach, a delikatne zdobienia dodają charakteru prostym meblom. Sama coraz częściej wybieram właśnie takie rozwiązania. Jedno z nich czekało na mnie za łącznie 2 dyszki w Sinsay.
Tuftowane zazdrostki z Sinsay kosztują 19,99 zł za komplet. Dwie firanki wychodzą po niespełna 10 zł
Przeglądając ofertę Sinsay, natrafiłam na zestaw dwóch białych zazdrostek z tuftowanymi pomponami. Od razu spodobał mi się ich delikatny wygląd. Na jasnym materiale rozmieszczono drobne, wypukłe ozdoby, które przypominają puszyste obłoczki. To właśnie ten szczegół sprawia, że firanka wygląda ciekawiej niż zwykły, gładki kawałek tkaniny. Wzór nie jest przesadnie dekoracyjny, dlatego łatwo dopasować go do różnych kolorów mebli i ścian.
Komplet kosztuje 19,99 zł, więc jedna zazdrostka wychodzi niecałe 10 zł. Każda ma wymiary 140 × 50 cm. Są białe, półprzezroczyste i mają tunel umożliwiający zawieszenie na odpowiednim drążku. To wygodne rozwiązanie, ponieważ nie trzeba doszywać żabek ani kombinować z dodatkowym mocowaniem.
Na stronie sklepu produkt oznaczono jako bestseller. Mnie jednak bardziej niż samo oznaczenie przekonał jego wygląd. Wypukłe pompony dodają tkaninie miękkości, a jasny kolor sprawia, że całość prezentuje się świeżo. Podoba mi się również to, że zazdrostki nie mają typowo świątecznego wzoru. Można powiesić je jesienią i zostawić na kolejne miesiące. Zimą będą pasowały do jasnych dekoracji, a wiosną do kwiatów ustawionych na parapecie.
Okno z zazdrostkami może stać się najładniejszym miejscem w kuchni. Wystarczy dobrze dobrać dodatki na parapecie
Kiedy wybieram nową firankę, od razu zastanawiam się, co postawić w jej otoczeniu. Nawet najładniejszy materiał może zginąć, jeśli wokół okna zgromadzimy zbyt wiele przedmiotów.
Do białych zazdrostek z Sinsay szczególnie pasują naturalne drewno, jasna ceramika i zielone rośliny. Wyobrażam sobie niewielką doniczkę z ziołami na parapecie, drewnianą deskę opartą o ścianę i prosty ceramiczny wazon. Taka aranżacja wygląda przyjemnie, ale nie sprawia wrażenia przeładowanej.
W kuchni z białymi szafkami można dodać trochę ciepła za pomocą beżowych dodatków. Dobrze sprawdzą się plecione koszyczki, lniane ściereczki albo drewniane pojemniki. Tuftowane pompony będą wtedy subtelnym uzupełnieniem całej kompozycji.
To również może cię zainteresować: Polki będą ustawiać je przy drzwiach zamiast lampionów. Te laski XXL z TEDi wyglądają jak prawdziwe. Cena cud, miód, malina
A co z ciemniejszą kuchnią? Tutaj biała firanka może okazać się szczególnie dobrym wyborem. Przy grafitowych lub zielonych frontach stworzy przyjemny kontrast i optycznie rozjaśni okolice okna. Jesienią lubię ustawiać na parapecie mały wazon z gałązkami i kolorowymi liśćmi. Zimą zamieniam je na świerk lub drobne ozdoby w odcieniach złota.